Ręki Dzieła Fest w przejściu Żelaźniczym (ZDJĘCIA)

    Ręki Dzieła Fest w przejściu Żelaźniczym (ZDJĘCIA)

    Marcin Kaźmierczak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Ręki Dzieła Fest w przejściu Żelaźniczym (ZDJĘCIA)
    1/19
    przejdź do galerii

    ©Marcin Kaźmierczak

    Często omijane przez turystów przejście Żelaźnicze w Rynku zatętniło dziś życiem. Wszystko za sprawą festiwalu rękodzieła "Ręki Dzieła Fest", na którym można było obejrzeć i nabyć unikatowe przedmioty często stworzone w pojedynczych egzemplarzach.
    Własnoręcznie robione czapki, szaliki, swetry, zabawki z włóczki, biżuteria, świeczki, deski do krojenia, obrazy, rzeźby, czy lniane torby z nadrukowanymi zdjęciami Wrocławia. To wszystko można było dziś zobaczyć i nabyć w przejściu Żelaźniczym, gdzie wystawili się rękodzielnicy z Wrocławia i okolic.
    – Pomysł zrodził się gdy zostałam mamą. Pewnie pasja większości rękodzielników zajmujących się robieniem zabawek ma takie źródło.
    Chciałam, żeby moja córeczka miała unikatowe zabawki i przypomnialam sobie, że wiele lat temu babcia nauczyla mnie władać szydełkiem. Powstał pierwszy miś, później drugi i przez te sześć lat cała masa kolejnych, tak że z pasji zrobił się mały biznes – mówi Justyna Rutkowska, która w przejściu Żelaźniczym prezentowała mastkotki z włóczki.

    Obok niej rozłożyła się Martyna Hryniewiecka, która przechodniom oferowała własnoręcznie robioną biżuterię.
    – Pasja do rękodzieła zrodziła się, gdy byłam małą dziewczynką. Robiłam biżuterię, bawiłam w decoupage, szyłam szydełkiem, malowałam na poduszkach. Ostatecznie wróciłam do biżuterii i robię chokery - przylegające do szyi naszyjniki i bardzo popularne w ostatnim czasie body chainy - łańcuszki zdobiące całe ciało – wymienia.

    Miłośnicy rękodzieła i gotowania w jednym mogli nabyć unikatowe deski do krojenia, które ze swojego warsztaty "Drzazgi" w Kowarach przywiózł pan Jacek.
    – Robię je z drewna pochodzącego głównie z drzew owocowych. Są przede wszystkim z jednego kawałka, drewno jest długo sezonowane, nic nie jest klejone, więc tez nic nie pęknie – zachwala pan Jacek. – Poza tym każda deska jest inna i przez to można odnieść wrażenie, że robiona dla kogoś. Co innego w sklepie, gdzie jest masowa produkcja i nastawienie na ilość, a nie jakość. taką własnoręcznie zrobioną deskę można także przekazywać z pokolenia na pokolenia – dodaje.

    I właśnie ta unikatowość zaklęta w pojedynczych egzemplarzach wybijała się dziś na pierwszy plan w dobie zalewającej sklepy masowość pod etykietką Made in China. Rękodzielnicy do przejścia Żelaźniczego wrócą jeszcze jutro o godz. 12.

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Też cenię sobie rękodzieło.

      amator (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

      Zwłaszcza wykonane fachowo, sprawnie i w miłej atmosferze.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ciekawe i pozyteczne

      p. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Tylko ten potworek językowy jako nazwa. Brrr....

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      MANYMANY

      wrocki (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 4

      Niesamowity klimat! Tłumy ludzi w ciasnej uliczce w środku Rynku, jakby zaczarowana kraina. Tylko ...................... kubek 85zł, maskotka z włóczki 70zł.......... Piękne rzeczy, naprawdę...rozwiń całość

      Niesamowity klimat! Tłumy ludzi w ciasnej uliczce w środku Rynku, jakby zaczarowana kraina. Tylko ...................... kubek 85zł, maskotka z włóczki 70zł.......... Piękne rzeczy, naprawdę WSPANIAŁE, ale cenowo.... makabra i dramat... Uciekliśmy stamtąd..nigdy więcej!!!!zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Rękodzieło ma cenę.

      Rękodzielniczka (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

      To wszystko są przedmioty ręcznie wykonane od podstaw, efekty wielogodzinnej pracy, a przede wszystkim długiej nauki danej techniki. Maskotka dziergana 4 godziny ma kosztować 10zł jak chiński bubel...rozwiń całość

      To wszystko są przedmioty ręcznie wykonane od podstaw, efekty wielogodzinnej pracy, a przede wszystkim długiej nauki danej techniki. Maskotka dziergana 4 godziny ma kosztować 10zł jak chiński bubel z marketu? Proszę szanować czas twórcy.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama