Bogdan Karauda - nowoczesny związkowiec w przestarzałej...

    Bogdan Karauda - nowoczesny związkowiec w przestarzałej fabryce wiskozy

    Hanna Wieczorek

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Koledzy zawsze przekonywali, że Bogdan Ryszard Karauda to człowiek wielu talentów. Nie dość, że współtworzył Solidarność w Chemiteksie, pomagał przeprowadzić zakład w XXI wiek, to jeszcze pisał teksty satyryczne i pięknie śpiewa. Od roku jest na emeryturze.
    Trudno sobie dzisiaj wyobrazić, jak w 1980 roku wyglądała wrocławska fabryka jedwabiu wiskozowego przy ulicy Kwidzyńskiej.

    - Najgorzej było na przędzalni - opowiada Karauda. - Na tym oddziale pracowali sami mężczyźni. Ze względów technologicznych nawilgocenie powietrza sięgało 85 procent.

    Kobiety pracowały na oddziale obróbki wiskozy, takim klasycznym, "łódzkim", jak mówiono. Tam wody nie było, ale śmierdziało niemożliwie. Bo Chemitex truł jak cholera. Stężenie dwusiarczku węgla wielokrotnie przekraczało wszelkie normy.

    - Byliśmy zaszokowani, kiedy dotarł do nas tajny łamane przez poufne raport, z którego wynikało, że to jeden z największych trucicieli w Polsce - opowiada Władysław Frasyniuk. - I to w środku miasta! Więcej trucizny wdychali tylko milicjanci z drogówki - uśmiecha się.

    Dzisiaj w nowoczesnym zakładzie 3M Poland Sp. z o.o. produkuje się plastry znane w całej Polsce. Które dziecko nie marzy o przylepcu na kolanie, ozdobionym postaciami ze znanych kreskówek?

    Bogdan Karauda nie jest rodowitym wrocławianinem. Urodził się w Lubuskiem, w Sulęcinie. Do Chemiteksu trafił w 1971 roku, miał wtedy 22 lata. Przepracował w tym zakładzie 38 lat. Był operatorem maszyn przędzalniczych, potem kierownikiem zmiany, szefem służby ratowniczej, laborantem, a w końcu inspektorem ochrony i bezpieczeństwa pracy.

    Byliśmy zaszokowani, kiedy dotarł do nas tajny raport, z którego wynikało, że to jeden z największych trucicieli w PolsceKiedy w sierpniu 1980 roku wybuchła Solidarność, razem ze Stanisławem Kościowem organizował strajk w Chemiteksie, potem został wiceprzewodniczącym Komisji Zakładowej "S". W stanie wojennym był kolporterem, pisał teksty do podziemnych gazet, między innymi satyrycznego "Widelca".

    Aresztowany w 1982 roku, został skazany przez sąd Śląskiego Okręgu Wojskowego na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata. Wyrok dostał za działalność związkową, współorganizowanie strajku oraz sporządzanie, gromadzenie i rozpowszechnianie podziemnej prasy. Potem było internowanie w Nysie i Strzelinie. Karauda uśmiecha się, bo jego internowanie potwierdza wszechobecny bałagan panujący w PRL.

    Z papierów wynika, że był internowany w Grodkowie, a faktycznie siedział w Strzelinie.
    - Zatrzymywali mnie wielokrotnie - opowiada Karauda. - I zwykle wypuszczali po 48 godzinach. Jak zbliżała się jakaś rocznica, to można było się spodziewać, że pod dom podjedzie buda i wygarną nas.
    Władysław Frasyniuk podkreśla, że przy Kwidzyńskiej były dwa zakłady z silną Solidarnością: Chemitex i Stocznia Rzeczna.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama