Zdrowie. Pionierskie zabiegi w szpitalu Rydygiera na razie zostały jednak wstrzymane.

Zespół laryngologów i chirurgów plastycznych z krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. L. Rydygiera jako jedyny w Europie oferuje chorym z wadami słuchu jednoczesną rekonstrukcję przewodu słuchowego i małżowiny usznej. Nowatorska operacja jest szansą na kompleksowe i szybkie leczenie.

Zabieg składa się z dwóch etapów, wykonywanych jednocześnie albo w przypadku najmłodszych pacjentów - z dwutygodniową przerwą.

Najpierw laryngolodzy odbudowują przewód słuchowy, później chirurdzy plastyczni rekonstruują małżowinę. Do jej odtworzenia służy nowa metoda. - W tradycyjnych zabiegach do stworzenia małżowiny jest wykorzystywana chrząstka własna pobrana z żebra, którą wszczepia się pod skórę głowy i po czasie od niej odstawia. My natomiast w całości budujemy ucho na zewnątrz. Dokładamy sztuczny szkielet, który pokrywamy przeszczepionymi tkankami pacjenta - wyjaśnia dr n. med. Anna Chrapusta, ordynator oddziału chirurgii plastycznej i rekonstrukcyjnej w szpitalu Rydygiera.

Pionierskie zabiegi ruszyły w krakowskiej lecznicy w kwietniu. Z pomocy skorzystało już pięć osób, w tym 6-letni Kuba - najmłodszy pacjent w Polsce, któremu zrekonstruowano przewód słuchowy i małżowinę. - Widzimy olbrzymią poprawę. Kubuś na jedno ucho słyszy już bardzo dobrze i nie musi korzystać z aparatu - podkreśla Magdalena Karczewska, mama chłopca, który wymaga jeszcze odbudowy lewego ucha.

Oprócz Kuby na pomoc krakowskich specjalistów w kolejce czeka kilkunastu innych pacjentów z całej Polski. Kiedy trafią na salę operacyjną na razie jednak nie wiadomo. Dyrekcja placówki ze względu na problemy finansowe zdecydowała o ograniczeniu nowatorskich zabiegów. Kontrakt, który lecznica zawarła z NFZ na pomoc chirurgów plastycznych, został już bowiem przekroczony o blisko 500 tys. zł. To efekt głównie ostrych dyżurów replantacyjnych, jakie krakowska jednostka pełni dwa razy w tygodniu. W tym czasie to właśnie pod Wawel trafiają chorzy z całego kraju, wymagający interwencji chirurga np. z powodu odciętych palców. - Tym pacjentom trzeba natychmiast udzielić pomocy. Liczba replantacji rośnie i tego rodzaju zabiegi w pewien sposób zjadają nasz kontrakt - tłumaczy Bożena Kozanecka, dyrektor ds. lecznictwa szpitala Rydygiera.

Jej zdaniem rozwiązaniem problemu mogłoby być rozgraniczenie puli pieniędzy, jakie placówki otrzymują na zabiegi planowe i tzw. przypadki „ostre”, których liczby nie są w stanie przewidzieć. To wymaga jednak czasu i zmian w przepisach.

Dyrekcja placówki liczyła, że nadwykonania, które już wypracował oddział chirurgii plastycznej, pokryje NFZ. Fundusz nie ma jednak takiego obowiązku i za pacjentów ponad limit płaci, jeśli posiada dodatkowe środki we własnej kasie. W tym roku - ze względu na reformę finansowania lecznic i wprowadzaną sieć szpitali - dodatkowo poniesione koszty mają być rekompensowane w nowy sposób: poprzez zwiększoną kwotę ryczałtu, który w październiku szpitale otrzymają na leczenie chorych.

ZOBACZ TAKŻE: Filtry UV - chronią czy szkodzą? Pierwsza w Polsce skin coach odpowiada

Źródło:Agencja TVN