Biskup w Świdnicy będzie kształcić organistów

    Biskup w Świdnicy będzie kształcić organistów

    Małgorzata Moczulska

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Przy diecezji powstało studium organistów. Dziś muzycy niechętnie grają w kościołach.
    W kościołach już od kilku lat brakuje organistów. Ogłoszenia w prasie dotyczące zatrudniania muzyków, którzy zadbaliby o muzyczną oprawę mszy świętych, to już codzienność. Chętnych nie ma wielu. Dlatego biskup w Świdnicy postanowił wykształcić nowych organistów i douczyć tych, których gra pozostawia wiele do życzenia. Bogusław Janas, organista w katedrze świdnickiej, gdzie są jedne z największych i najpiękniejszych organów na Dolnym Śląsku przekonuje, że nie ma nic piękniejszego od dźwięku organów w kościele. - Gra na organach sprawia, że katedra drży. To niesamowite uczucie i żaden inny instrument nie stworzy takiej atmosfery - mówi.

    O wykwalifikowanych muzyków wcale nie jest łatwo. Przede wszystkim dlatego, że organiści zarabiają niewiele. Tylko największe kościoły zatrudniają organistów na umowę o pracę. Średnia stawka to 2 tys. zł brutto. W mniejszych parafiach niepisaną zasadą jest, że organista gra i śpiewa w kościele za "Bóg zapłać".

    Dawniej organista był osobą poważaną, miał prawo do służbowego mieszkania, tzw. organistówki, kawałka ogrodu parafialnego i pola. Wypiekał też opłatki i rozprowadzał je, a dochód z nich był jego.
    - Ale to nie wszystko, bo za grę i prowadzenie śpiewu podczas mszy świętych otrzymywał procent od intencji. Pracował w parafii, prowadził chóry i miał na utrzymanie rodziny - opowiada Henryk Wasilewski, emerytowany organista z Kłodzka. - Ale to się skończyło. Zostało kilka groszy za mszę i to, co ludzie dadzą.
    O wykwalifikowanych muzyków wcale nie jest łatwo. Przede wszystkim dlatego, że organiści zarabiają niewiele.
    Czy studium problem rozwiąże? Pewnie nie całkiem, co pokazuje przykład diecezji legnickiej. Mimo że działa tu od 15 lat Diecezjalne Studium Organistowskie, wykwalifikowanych muzyków jest niewielu. Co roku naukę rozpoczyna ponad 40 osób, jednak wytrwałości starcza nielicznym. Efekt? Rocznie mury studium opuszcza 4-5 absolwentów. A parafii w diecezji legnickiej jest ponad 250.

    - Przez wiele lat w czasach PRL nie było szkół dla organistów, stąd teraz nie da się szybko nadrobić wieloletniej przerwy w kształceniu, które jest najdroższe, bo wymaga indywidualnych lekcji, a i od samych zainteresowanych nauką wymaga ogromnego samozaparcia - mówi ks. Piotr Dębski, dyrektor studium.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Bo to Polska

      Pryncypał 32 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 111 / 106

      W Niemczech organista kościelny to instytucja - odpowiada za całą muzykę w parafii. Zarabia oczywiście adekwatnie do stanowiska. Przyjmuje się (poza wioskami) prawie wyłącznie absolwentów Akademii...rozwiń całość

      W Niemczech organista kościelny to instytucja - odpowiada za całą muzykę w parafii. Zarabia oczywiście adekwatnie do stanowiska. Przyjmuje się (poza wioskami) prawie wyłącznie absolwentów Akademii Muzycznych, dla amatorów nie ma miejsca. Do obowiązków organisty należy, oprócz oprawy Mszy Św., dawanie cyklicznych koncertów i granie większych utworów przed/po Mszy.
      U nas po eucharystii organista coś tam "plumka" a tłum wyłazi z kościoła olewając jego wysiłki. Jakie potrzeby taka muzyka. Głodowe pensyjki przyczyniają się do tej sytuacji...zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama