Żaden festiwal nie ma tak oryginalnej publiczności, jak Castle Party. To doskonały temat na film dokumentalny (© Marcin Oliva Soto)
Edyta Golisz
2009-02-10 09:00:30, aktualizacja: 2009-02-10 10:34:58
Kontrowersyjne pokazy sfilmował Henryk Dederko. Miłośnicy gotyku u wielu mogą budzić grozę.
Dokumentalny film "Witajcie w mroku" pokazuje ludzi zafascynowanych ruchem gotyckim. Obraz powstał m.in. na festiwalu Castle Party na zamku w Bolkowie. Jego reżyserem jest Henryk Dederko, który zasłynął kilka lat temu kontrowersyjnym filmem "Witajcie w życiu" o firmie Amway. Jej prawnicy zablokowali wyświetlanie, bo przedstawiał Amway w złym świetle.
Teraz Dederko nakręcił dokument o gotach, którzy malują ciała i przebierają się w stroje przypominające horrory. I choć telewizja HBO, która jest producentem obrazu, miała go pokazywać wielokrotnie od grudnia, wyemitowała go tylko raz - o godzinie 3 nad ranem. Potem zniknął z ramówki, choć zapowiadano uroczystą premierę i medialne show.
Co się stało? Jak ustaliliśmy, film jest dość kontrowersyjny i jedna z bohaterek próbuje zapobiec jego emisji.
- Mogę zdradzić tyle, że ta pani jest nauczycielką i uznała, że to, co robi w czasie filmu, nie jest zbyt odpowiednie - ujawnia Krzysztof Rakowski, organizator Castle Party w Bolkowie.
Na filmie kobieta asystuje Greczynce, która wykonuje dość ryzykowne pokazy. W Bolkowie Greczynka, na oczach widzów i filmowana przez kamery, zaszyła sobie usta igłą i nitką.
- To był po prostu pokaz. Ta pani jest zawodowcem, nad wszystkim czuwał wyszkolony ratownik medyczny - uspokaja Krzysztof Rakowski.
I dodaje, że asystująca Greczynce kobieta też podpisała z organizatorami umowę i wzięła za pokaz pieniądze. Potwierdzili nam to przedstawiciele telewizji HBO.
- Rzeczywiście, pojawił się problem natury prawnej. Kolejne emisje filmu nastąpią po rozstrzygnięciu prośby jednego z bohaterów, dotyczącej wykorzystania jego wizerunku w filmie - wyjaśnia Agnieszka Niburska z HBO.
W filmie jest więcej emocjonujących scen: jedna z ubranych na czarno dziewcząt częstuje kogoś swoją krwią, młodzi ludzie w czasie zabawy jeżdżą prawdziwym pogrzebowym karawanem.
- Jeden z moich asystentów od kilkunastu lat interesuje się gotami. I zauważył, że to, co 10 lat temu było ciekawostką, teraz przeradza się w ciekawą subkulturę - opowiada nam Henryk Dederko.
Czy jego zdaniem film jest kontrowersyjny?
- Pokazuje po prostu rzeczywistość. Taką, jaka jest w danym momencie - mówi reżyser. - Ona przekłada się na muzykę, ubiór, makijaż, stosunek tych ludzi do świata - dodaje.
Fani gotyku mogą budzić na pierwszy rzut oka lęk: czarne ubrania, zdjęcia w trumnach, udawanie wampirów.
- Nic z tych rzeczy. Jeszcze nigdy nie musieliśmy wzywać na Castle Party policji, a organizujemy imprezę od 15 lat - uśmiecha się Krzysztof Rakowski. - To są naprawdę wrażliwi ludzie, którzy czują, że współczesny świat nie do końca im odpowiada. Tęsknią za średniowieczem, epoką romantyzmu. Za tamtejszym klimatem, kiedy mrok jest za plecami, nad głową księżyc, ale w sercu gorąco. Gdy impreza się kończy, każdy wraca do domu, pracy i szkoły.
Wszystkie komentarze »
Komentarze (3)
Nara Omega
Kiara R.
01.06.10, 10:15:31
To teraz wiadomo czemu "Miss Omega" skończyła TAAK nagle z byciem fotomodelki.. skasowała myspace, modelmayhen i parę innych stron ... żenada... tępa blondynka...
do "eldricza"
d
17.02.09, 15:53:12
nikt Ci nie każe chodzić w lateksie ani nawet na cp jeździć, skoro tak Ci to wszystko przeszkadza. a buntowników żadnych nigdy tam nie zauważyłem
goci malowani
eldritch
10.02.09, 10:29:31
Ot, i cała prawda o "kontrowersyjnych" uczestnikach Castle Party, który z imprezy muzycznej zmienił się w wielki festyn gotyckiego lansu. Ach, jak to przyjemnie paradować przez trzy dni w lateksowym gorsecie i obroży na szyi... tylko, żeby broń boże nie dowiedziała się o tym mama/koledzy z pracy/uczniowie. Żałosna zbieranina pesudobuntowników i pozerów.