Bo z ciebie taki czołgista, jak z diabła organista - mawiał Gustlik. - Kiedy serce z żelaza, nawet drewniany kindżał wystarczy - odpowiadał Grigorij. Słysząc te kwestie, trudno się nie uśmiechnąć. Od razu przed oczami pojawia się zatroskane oblicze Gustlika, zadziorne spojrzenie Gruzina Grigorija czy pogodna twarz Janka Kosa. Wniosek? Bohaterowie serialu "Czterej pancerni i pies" nigdy nie odeszli do lamusa. »
Czy rowerzyści we Wrocławiu jeżdżą bezpiecznie?
Reklama
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.