Magiczna różdżka i tyle

    Magiczna różdżka i tyle

    Andrzej Puzio

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Jednomandatowe okręgi wyborcze - jeszcze za wcześnie, by na nie stawiać.
    Zwolennicy jednomandatowych okręgów wyborczych, jak choćby wrocławski radny Szymon Hotała, starają się wskazać plusy i minusy, jakie niesie ze sobą ordynacja z JOW.
    Mają prawo, ale moim zdaniem, to idea szlachetna i złudna zarazem. Daje wrażenie rzeczywistego wpływu wyborcy, który wskazuje najlepszego z najlepszych, i ten najlepszy wygrywa, przygniatając głosami gorszych.

    Tylko czy we współczesnych czasach, z nadmiarem sprzecznych informacji, marketingu i masowej manipulacji, wyborca będzie w stanie wybrać najlepszego z najlepszych?
    Najlepszego, a nie najsprytniejszego i najmajętniejszego, bo zamożny spryciarz oklei miasto swoimi plakatami i billboardami, wygra i jako człowiek sukcesu będzie dbał dalej o sukces, ale o swój, a nie o sukces społeczności.

    Zwolennicy ordynacji większościowej twierdzą, że w okręgach jednomandatowych wybierać będzie można lokalnych społeczników. W gminach do 20 tysięcy mieszkańców tak przecież jest - zgodnie z obecną ustawą. Tam jednak, w małych miasteczkach i na wioskach, łatwiej zauważyć lokalnych społeczników i obdarzyć ich przywilejem rządzenia.

    Tylko czy we współczesnych czasach, z nadmiarem sprzecznych informacji, marketingu i masowej manipulacji, wyborca będzie w stanie wybrać najlepszego z najlepszych?
    Pytanie, jak rozpoznać ich w wielkich miastach? Zwykle bywają radnymi osiedli, napisali kilka wniosków do rady miasta, a na co dzień biegają po osiedlu i rozmawiają z mieszkańcami o ich bolączkach. Może jest takich kilku, a może setka we Wrocławiu. Nie mają jednak budżetu i mocy przekładania pomysłu w czyn.

    Nie gwarantują także, że po wejściu do rady miasta będą działać konstruktywnie na rzecz wszystkich mieszkańców. Najprawdopodobniej, gdyby była ich większość, nie doszłoby do szybkiego wyłonienia zdolnej do rządzenia koalicji większościowej, bo każdy z nich to indywidualista oszołomiony nagłym awansem i nieskory do kompromisu, gdy nie dyscyplinuje go partyjny szyld. To w idealnym wariancie całkowitej bezpartyjności społeczników, której teraz nie ma.
    W praktyce ci lokalni społecznicy okazują się być członkami największych ugrupowań partyjnych i zamiast do dekoncentracji władzy dochodzi do wzmocnienia najsilniejszych i utrwalenia dwubiegunowości systemu, eliminującego z gry małe partie i ich aktywistów.

    Jednomandatowe okręgi wyborcze w niczym nie poprawią jakości rządzenia , na którą tak chętnie teraz narzekamy. I w gruncie rzeczy to nic innego, jak magiczna różdżka wyrafinowanego populizmu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Magiczna...

      Krepa20 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 10

      JOW to prosta droga do liberum veto!

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama