Wakacje bez psa? Nie ma mowy!

    Wakacje bez psa? Nie ma mowy!

    Maciej Sas

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wakacje bez psa? Nie ma mowy!
    1/7
    przejdź do galerii

    ©Archiwum Dominiki i Tomasza Macalików

    My jedziemy na urlop, pies - do hotelu. Albo do schroniska - będzie taniej. No, można jeszcze wywieźć go do lasu - po powrocie weźmie się nowego... Jeśli jednak naprawdę kochasz psiaka, weź go ze sobą. Zobacz, jak się to robi
    Dominika i Tomasz Macalikowie mieszkają we Wrocławiu ze swoimi dwoma psami - 7-letnią, wielorasową Gają oraz z 3,5-letnią suczką boarder collie Bletką. Żeby odpocząć od wielkomiejskiego gwaru, urlop spędzają zawsze w głuszy - podróżują rowerami, wędrują po górach albo pływają kajakiem. Jak często wybierają się gdzieś bez psów? Po chwili zastanowienia pan Tomek odpowiada. - Ostatnio pojechaliśmy bez nich na wesele do kuzyna - uśmiecha się.

    Wszystko zaczęło się, gdy nie mieli jeszcze Bletki. Wybrali się z Gają na wyprawę rowerową po Ukrainie, Rumunii, Węgrzech i Słowacji. - Wybieramy trasy z myślą o psie, te mniej tłoczne - mówi wrocławianin. Za pierwszym razem zrobili ok. dwóch tys. km, z czego Gaja przebiegła ok. 700.

    Odwiedzili już kilka krajów, m.in. Czarnogórę i Albanię. Pan Tomasz mówi, że psy ułatwiają komunikację z obcymi ludźmi. - W Czarnogórze, kiedy przekroczyliśmy prędkość, zatrzymał nas policjant. Akurat zepsuła się klimatyzacja - tuż po przekroczeniu granicy tego kraju - opowiada wrocławianin. - Kiedy policjant podszedł, Gaja go oszczekała. Popatrzył, uśmiechnął się i powiedział: „Proszę jechać wolniej. Do widzenia”.

    Pani Dominika zastrzega, że do wyprawy rowerami trzeba psa przygotować - nauczyć, kiedy ma wskoczyć do przyczepki, kiedy może biec obok i z której strony jest bezpieczniej. Ale wspólna nauka to sama przyjemność...

    Ona, on, ich synek i jeszcze Tośka

    A co, jeśli oprócz psa mamy małe dziecko? Nic - bierzemy oboje i ruszamy w świat. Jak mieszkańcy Poznania, Ada i Maciej Raczakowie oraz Janek, ich 5-letni syn. Jeszcze przed czasami Jaśka do domu trafiła Tośka, dziś dojrzała suczka. Zaopiekowali się nią po śmierci mamy pani Ady. Podobnie jak w przypadku dwójki wrocławian, Raczakowie nie podróżują z psem samolotem. To oznaczałoby bowiem, że Tośka musiałaby lecieć w luku bagażowym, a tego właściciele chcą jej oszczędzić. Jeździ więc samochodem, przypięta do siedzenia specjalnymi szelkami. Nie gardzą też wygodnym pociągiem.

    Właścicielka psa podkreśla, że takie wyprawy nie są problemem. Zawsze, gdy chce wejść do restauracji, pyta, czy nikomu z tam obecnych to nie będzie przeszkadzało. Czasem zdarza się, że ktoś nie lubi psiego towarzystwa. Ale i w takiej sytuacji można sobie poradzić. - Ostatnio w restauracji w Kazimierzu Dolnym ktoś taki się zdarzył. Pan kelner zaproponował, by ta osoba przeniosła się do innej sali. My zostaliśmy w środku, a nikt inny nie miał nic przeciw temu - mówi.

    Jeszcze łatwiej, jak podkreśla, jest za granicami Polski, szczególnie we Włoszech, gdzie często bywają. Tam, jak zapewnia, nigdy nie spotkali się z odmową, gdy chcieli wejść z Tośką do restauracji, hotelu czy do sklepu. Uczula też tych, którzy chcieliby zakosztować podróży ze swoim psem, na zasady savoir vivre’u. - Zwierzę trzeba nauczyć podstawowych zasad obowiązujących w miejscach publicznych - mówi.

    Ada Raczak nie ma wątpliwości: pies nie stanowi problemu. - Ludzie często szukają wymówek: że się nie da, że to kłopot. Ale wszystko jest do zrobienia - zapewnia. - Poza tym dzieci wychowują się o wiele lepiej ze zwierzętami - mój syn ma 5 lat i nigdy dotąd poważnie nie chorował. A ciągle śpi z psem, je z nim z jednej miski...

    Luśka, instruktorka podróży

    Żyją w Warszawie, podróżują po całej Europie - zawsze z przygarniętą ze schroniska Luśką. Doświadczeniami z wypraw dzielą się na swoim blogu: makulscy.com. Wcześniej wszędzie jeździli we dwójkę. Teraz, mając psa, musieli zmienić sposób podróżowania - przede wszystkim to oznaczało koniec z samolotami. Zwiedzanie zabytków, jak zapewniają, to żaden problem - wystarczy odpowiednio się zorganizować. Kiedy są w dużym mieście, w którym np. chcą zwiedzić kościół czy muzeum, znajdują w pobliżu park, w którym jedno może poczekać z Lusią, a drugie zwiedza. Potem się zmieniają.

    Sporym problemem bywa szukanie noclegu. - Niektórzy piszą, że przyjmują psy w pensjonacie, ale gdy dzwonię i dopytuję, to się okazuje, że owszem, przyjmują, ale tylko takie do 5 kilogramów - tłumaczy pani Aleksandra. - My nigdy nie mówimy na blogu, ile Luśka waży, żeby informacje były wiarygodne. Jeśli więc hotel pisze, że przyjmuje psy i my tam jedziemy, to znaczy, że przyjmują tam wszystkie, a nie np. tylko te do 7 kilogramów - dodaje. Bez problemów zabierają psa na spływy kajakowe - zwierzę ma swój specjalny kapok - na wypadek, gdyby gdzieś daleko od brzegu wpadło do wody.

    Jak podkreśla warszawianka, czas spędzony z Luśką to arcyważne chwile: oboje z mężem pracują, więc na co dzień pies jest 5-6 godzin sam. Taki wyjazd to więc dla całego stada możliwość pobycia razem.

    Jest jeszcze jedna zaleta takich wspólnych podróży: dzięki nim Makulscy „zwolnili tempo”. - Wcześniej staraliśmy się „zaliczać” kolejne atrakcje: kiedy gdzieś byliśmy, chcieliśmy jak najwięcej zobaczyć. Teraz jest selekcja - planujemy jeden szlak odpowiedni na jej nóżki - to jest około 14-15 kilometrów dziennie, chociaż sami moglibyśmy iść dalej. Nie robimy tego jednak, bo ona nie może - podkreśla moja rozmówczyni. Dodajmy, że w czasie wyjazdu Luśka nigdy nie zostaje sama w hotelu czy pensjonacie - wszędzie chodzi ze swoimi ludźmi.

    I kto nadal uważa, że na wakacje psa trzeba oddać do hotelu/schroniska/wywieźć do lasu (niepotrzebne skreślić)?

    Czytaj także

      Komentarze (15)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Piękna opowieść.

      Sąsiad (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      To może Pan(-i) wpłynie na właścicieli psów,którzy przywiązują swoje pociechy(?),przed wejściem np. do Kauflandu (ul.Legnicka) lub przywożą je tylko po to,by pod płotem,czy na trawce załatwiły...rozwiń całość

      To może Pan(-i) wpłynie na właścicieli psów,którzy przywiązują swoje pociechy(?),przed wejściem np. do Kauflandu (ul.Legnicka) lub przywożą je tylko po to,by pod płotem,czy na trawce załatwiły swoje. Godzinne ujadanie psa i chodzenie po odchodach mi przeszkadza.Czy to już oznacza,że jestem wrogiem psów?Bo nie wiem.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Delia

      Pies jest ważny (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      Sama podróżuję z psem, nie zostawiłabym go samego. A tym bardziej nie porzuciła. To członek naszej rodziny, podróżuje tak jak my. Też nigdy nie mamy z nim problemu, bo ludzie coraz przyjaźniej...rozwiń całość

      Sama podróżuję z psem, nie zostawiłabym go samego. A tym bardziej nie porzuciła. To członek naszej rodziny, podróżuje tak jak my. Też nigdy nie mamy z nim problemu, bo ludzie coraz przyjaźniej patrzą na psy. Nawet niektóre hotele są przyjazne psom. Ja mam kilka swoich ulubionych, znalazłam je na bookaparcie. Mój psiak jest przyzwyczajony do takich podróży więc jest grzeczny. A w hotelach traktują go bardzo miło i często ma jakieś udogodnienia. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Mamy dwa koty...

      Rabin (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      Jadą z nami.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      No pewnie...

      Brat Figot (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 12

      Nigdzie bez psa, a później wszędzie jest nasrane...


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Najbardziej w twojej glowie

      Oz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Sam zapewne święty jestes

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wrocławiani

      Waldek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Pani Dominiko świat jest piękny zwierzaki zaakceptują dzieci, czas pomyślec o dzieciach i podróże odłożyć na 2 - 3 lata powodzenia


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Waldek dysponuj własnym niesieniem

      Prezes (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      A od innych sie odczep

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      smalec

      hycel (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 11

      pieski i kotki przerabiam na pyszny smalec !! palce lizać !! niebo w gębie !!


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ..

      Rabin (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7

      Spadaj trollu

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      no

      weź sam (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7

      SIĘ przerób.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Odpoczynek z psem nad morzem to cudowny relaks

      Kas (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 3

      Oczywiście, że z psem :) zawsze i wszędzie jeździłam z moją sunią, dużą, przez 13 lat, i w góry, i nad morze, i samochodem, i pociągiem :)

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      .

      .. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 19 / 3

      Szacunek, mam dwa owczarki niemiecki i dwa razy w roku są z Nami nad morzem. Można? Można!!!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pies na urlopie

      Kate (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 17 / 1

      Moja sunia też zawsze jedzie z nami na urlop, byliśmy już nad morzem, w górach i nad jeziorem . I zazwyczaj jeździmy pociągiem . Pies to nie jest żaden problem, wszędzie chodzi z nami i nikt nie...rozwiń całość

      Moja sunia też zawsze jedzie z nami na urlop, byliśmy już nad morzem, w górach i nad jeziorem . I zazwyczaj jeździmy pociągiem . Pies to nie jest żaden problem, wszędzie chodzi z nami i nikt nie robi nam problemów . Są takie specjalne strony gdzie można zobaczyć gdzie są psiolubne miejsca np. www.piesnaurlopie.pl super strona polecam .zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jak miło :)

      www.piesnaurlopie.pl (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Tak, tak jesteśmy dla Was! Cały czas znajdujemy nowe miejsca i praktyczne informacje niezbędne do zaplanowania urlopu z psem. Pozdrawiamy fankę i dziękujemy za polecenie :)

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      nie wiem, jak można spędzić wakacje bez psa

      haiku (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 21 / 2

      to tak jakby nie zabrać dziecka. Bez sensu. Dziecko tez wywieziesz do lasu, bo po powrocie zrobicie sobie nowe? Choć powiem Wam, że znam takich rodziców...a, szkoda gadać

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama