Wrocław: Zbrodnia z szambem w tle

    Wrocław: Zbrodnia z szambem w tle

    Anna Gabińska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    W połowie maja podczas wypompowywania szamba ze studzienki przy ul. Karmelkowej we Wrocławiu w rurze utknęły kość i but. Pracownik firmy powiadomił o znalezisku policję, a ta prokuraturę.
    Śledczy od pięciu tygodni starają się sprawdzić, czy w studzience znajdują się ludzkie szczątki. Problem polega na tym, że zarówno kość, jak i but zostały wrzucone z powrotem do szamba. A ono znajduje się w przybudówce. Ciężko tam zajrzeć - nawet kamerą termowizyjną.

    Prokuratura trzy razy wzywała tam straż pożarną. Jednak strażacy nie mają odpowiedniego sprzętu. Podobnie jak spółka wodociągowa MPWiK. Po obdzwonieniu służb zarządzania kryzysowego, prokuraturze skończyły się pomysły.

    Nam udało się dzięki trzem połączeniom telefonicznym odnaleźć firmę, która podjęłaby się tej operacji, bo ma odpowiedni certyfikat, sprzęt i doświadczenie.

    - Potrzebna jest maska na całą twarz i aparat do oddychania. Kamera nic nie da, jeśli tam jest gęsto od nieczystości - uważa Ryszard Hendzel, współwłaściciel firmy Sonar z Wrocławia, świadczącej usługi podwodne. Zapewnia, że jego pracownik może zejść do studzienki, ale po wypompowaniu zawartości tak, by sięgała ona najwyżej do pasa. Wtedy, ubrany w specjalistyczny skafander, maskę, aparat, rękawice (chodzi o to, by nie zatruł się toksynami, które się tam będą ulatniały), może przeszukać centymetr po centymetrze dno zbiornika.

    - Mamy potrzebny certyfikat i doświadczenie w przeszukiwaniu zatopionych statków i prac w oczyszczalniach ścieków - wylicza Hendzel.

    Potrzebna jest maska na całą twarz i aparat do oddychania. Kamera nic nie da, jeśli tam jest gęsto od nieczystościNieczystości trzeba wypompować z szamba tak, by nie wciągnąć kości, które tam mogą być. Może to zrobić właściwie każda firma wywożąca szambo. Wystarczy, że na ssawkę założy tzw. koszyk, czyli sito. - Właściwie możemy wyciągnąć wszystko do dna, tak by zostały tylko większe elementy - zapewnia Mieczysław Perekietko, właściciel firmy zajmującej się usługami asenizacyjnymi.

    Zdaniem strażaków to dobry pomysł. - A potem trzeba byłoby wylać to również na sito - proponuje Andrzej Góralski z komendy miejskiej straży pożarnej we Wrocławiu.

    Jednak według prokuratury to kiepski plan. - Szczątki po takim czasie mogą się rozpaść przy takich działaniach - obawia się Monika Molik, szefowa Prokuratury Rejonowej Wrocław Krzyki-Zachód.
    Mieszkańcy szeregówki przy ul. Karmelkowej chcą jak najszybszego wyjaśnienia tej sprawy. Są pewni, że to szczątki zamordowanego mężczyzny z dalszego sąsiedztwa.

    - Mieliśmy sąsiada, który lubił wypić i ganiać z nożem - wspomina 77-letnia Julia Rychel. Chwalił się, że nikt mu nie może nic zrobić, bo ma "żółte papiery". 13 lat temu przyszedł do niego na kielicha kolega z drugiej strony ulicy. Doszło między nimi do kłótni. Mieszkaniec szeregówki zadźgał gościa nożem. - Pamiętam, jak żona tego, który zabił, pokazywała koszulę męża - była cała we krwi - opowiada pani Julia.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama