Za unijne pieniądze powstała m.in. obwodnica Legnicy (© Piotr Krzyżanowski)
Rafał Święcki, Marcin Torz
2009-04-30 07:49:45, aktualizacja: 2009-04-30 22:57:03
Kanalizacja, nowe drogi, remontowane zamki i teatry. Ostatnich pięć lat mocno zmieniło cały Dolny Śląsk.
W piątek mija pięć lat polskiego członkostwa w Unii Europejskiej. Przez ten czas Dolny Śląsk mocno się zmienił - w dużej mierze dzięki unijnym dotacjom. W sumie z UE dostaliśmy ponad 4,8 mld zł.
- Trafił do nas wielki worek pieniędzy - ocenia Henryk Gołębiewski, który w momencie naszego wejścia do UE był marszałkiem województwa dolnośląskiego. - My dostaliśmy najwięcej funduszy z całej Polski.
Tę pomoc najbardziej doceniają wójtowie, burmistrzowie i prezydenci dolnośląskich miast.
- Tylko dzięki unijnemu wsparciu byliśmy w stanie wyremontować podziemną część Jeleniej Góry. Mam na myśli sieć rur kanalizacyjnych i wodociągowych, która była zaniedbana od dziesięcioleci - mówi były prezydent Jeleniej Góry Józef Kusiak.
Jego administracja zdobyła z unijnych funduszy 69 procent z 200 mln zł, które pochłonęły budowy: wodociągów, kanalizacji, stacji uzdatniania wody i modernizacja oczyszczalni ścieków. To była rekordowa pomoc z zewnątrz w historii jeleniogórskiego samorządu. Dzięki niej mieszkańcy np. piją dzisiaj znacznie lepszą wodę, a miasto dwa lata temu było pierwsze w Polsce pod względem zdobywania pieniędzy z Unii.
Imponujący wynik w tym rankingu osiągnęło w zeszłym roku również Szczawno-Zdrój. Gmina została sklasyfikowana na 15. miejscu w Polsce i trzecim na Dolnym Śląsku. Z funduszy UE na 18 projektów dostała ponad 40 mln zł. W przeliczeniu na jednego mieszkańca daje to ponad 7 tys. zł.
Wałbrzych zdobył w tym czasie ponad 153 mln zł. Daje to ponad 1200 złotych na mieszkańca i wystarczyło do zajęcia 10. miejsca na Dolnym Śląsku i 67. w kraju. Największą inwestycją obu tych gmin była budowa parku technologicznego.
Ale dolnośląskie samorządy nie osiadają na laurach - już planują kolejne wielkie inwestycje za pieniądze unijne. Jelenia Góra chce zbudować kompleks basenów i obwodnicę miasta, Kłodzko chce wyremontować drogi, a Legnica ożywić Zakaczawie - najbardziej zaniedbaną dzielnicę miasta.
Dzięki budowie stacji uzdatniania za unijne pieniądze jele-niogórzanie piją dziś wodę znacznie lepszej jakości, jeżdżą ulicami bez dziur i mogą korzystać z bardzo nowoczesnej biblioteki miejskiej. Unia wsparła Jelenią Górę sumą prawie 118 mln zł. Dwa lata temu dało to jej tytuł lidera w ogólnopolskim konkursie na miasto najefektywniejsze w zdobywaniu unijnych pieniędzy.
Wałbrzych dotąd pozyskał ponad 153 mln zł. Dzięki unijnemu wsparciu dawny blask odzyskuje zamek Książ.
- Odnowiony zabytek zmienił wizerunek miasta i stworzył markowy produkt turystyczny - wyjaśnia Ewa Frąckowiak z urzędu miasta. Dzięki temu coraz więcej turystów odwiedza Wałbrzych.
Największym zrealizowanym w gminie projektem jest wybudowanie parku technologicznego położonego na obszarach Szczawna-Zdroju i Wałbrzycha. Wartość projektu to ponad 51 mln zł, z czego UE dała ponad 36 mln zł.
Na tle dużych dolnośląskich miast najgorzej w zdobywaniu unijnych pieniędzy wypada Legnica. Przez ostatnie pięć lat otrzymała 40 mln zł. Dzięki wsparciu poprawia m.in. swój system komunikacyjny - buduje obwodnicę południowo-wschodnią. Będzie ona przedłużeniem obwodnicy zachodniej, którą ukończono też dzięki UE (18 mln zł wsparcia).
Dotychczasowa pomoc Unii to jednak tylko przedsmak tego, co nas czeka w najbliższym czasie. W latach 2007-2013 do Polski ma trafić z kasy Wspólnoty ponad 67 mld euro.
Jak skorzystają z tego wsparcia dolnośląskie miasta? Jelenia Góra planuje budowę kompleksu basenów. Ma tu też ruszyć budowa obwodnicy.
Władze Kłodzka starają się natomiast o dofinansowanie remontu dróg w mieście. Z kolei Wałbrzych walczy o dalsze środki na remont zamku Książ.
W Świdnicy ruszą w tym roku remonty kolejnych ulic. Legnica szykuje się do rewitalizacji Zakaczawia, zaniedbanej dzielnicy miasta. Chce też zdobyć fundusze na szerokopasmową sieć teleinformacyjną.
Wrocławscy urzędnicy do dziś zdobyli aż miliard złotych.
- Na początku wnioskowaliśmy o wszystko, co nam przyszło do głowy - wspomina dziś Dariusz Kucharski, który w 2004 roku był szefem Biura Zarządzania Funduszami Europejskimi w magistracie. - Wnioski pisaliśmy w ekspresowym tempie, ale też jak najstaranniej. Baliśmy się, że Unia odrzuci sporą część projektów i stąd tyle pomysłów - opowiada.
Sławomir Najnigier, który był wtedy wiceprezydentem Wrocławia odpowiadającym właśnie za inwestycje, pamięta, że liczono na pieniądze, które starczą na zaledwie kilka projektów. Tymczasem okazało się, że Bruksela zaakceptowała prawie wszystkie nasze wnioski.
- To był potężny zastrzyk pieniędzy - mówi Najnigier. Działo się tak również dzięki temu, że inne miasta nie korzystały z okazji - albo źle wypełniały wnioski, albo w ogóle nie starały się o unijne dotacje.
Pierwsze pieniądze dostaliśmy na remont ulicy Sienkiewicza. Urzędników z Brukseli przekonało, że w europejskim mieście wielkości Wrocławia droga dziurawa jak szwajcarski ser to nieporozumienie. Teraz Sienkiewicza jest równa jak stół, a my od tego czasu wyremontowaliśmy za unijne pieniądze prawie 200 kilometrów dróg. Większość to ulice osiedlowe, remontowane przy okazji budowy fundowanej przez Unię kanalizacji.
Unia Europejska wykładała pieniądze nie tylko na nasze inwestycje. Gotówka znalazła się też na stypendia dla tysiąca wrocławskich gimnazjalistów, a milion złotych przeznaczono na warsztaty dla uczniów szkół zawodowych, aby po zakończeniu edukacji nie mieli kłopotów ze znalezieniem pracy.
Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz przekonuje, że wejście do UE było największym osiągnięciem naszego kraju po 1989 roku. - We Wrocławiu bezrobocie spadło z prawie 14 procent do niewiele ponad trzech. A pensje wrocławian wzrosły o połowę - wylicza Dutkiewicz.
Zakończone inwestycje:
- Remont ulicy Wyszyńskiego. Wcześniej dziurawa i wąska droga została odnowiona i poszerzona. Koszt: 16,7 mln. zł. Z Brukseli dostaliśmy 10,3 miliona.
- Remont jezdni od pl. Kromera do ul. Bruecknera.
Wzdłuż drogi powstały ekrany akustyczne, załatano dziury, naprawiono chodniki. Koszt: 22 mln zł. Unia dała 8,6 zł.
- Przebudowa wiaduktu nad ul. Krakowską. Wcześniej estakada wyglądała tak, jakby miała się zawalić. Inwestycja pochłonęła 20 mln zł, Bruksela zapłaciła 12 mln zł.
- Przebudowa ul. Żmigro-dzkiej. Kosztowała 35 mln zł, z czego unijne dofinansowanie to 14 mln zł.
- Remont ul. Borowskiej. Kosztował prawie 20 mln zł, a Unia przekazała połowę.
- Remont ul. Ślężnej. Na łatanie dziur trzeba było wydać 11,4 mln zł, Unia dopłaciła do inwestycji 6,7 zł.
Remont ulicy Sienkiewicza. To był nasz pierwszy projekt po wejściu do UE. Koszt to 20 mln zł. Unia dała połowę.
Dolny Śląsk w Unii - specjalny raport opublikujemy w sobotę w "Polsce-Gazecie Wrocławskiej"
Współpraca: ARS, MM, TOW
Urzędnicy na Dolnym Śląsku są nadgorliwi
Z Dorotą Kwiatkowską-Ciotuchą, ekspertem od dotacji unijnych z UE we Wrocławiu, rozmawia Marcin Torz
Dlaczego procedury unijne są tak bardzo skomplikowane? Przez nie wiele wniosków przepada.
Kto panu takich głupot na-opowiadał?
Taka panuje powszechna opinia. Mówi się nawet, że poprawne wypełnienie wniosku o dotację graniczy z cudem.
Jeśli tak pan słyszał od Dolnoślązaków, to jestem w stanie to zrozumieć. Bo nasi urzędnicy, którzy opiniują wnioski, są nadgorliwi. Potrafią się przyczepić do byle czego. Zamiast oceniać wnioski od strony merytorycznej, sprawdzają, czy wszystkie pola są wypełnione. Mimo że wytyczne unijne są wyraźne: pola mają być wypełnione, ale tylko te istotne.
W takim razie wypełnianie wniosków o dotacje to przysłowiowa bułka z masłem?
Nie, to nie tak. By porządnie wypełnić wniosek, potrzebna jest wiedza. To trudne, ale bez przesady. Najważniejsze jest to, by osoby sprawdzające dokumenty przestały niepotrzebnie doszukiwać się nieścisłości, a merytorycznie oceniały całość.
Od 1 kwietnia jest ponoć łatwiej?
Może trochę. Pewne sprawy faktycznie zostały uproszczone, ale za to jest więcej okienek do wypełniania.
O unijnych dotacjach pisaliśmy w "Polsce-Gazecie Wrocławskiej":
Będą mieszkania za unijne euro
Powiat Wałbrzyski: Będą hale za pieniądze z UE
Przegrany bój dolnośląskich firm o unijne pieniądze
Unijne stypendia dla ubogich i zdolnych
Głogów: Kasa na lepszą przyszłość
Samorządowy sposób na unijne pieniądze
Dolny Śląsk leniwie stara się o miliardy
Będzie góra pieniędzy dla dolnośląskich firm
Szklarska Poręba wzięła najwięcej
Rzeka pieniędzy z Unii płynie na polską prowincję
Karkonosze: 3,5 mln zł na sprzęt dla strażaków
Internetowy bój Dolnoślązaków o 30 milionów euro
Na wsi wszyscy liczą na euro
Dolnośląskie szpitale dostaną miliony złotych
Wszystkie komentarze »
Komentarze (8)
MasoUnia
POLAK
02.05.09, 12:24:42
Unia to masoni i żydzi. Taka prawda.
Do ŁW
chockcupcake
01.05.09, 10:34:32
Po pierwsze za nim cośnapiszesz to sparwdź to dokładnie.Wedługostatnich raportów wcale nie dopłacamy do Unii więcej.Po drugie skoro uważasz, że "TEŻ BYŚMY ZA NIE BUDOWALI TO SAMO" pytam sie dlaczego nie zbudowaliśmytego jakoś wcześniej? Po trzecie to jakoś nie widze,zeby wrocławianie gremialnie wujechali i siedzieli w Szkocji jak piszesz.I na koniec skoro nie podoba Ci sie cena wynajmu i inne koszty to moze powinieneś wrócić skąd przyjechałeś...
Ręce opadają jak się czyta takie artykuły.
ŁW
30.04.09, 18:24:56
Na prawdę nie chcę nikogo obrażać ale zadaję sobie pytanie czy w tym artykule na poziomie Faktu pokutuje brak wiedzy czy kompetencji "autorów". Jak mamy być szanowani skoro sami siebie nie szanujemy ? Mianowicie jedynymi podmiotami które odpowiadają za rozwój miasta są sami Wrocławianie oraz Państwo Polskie więc po co ten tandetny populizm w stylu "Unia nam dała"? Czy zdają sobie autorzy artykułu sprawę ile wpłacamy do budżetu Unii pieniędzy?? Mianowicie wpłacamy od 2 lat WIĘCEJ niż pozyskujemy. Czyli de facto, sami sobie sponsorujemy te inwestycje! Gdyby polskie składki członkowskie podzielić na inwestycje TEŻ BYŚMY ZA NIE BUDOWALI TO SAMO. Czemu nie potraficie pwoeidzieć, patrzcie Polacy, Wrocławianie, jakie wspaniałe rzeczy swoim wysiłkiem tworzymy? Lepiej skłamać że "unia nam dała"?? Ja rozumiem gdyby taką propagandę tworzyli Niemcy, ale rzekomo polska gazeta? Skąd ten zapał w polskich mediach do wciskania ludziom kitu jakimi to jesteśmy nieudacznikami, gdyby Unia nam nie dała to byśmy nie mieli. Jedyne co Unia dała Wrocławiowi, to epidemia HIV (pamiętacie własne artykuły na ten temat?) , dalej zachwyty że we Wrocławiu spadło bezrobocie. Owszem, bo połowa moich znajomych jest już od lat w Szkocji. Nie zdziwiłbym się gdyby się okazało że 30-50 000 Wrocławian wyparowało z Wrocławia, czego tak nie widać bo napływają nowi - mieszkańcy podwrocławskich mieścin jak ja. Radość że w ciągu 5 lat podwoiły się pensje? Komu się one podwoiły? Wąskiej grupie ludzi , która ciągnie średnią w górę, z drugiej strony popatrzcie lepiej jak się zmieniły ceny! 3 lata temu za wynajem pokoju płaciłem 350 zł, dzisiaj muszę 750, nie wspominając o innych kosztach. Proponuję na przyszłość trochę rzetelności i uczciwości w artykułach.