Menu Region

Wrocław: Urzędnicy mają dwie minuty na dojście do biurka

Wrocław: Urzędnicy mają dwie minuty na dojście do biurka

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Wrocławska

Marcin Rybak

128Komentarzy Prześlij Drukuj
W Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim wyliczyli, że czas dojścia od drzwi gmachu Urzędu do biurka zajmuje pracownikowi średnio dwie minuty. A, że pracownik – zgodnie z regulaminem, umową i Kodeksem Pracy – musi być za biurkiem pełne 8 godzin to ktoś kto wyjdzie z urzędu o 16.01 urwał się z pracy. Bo oznacza, że stanowisko pracy opuścił przed 16.00. W drugą stronę – jak ktoś do urzędu wszedł o 7.59 to znaczy, że spóźnił się minutę.
1/2

Urząd Wojewódzki we Wrocławiu - tu urzędnicy mają dwie minuty na dojście od drzwi do biurka. Poskarżyli się szefowi służby cywilnej...

(© Pawel Relikowski / Gazeta Wroclawska)

Owe dwie minuty wpisano do urzędowego regulaminu i stały się obowiązującym prawem. Niektórych urzędników dwuminutowa norma zbulwersowała tak bardzo, że poskarżyli się – w anonimowym liście – Szefowi Służby Cywilnej. Anonim dotarł też do naszej redakcji. - Szef Służby Cywilnej skontrolował sprawę i uznał, że prawa nie łamiemy – mówi Marta Libner z biura prasowego Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego.


- A skąd w DUW wiedzą tak dokładnie o której pracownik mija drzwi gmachu urzędu – przy Pl. Powstańców Warszawy 1? Ano w styczniu 2013 roku uruchomiono elektroniczny pomiar czasu pracy. Każdy dostał specjalną elektroniczną kartę a przy wejściu są czytniki. No i komputer rejestrujący każde wejście i wyjście pracownika. Co do sekundy.

I co? Ano okazało się, ze bywają tacy, którzy punkt 16.00 odbijają kartę przy wyjściu z Urzędu. A przecież urzędnikowi do czasu pracy nie liczy się od wejścia do wyjścia z budynku. Czas pracy – tłumaczy Marta Libner – to rzeczywisty czas, w którym pracownik rzeczywiście poświęca na wykonywanie swoich obowiązków. - Jeżeli ktoś o 16.00 odbija kartę przy wyjściu z budynku to znaczy, że przed 16.00 zakończył wszystkie czynności, pochował dokumenty czy wyłączył komputer. Czyli pracował za krótko.

Tak samo jest przy rozpoczynaniu pracy. Skoro urząd – tłumaczą – czynny jest od 8.00 do 16.00 to już o 8.00 klient ma prawo zostać urzędnika za biurkiem. To urzędnik ma czekać na klienta a nie odwrotnie. Każdy kierownik każdej urzędowej komórki ma informację o której wchodzili i wychodzili pracownicy. I on ich rozlicza z tego czy spóźniają się do pracy albo czy nie urywają się z niej wcześniej. Zgodnie z regulaminem pracownikowi można potrącić pensję za ten czas, którego nie przepracował. Albo nakazać mu niedopracowane minuty odrobić.

Autorzy anonimu nie zgadzają się z taką interpretacją prawa. Twierdzą, że to łamanie regulaminu i kodeksu i że pracownicy „zmuszani są by pracować 20 minut miesięcznie dłużej i to za darmo.
- A co byłoby z pracownikiem, który regularnie odbijałby kartę o 16.01. Co oznacza, ze każdego dnia urywa się minutę? - Nie ma takiego przypadku – tłumaczy Marta Libner. - Nikt tego nie liczy z aptekarską dokładnością. Każdą sytuację indywidualnie z pracownikiem analizuje jego przełożony. Dwuminutowa norma to umowny czas. Po to by zapewnić rzetelne przestrzeganie czasu pracy. Jeżeli urzędnik przyszedł kilka minut po 8.00 to po prostu powinien te kilka minut dłużej zostać w pracy i tyle.

Marta Libner zapewnia, że większość urzędników nie ma problemu z czasem pracy bo przychodzą wcześniej niż owe regulaminowe dwie minuty i nie stoją o 16.00 przy zegarze by odbić kartę 16.02.

Reklama
128

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

ano

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

hate (gość)  •

Proszę sobie sprawdzić jak pracują w Pomorskim UW
http://www.gdansk.uw.gov.pl/pomorski-urzad-wojewodzki-w-gdansku/wydzialy/24-wydzial-spraw-obywatelskich-i-cudzoziemcow/51-informacje-ogolne

odpowiedzi (0)

skomentuj

tylko

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

rozliczany (gość)  •

debile potrafią takie coś wymyślić bo nic innego nie potrafią. a jak przyjdę 20 min wcześniej , to mogę wyjść 15 min. wcześniej, czy mam odstać przed bramą żeby nie robić nadgodzin ?

odpowiedzi (0)

skomentuj

zajmij sie panie marszałek poważniejszymi sprawami

+2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

np. pacjent (gość)  •

no to rozumiem, że marszałek i jemu podobni odpowiedzialni min. za szpitale i ZOZ-y zajmą się teraz istotniejszymi naruszeniami warunków zatrudnienia jakie mają miejsce notorycznie wśród lekarzy - i wywalą z roboty każdego, który choć minutę spóźnia się do pracy - podać przychodnię i nazwiska ? Lekarze notorycznie spóźniają się do pracy , pacjenci siedzą pod gabinetem a taki przychodzi godzinę spóźniony i nawet przepraszam nie powie a potem żeby bron boże nie być w pracy za długo przyjmuje pacjenta przez 3 minuty - Lekarze tez powinni mieć elektroniczne karty czasu pracy i gps żeby sprawdzać czy są na miejscu pracy

odpowiedzi (0)

skomentuj

Problem pracy na godziny

+2 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Stefanos (gość)  •

„zmuszani są by pracować 20 minut miesięcznie dłużej i to za darmo" - śmiech na sali. Biurwy myślą, że jak odbiją kartę to już pracują. Zasiedziały się na swoich stołkach. Takie urzędasy nie identyfikują się z pracodawcą, z produktem jaki oferują, czyli z własną pracą. Skoro mają takie podejście, powinni dostać ultimatum i być przez jakiś czas obserwowani. Jeśli nie było by zmian - wylotka z pracy! Jakby robiły na akord, to pracowały by jak najdłużej, chyba że nie zależało by im na zarobkach.

Na szczęście nie wszyscy urzędnicy są tacy, nie wszyscy podporządkowują się komunistycznej zasadzie "czy się stoi, czy się leży". Nie wszyscy absolwenci także garną się ochoczo do zatrudnienia, jak tu piszą. Mamy pokolenie Y, które jest wymagające i lekko wybredne.

skomentuj

i proszę...

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

sven (gość)  •

i to pokolenie Y od tych wymagań jest nawet bezrobotne ,hi hi

odpowiedzi (0)

skomentuj

liczymy złotówki

+4 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

TA (gość)  •

Oczywiście ważne jest jak wydajny jest pracownik, ale jego podstawowym obowiązkiem jest pozostawanie w GOTOWOŚCI do podjęcia pracy w GODZINACH PRACY, czyli jak rozumiem, w tym przypadku 8:00-16:00.
Moim skromnym zdaniem, 2 minuty na dojście o odejście do/od stanowiska pracy to i tak za mało, bo pracownik przychodząc do pracy, musi włączyć komputer, zamienić kilka zdań z kolegami/koleżankami (niekoniecznie w tematach służbowych), zrobić sobie poranną kawę itd., podobnie pod koniec pracy.
Pracownicy, powinni uczciwie podejść do tematu i ocenić, czy w praktyce te 4 minuty to i tak nie jest za mało na rozpoczęcie i zakończenie pracy... Ciekaw jestem, czy osoby, które się najbardziej buntują, przestrzegają ustawowej 15-minutowej przerwy jaka im przysługuje, bo jeśli ją przekraczają... OSZUKUJĄ i tym samym OKRADAJĄ pracodawcę!
Teraz prosta kalkulacja: pracownik przekracza czas dojścia/odejścia do/od stanowiska pracy o 5 minut dziennie, do tego przekracza (licząc skromnie) 5 minut ustawową przerwę, co daje nam 10 minut dziennie na pracownika.
Wynik: 10 min x 250 dni roboczych w roku x 700 pracowników x przeciętne wynagrodzenie za 2013 rok = 633681 PLN zmarnowanych pieniędzy rocznie.

Oczywiście nie możemy zakładać, że wszyscy pracownicy są nieuczciwi, wiele osób na pewno jest uczciwych i nie okrada pracodawcy, ale znajdzie się też na pewno sporo osób, które podane 10 minut przekracza i to znacznie, np. poprzez wyjścia na papierosa, czy przekraczając dopuszczoną przerwę.

Źródło: www.polsystem.pl

skomentuj

przewrotnie

+2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

liczykrupa (gość)  •

najtragiczniejsze straty są spowodowane przez państwo w złodziejskiej służbie zdrowia , bo kosztują ludzkie życie, dużo kosztowniejsze straty to miliard wydany na betonowe pastwisko na Maslicach i utrzymanie tej wylęgarni kibolskiej antykultury miesięcznie za kilka milionów, straty na word games, na fontanny i inne fanaberie; a durny ludek daje się podpuszczać na jakieś urzędniczki i sadystyczną rzeczniczkę

odpowiedzi (0)

skomentuj

Dziękujemy za reklamę

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Pols (gość)  •

www.polsystem.pl

odpowiedzi (0)

skomentuj

absurdy trzeba wyplenić

+6 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Inka (gość)  •

Kolejny absurd, kto to wymyślił ?.
Przecież nie jest ważne ile czasu urzędnik "siedzi: za biurkiem. Ważne jest kiedy i jak załatwia się naszą sprawę.
W Urzędzie Woj. we Wrocławiu już 3 lata minęło odkąd leży tam pismo w mojej sprawie, do teraz cisza.
W Urzędzie Miejskim w Legnicy potrzebowałam odzyskać dokumenty było to 7 lat temu, do teraz cisza a mieli je poszukać i dać mi znać.
Tu nie pomoże liczenie minutek pracy, tu trzeba zmienić nastawienie urzędników do wykonywanej pracy a od tego są szefowie tych urzędników.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Urząd :)

+5 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Wrocławianka (gość)  •

I bardzo dobrze że was rozliczają z każdej minuty ! Już teraz wiem dlaczego o 16:00 do 16:05 jest luźno na przystanku tramwajowym przed UM - bo siedzicie w pracy :)))) Brawo dla pracodawcy :)))

odpowiedzi (0)

skomentuj

.

+4 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

... (gość)  •

uw należy w ogóle zlikwidować, wystarczy samorząd lokalny

odpowiedzi (0)

skomentuj

Podsumowanie

+5 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ferdynand (gość)  •

Ksiorę to kużden jeden by chciał, a robić ni ma komu.

odpowiedzi (0)

skomentuj
1 3 4 5 ... 8 »
Reklama
Reklama