Kiedyś zwalało się winy na Niemców i sanację. Rysiek pije za...

    Kiedyś zwalało się winy na Niemców i sanację. Rysiek pije za błędy na górze, a my mamy PRL

    Grzegorz Chmielowski

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Ostatnio dwa razydowiedziałem się od urzędników III RP, że to nie oni są winni partactw czy zaniedbań w otaczającej nas rzeczywistości. A kto? Wiadomo, PRL.
    Kiedyś zwalało się winy na Niemców i sanację. Rysiek pije za błędy na górze, a my mamy PRL
    Tak tłumaczyła się bowiem urzędniczka wrocławskiego magistratu za błędne nazwy ulic na tablicach w mieście. Tak właśnie wiceszef Polskich Linii Kolejowych z Wałbrzycha wyjaśniał (?) sprawę zamknięcia po 10 dniach użytkowania odremontowanej za36 mln zł trasy Jelenia Góra- Szklarska Poręba, z powodu grożących zawaleniem wiaduktów.

    To PRL tak strasznie namieszał, że nie wiadomo, czy we Wrocławiu jest aleja, czy ulica Hallera. To bałagan z czasów Gierka i Gomułki, że nie wiadomo, czyje są dwa wiadukty, które mogą spaść w każdej chwili na przejeżdżający pociąg. Owe budowle nie należą ani do gminy, ani do samorządów, ani do PKP. Nie dziwię się, że w tej sprawie naradę zwołał natychmiast wojewoda dolnośląski. Bo przecież to on wydał w maju 2012 roku pozwolenie na remont torów. I to on, jeżeli nie znajdzie się prawdziwy
    właściciel, będzie musiał przejąć na Skarb Państwa dwa sypiące się wiadukty. Gdyby o sprawie pomyślano wcześniej, nie byłoby dziś obciachu i dodatkowych kosztów za podstawianie autobusów na trasie, gdzie powinny kursować pociągi.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pytanie pierwsze i ostatnie

      61 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Rozumiem, że wiadukty się walą, ale pytanie brzmi:
      Jak to się stało, że prowadzono prace torowe pod tymi wiaduktami. Gdzie była inspekcja pracy, nadzór budowlany, projektant i wreszcie inwestor?...rozwiń całość

      Rozumiem, że wiadukty się walą, ale pytanie brzmi:
      Jak to się stało, że prowadzono prace torowe pod tymi wiaduktami. Gdzie była inspekcja pracy, nadzór budowlany, projektant i wreszcie inwestor? Narazili ludzi na niebezpieczeństwo utraty życia. I drugie pytanie co na to prokurator rejonowy?zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      PKP, czyli Partaczą Kolej Partacze

      zorientowany (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Okazało się właśnie, że wiadukty w Piechowicach należą do PKP: http://www.tvdami.eu/artykuly/52/1048/co_dalej_z_mostem_w_piechowicach/?.html

      Czyli tak jak się można było spodziewać: PKP odwaliły...rozwiń całość

      Okazało się właśnie, że wiadukty w Piechowicach należą do PKP: http://www.tvdami.eu/artykuly/52/1048/co_dalej_z_mostem_w_piechowicach/?.html

      Czyli tak jak się można było spodziewać: PKP odwaliły fuszerkę, "zapomniały" o wiaduktach i gdy sprawa wyszła na jaw, próbowały zwalić winę na gminę. Burmistrz okazał się jednak sprytniejszy. Podobnie PKP nie zamontowały na czas prowadnic w Szklarskiej Porębie i tak samo "zapomniały" o sypiącym się tunelu. Fuszerka fuszerkę pogania, aż strach pomyśleć, co jeszcze wyjdzie. Gmina powinna domagać się od PKP odszkodowania za fatalną opinię wyrobioną jej w mediach, odwołane pociągi i zamknięcie ciągu komunikacyjnego przez wiadukt przez zaniedbania ze strony PKP. zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama