Groził rodzinie: Zabiję was jak doniesiecie na policję. W...

    Groził rodzinie: Zabiję was jak doniesiecie na policję. W końcu donieśli

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    zdjęcie ilustracyjne

    zdjęcie ilustracyjne ©Robert Szwedowski / Polskap

    38-letni mężczyzna odpowiada przed sądem za groźby karalne, stalking (uporczywe nękanie), wyzwiska, niszczenie mienia. Pokrzywdzonymi są jego rodzice i siostra. Groził im śmiercią, gdyby przyszło im do głowy obciążać go zeznaniami na policji i w prokuraturze. Wszystko działo się na wrocławskim Śródmieściu, w rejonie ulicy Nowowiejskiej.
    zdjęcie ilustracyjne

    zdjęcie ilustracyjne ©Robert Szwedowski / Polskap

    Co wpłynęło na jego zachowanie? Alkohol i narkotyki. Biegli, którzy na potrzeby prokuratury badali Karola N., orzekli, że jest uzależniony od alkoholu i narkotyków, głównie od marihuany. To jest najważniejszą przyczyną rodzinnego dramatu.

    Doniesienie na Karola N. wpłynęło do komisariatu policji Wrocław Śródmieście latem ubiegłego roku. Wynikało z niego, że mężczyzna prześladuje swoją rodzinę. Domaga się pieniędzy, a gdy ich nie dostaje, krzyczy i wulgarnie wyzywa.

    Na dodatek spuszczał powietrze z kół ich samochodu. Kolejny zarzut to zdewastowanie drzwi do mieszkania swoich rodziców w sierpniu ubiegłego roku. Straty wyceniono na 700 zł.

    No i groził śmiercią, gdyby chcieli przeciwko niemu wnieść sprawę. Jednakże w końcu donieśli, bo nie mogli sobie dać z nim rady. Wiedzą, że to uzależnienie jest główną przyczyną dramatu.

    Ta sprawa zapewne nigdy nie trafiłaby do sądu, ponieważ policjanci ze śródmiejskiego komisariatu umorzyli dochodzenie. Dlaczego? Wskazali na „brak znamion czynu zabronionego”.

    W połowie września w jednym z wrocławskich sklepów Karol N. ukradł dwie puszki piwa warte w sumie 6 zł. Próbującą interweniować ekspedientkę zastraszył. Groził, że ją zabije. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła: tym razem zabrał cztery piwa warte niespełna 12 zł. I znowu groził ekspedientce śmiercią.

    Gdyby nie groźby rzucane wobec ekspedientek, byłaby to drobna kradzież, wykroczenie. Groziłby mu najwyżej miesiąc aresztu, jeżeli w ogóle ktoś by go ścigał i złapał.

    Jednak gdy złodziej kradnie, a potem przemocą albo groźbami próbuje zatrzymać przy sobie skradzioną rzecz, to już jest poważne przestępstwo - kradzież rozbójnicza. Grozi za to nawet dziesięć lat więzienia.

    Prokurator wszczął śledztwo w sprawie incydentów w sklepie. Przy okazji dowiedział się o dręczeniu rodziców i siostry. Zdecydował wznowić umorzone wcześniej dochodzenia i dziś sprawą zajmuje się wrocławski sąd.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      „brak znamion czynu zabronionego”

      pięknie, k... pięknie (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      Brawo policja! Super jesteście!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      x

      x (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11

      To jest jakaś kpina „brak znamion czynu zabronionego”?! To co, czekali, aż kogoś zabije? No rzesz k...m...!!!

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama