Beata Sawicka staje przed sądem

    Beata Sawicka staje przed sądem

    Rafał Święcki

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Była posłanka z Jeleniej Góry mówi, że nie wzięła łapówki.
    Była jeleniogórska posłanka PO, Beata Sawicka, na pierwszej rozprawie swojego procesu o korupcję nie przyznała się do winy. W poniedziałek przed warszawskim Sądem Okręgowym twierdziła, że 100 tys. zł, które przyjęła od agentów Centralnego Biura Śledczego, nie było łapówką, tylko pożyczką na kampanię wyborczą. Pieniądze te chciała oddać.

    Ujawniła też wiele szczegółów rzekomej romantycznej znajomości z podającym się za biznesmena agentem CBA.
    Według prokuratury ona i burmistrz Helu, Mirosław Wądołowski, wzięli w sumie 250 tys. zł za korzystne rozstrzygnięcia w przetargu na zakup wartej kilkadziesiąt milionów złotych dwuhektarowej nieruchomości położonej na Półwyspie Helskim. Oboje wpadli w momencie przyjmowania pieniędzy w październiku 2007 roku. Aresztowano ich. Na wolność wyszli po zapłaceniu kaucji.

    Proces w tej głośnej sprawie rozpoczął się dopiero teraz, choć śledztwo zakończono już wiele miesięcy temu. Akta sprawy Sawickiej krążyły po sądach całego kraju. Nie wiadomo było, gdzie sprawa będzie rozstrzygana. Rozważano sądy w Poznaniu, Warszawie i Gdyni. Ostatecznie gdański Sąd Apelacyjny zdecydował, że będzie to sąd warszawski. Potem akta sprawy zostały zwrócone poznańskiej prokuraturze, która prowadziła śledztwo. Sędziowie uznali, że trzeba je uzupełnić.

    Na poniedziałkowej rozprawie Sawicka wyjaśniała swój udział w intrydze agentów CBA.

    Na poniedziałkowej rozprawie Sawicka wyjaśniała swój udział w intrydze agentów CBA. Czy ich zachowanie było zgodne z prawem - bada prokuratura w Lublinie. Doniesienie dotyczące prowokowania do popełnienia przestępstwa złożyła w niej Beata Sawicka.
    Po wybuchu afery była posłanka wycofała się z życia publicznego. Nie pracuje. Przed aresztowaniem była bardzo aktywna. W wyborach poparło ją ponad 8 tys. osób. - Sprawiała wrażenie osoby zaangażowanej - wspomina Julia Pitera.
    Szefowała jednemu z kół PO w Jeleniej Górze. Według Jerzego Pokoja, szefa Platformy w powiecie jeleniogórskim, nie była lubiana z powodu trudnego charakteru.

    Była posłanka twierdzi, że agenci CBA prowokowali ją do wypowiadania opinii, które teraz są kwalifikowane jako zachowania korupcyjne. Stwierdziła też, że nie nakłaniała agentów CBA do wręczania łapówki burmistrzowi Helu - Mirosławowi Wądołowskiemu, który jest drugim oskarżonym w procesie. Zarzeka się, że wówczas nawet go nie znała.
    - Przyznaję, że pewne wydarzenia z aktu oskarżenia miały miejsce, ale do winy się nie przyznaję - oświadczyła Sawicka.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama