Lot jak sto lat temu. FILMY

    Lot jak sto lat temu. FILMY

    Barłomiej Knapik

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Lot jak sto lat temu. FILMY
    1/11
    przejdź do galerii

    ©Pawel Relikowski

    Prawdopodobnie w środę na lotnisku w podwrocławskich Mirosławicach w swój dziewiczy lot poderwie się replika maszyny, która sto lat temu jako pierwsza przeleciała nad kanałem La Manche.

    Zbudował ją mieszkaniec Lutyni - Stanisław Pasternak. Ten siedemdziesięciodwuletni lotnik, pisarz i historyk, chce powtórzyć wyczyn Louis Blériota.

    To właśnie ten francuski konstruktor, 25 lipca 1909 roku, jako pierwszy człowiek na świecie przeleciał w jednopłatowym samolocie własnej konstrukcji Blériot XI z Francji do Angli.
    Stanisław Pasternak, lotnik z Lutyni chce zrobić to samo dokładnie sto lat później - w wiernej replice maszyny francuza. Konstruując maszynę opiera się na oryginalnych planach francuza, do których dotarł w Muzeum w Waszyngtonie.

    Początkowo konstrukcja powstawała w domu lotnika z Lutyni.
    - Budował ją z synem. Pamiętam jak wyciągali szkielet kadłuba przez okno - śmieje się Mieczysław Cenin, sąsiad Pasternaka.

    Kadłub maszyny, zgodnie z oryginalnym wzorcem, jest drewnianą kratownicą, wzmacnianą linkami i w części powlekaną płótnem. Długość Blériota XI to 7,62 m a wysokość wynosi 2,69 m. Inaczej niż w oryginale sprzed stu lat, do uniesienia maszyny w powietrze posłuży zmodyfikowany silnik z volkswagena garbusa. Ta jednostka napędowa jest często wykorzystywana w lotnictwie, np. w motolotniach, bo znana jest ze swojej niezawodności. W konstrukcji Pasternaka w miejsce skrzyni biegów są przekładnie, do których dołączone będzie śmigło.

    We wtorek w południe lotnik z Lutynia, razem ze wspomagającymi go znajomymi, zamontował do kadłuba skrzydła. Przypinano je także linkami. Ale okazało się, że nie wszystkie są właściwe.
    - Ze śmigłem nie ma problemu. Jest właśnie wyważane we Wrocławiu i powinniśmy je wkrótce dostać. Kłopot właśnie z linkami, które trzeba specjalnie zapleść oraz w braku planu do oblatywania - tłumaczył nam na lotnisku w Mirosławicach Stanisław Pasternak.

    Chodzi o to, że każda maszyna powietrzna musi zostać oblatana przez pilota ze specjalnymi pozwoleniami. Dopiero potem oficjalnie może nią latać jej konstruktor. Żeby oblatywacz mógł dopuścić ją do lotu, musi mieć plan jego testów. A tego na razie nie ma.
    - Prawdopodobnie uda się to do środy załatwić - dodaje Pasternak.

    A jeśli tak, to właśnie w środę pod Wrocławiem maszyna po raz pierwszy wzbije się do lotu.


    Lot po nagrodę
    Louis Blériot w 1909 roku przeleciał kanał La Manche dla nagrody. Ufundował ją dziennik "Daily Mail". Blériot wystartował o wschodzie słońca (4.35 rano) spod Calais. 37 minut później, o 5.12, wylądował w Dover. Dostał 1000 funtów.

    Zobacz filmy




    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama