Bolesna pobudka w Syrii (ZDJĘCIA)

    Bolesna pobudka w Syrii (ZDJĘCIA)

    Adam Radoliński

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Amier, by żyć łatwiej, przerobił rower na motor
    1/16
    przejdź do galerii

    Amier, by żyć łatwiej, przerobił rower na motor ©Adam Radoliński

    Byłem słaby, naprawdę słaby. Próba pokonania zatrucia dietą i wszystkimi możliwymi lekami okazała się złudna. Po tym jak wstałem i otumaniony zawrotami głowy ponownie usiadłem, zdecydowałem się na wizytę w szpitalu.

    Mały blokowy budynek pod który podwiózł mnie taksówkarz przypominał raczej blok mieszkalny. O fakcie, że jest to szpital przekonywały jedynie grymasy cierpienia bladych ludzi przekraczających drzwi budynku. Pomyślałem - nie jestem sam.

    Przyjmujący mnie lekarz - mężczyzna po czterdziestce - już na wstępie z lekkim uśmiechem podkreślił, że takie zatrucia to nic nadzwyczajnego o tej porze roku. Jego twarz zmieniła wyraz dopiero w momencie kiedy usłyszał, że przez dwa ostatnie dni nic nie jadłem i nadal mam gorączkę. Kiedy mnie zbadał ponownie na jego twarz wrócił uśmiech

    - Niech Pan się nie martwi, to co najgorsze już za Panem. Proszę tylko zacząć zażywać leki, które przepiszę i będzie dobrze. Za tydzień powinien Pan wrócić do zdrowia - powiedział. Na do widzenia usłyszałem jeszcze - Niech Pan dużo je, przede wszystkim dużo jeść.

    Kiedy obudziłem się po popołudniowym śnie, czułem się znacznie lepiej. Kiedy wyszedłem by zobaczyć jakim miastem jest Hama, na ulicach spoczywały już długie cienie budynków. Senni upałem ludzie snuli się wolnym krokiem we wszystkich kierunkach, sprzedając coś lub kupując. W lepkim od zaduchu i smogu powietrzu, dało się słyszeć wycie miasta, inne jednak niż te z Damaszku czy Trypoli - tu jakby nastrojowe i monotonne.

    Wiedziony przez ślady ludzi po kilku przecznicach znalazłem się na przeciw ogromnego przetaczającego wodę drewnianego koła - norię. To jego wycie łamało zgiełk ulic. Koło przelewając litry brudnej wody dawało miastu ożywczą bryzę, a otaczającym je tłumom nieustającą rozrywkę.

    Po kilku kwadransach spędzonych na wpatrywaniu się w Norię, uciekałem głębiej i głębiej w trzewia miasta, szukając prawdy o historii tego miejsca. Hama to bowiem miejsce cierpienia i krwawej tragedii jaka zniszczyła to miasto na początku lat osiemdziesiątych.

    Wtedy to, w wyniku bombardowania będącego następstwem politycznej walki zwolenników i przeciwników urzędującego prezydenta zginęło 40 tys cywili, a większość starej części miasta została zniszczona. O tamtych wydarzeniach nie przypomina już niemal nic. Na gruzach powstały nowe domy, na miejscu dawnej cytadeli urządzono miejski park. Jedynie zrujnowany meczet staje się niechcianą pamiątką tamtych wydarzeń.

    O tym co stało się przed ponad ćwierć wieku, niechętnie mówią sami mieszkańcy - To było coś niedobrego, coś co nigdy nie powinno się zdarzyć, nie należy o tym mówić - ucinają rozmówcy. Wszyscy chcą nie pamiętać, żyć w nowej Hama. Tak też żyją.

    Po dwóch dniach odzyskiwania sił spędzonych w Hamie, przeniosłem się do drugiego co do wielkości miasta Syrii - Aleppo. Miasta jednego miejsca - bazaru. Tak przynajmniej Aleppo przedstawiane było w opowieściach osób, które je odwiedziły.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      IZUrKfkIoSw

      SuGOprwHQfSCbBAdw (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 131 / 85

      rawQ4W jhfwukabkqql, [u**********awuspyyvrcab.com/]awuspyyvrcab[/url], [link=http://njsriqlrdwqu.com/]njsriqlrdwqu[/link], http://qkvuhhmzxsic.com/

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama