Ważne
    Internauci pomagali pszczelarzowi. Ale większości ich...

    Internauci pomagali pszczelarzowi. Ale większości ich pieniędzy nie dostał

    Błażej Organisty

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Pieniądze na pomoc dla pana Władysława w serwisie Pomagam.pl zbierano wiosną
    1/8
    przejdź do galerii

    Pieniądze na pomoc dla pana Władysława w serwisie Pomagam.pl zbierano wiosną ©Pomagam.pl

    64 tysięcy złotych wpłacili internauci na pomoc w odbudowie spalonej pasieki na Strachocinie we Wrocławiu. Ale do jej właściciela trafiły ule i sprzęt warte około 25 tysięcy. Resztę organizująca zbiórkę fundacja chce przeznaczyć na promocję, szkolenia i edukację. Tyle, że w maju - podczas zbiórki - o niczym takim nie było mowy. - Czuję, że coś kombinują. Ule, które przysłali, wywalczyłem po ciężkich bojach. Na razie nie chcemy iść do sądu, próbujemy załatwić sprawę ugodowo - mówi rozżalony pszczelarz.
    Pożar w pasiece Władysława Andryszczaka wybuchł 30 kwietnia. Ogień podłożyli nieznani sprawcy - policja wciąż prowadzi śledztwo w tej sprawie. Przy ul. Narciarskiej spłonęło doszczętnie 18 uli, kolejnych 15 zostało poważnie uszkodzonych. Zginęło 300 tysięcy pszczół. Pszczelarz jest pewien, że to podpalenie, bo w ulach znalazł ślady po benzynie. Swoje straty oszacował na co najmniej 20 tysięcy złotych.

    Z pomocą natychmiast ruszyli sąsiedzi i społecznicy. Dobrze znają pana Władysława, bo często przekazywał miód na cele charytatywne, a wiedzę o pszczelarstwie przekazywał dzieciom z pobliskiej szkoły. Na Strachocinie zorganizowano piknik charytatywny, podczas którego na pomoc panu Władysławowi zebrano 2 tysiące złotych. W prezencie od miasta dostał 20 nowych uli.

    Pomoc zadeklarowała także wrocławska Fundacja Centaurus. Zorganizowała zbiórkę w internecie. W serwisie Pomagam.pl od internautów z całej Polski udało jej się zebrać aż 64 tys. zł - ponad trzykrotnie więcej niż trzeba było. Fundacja za część zebranych pieniędzy kupiła 30 uli, kamery i inny sprzęt potrzebny do reorganizacji pasieki.
    - Wszystko to jest warte w sumie 25 tysięcy. Gdzie podziała się reszta tych pieniędzy - pyta teraz pszczelarz. 7,5 proc. - zgodnie z regulaminem - potrącił serwis Pomagam.pl - na promocję serwisu i pokrycie opłat operatorów płatności. Po odjęciu prowizji Fundacji Centaurus zostało więc jeszcze ok. 35 tys. zł.
    - Dali mi, ile uważali, resztę zatrzymali - podejrzewa Andryszczak - Utrzymują, że robią jakąś kampanię dla pszczół, ale ja czuję, że coś kombinują. Ule, które przysłali, wywalczyłem po ciężkich bojach. Na razie nie chcemy iść do sądu, próbujemy załatwić sprawę ugodowo.

    - Do pana Władysława pojechał tir wypełniony towarami kupionymi zgodnie ze zgłaszanymi potrzebami. Pan Władysław podpisał protokół odbioru. Nie kupiliśmy jedynie przyczepy, ponieważ w naszej opinii nie była przedmiotem zbiórki - twierdzi Marek Pietrusiak, który z ramienia fundacji Centaurus koordynował akcję pomocy pszczelarzowi.

    Pietrusiak twierdzi, że wszystkie zebrane pieniądze zostaną spożytkowane zgodnie z planem i celami zbiórki. - Zbieraliśmy nie tylko na rzecz pasieki, ale także na szersze działania związane z pszczołami: promocyjne, szkoleniowe i edukacyjne. Poza tym, każda fundacja ponosi przecież koszty, chociażby promocji zbiórki - wyjaśnia Pietrusiak. - Jeżeli pan Andryszczak będzie temu przeciwny, to możemy przekazać pieniądze na dom dziecka - oznajmia Marek Pietrusiak.

    Tyle, że podczas zbiórki nikt nie mówił internautom, że część pieniędzy od nich zostanie przekazana na cele szkoleniowe, promocyjne, czy edukacyjne. "Jeśli uda się zebrać więcej środków, pasieka zostanie rozbudowana o większą ilość uli i jeszcze lepiej zabezpieczona" - czytamy w opisie umieszczonym w maju na stronie zbiórki. Dziś strona jest nieaktywna.

    Serwis Pomagam.pl odcina się od zbiórki. Jego przedstawiciele tłumaczą, że to tylko narzędzie umożliwiające organizatorom zbiórek ich publikowanie, a innym użytkownikom serwisu - dokonywanie wpłat.

    Władysław Andryszczak pasiekę odbuduje na pewno. Jak mówi: pomału, bo wszystkiego nie da się zrobić od razu, ale odbudowa zmierza w dobrym kierunku. Kiedy dobiegnie końca, uli będzie nawet więcej niż przed pożarem. - Na wiosnę ruszymy ze zdwojoną siłą - zapowiada pszczelarz.

    Zobacz też
    Filip potrzebuje pomocy. Zostało kilka dni


    Czytaj także

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo