Gdy od wielu tygodni spędzasz 24 h na dobę na oddziale przy chorym dziecku, rzeczywistość poza szpitalem wydaje ci się niezwykła - mówią uczestniczki akcji Metamorfozy Mam zorganizowanej przez Drużynę Szpiku.

Ich życie dzieli się na to przed diagnozą i po. W przypadku rodziny 8-letniego Kuby datą graniczną był 21 lutego. Wtedy zmieniło się wszystko. Tego dnia po raz pierwszy padły słowa, które odmieniły życie całej rodziny. Białaczka limfo-blastyczna.

- Pierwszego tygodnia po usłyszeniu diagnozy w ogóle nie pamiętam, żyłam wtedy w jakimś innym wymiarze, niby świat dalej wyglądał tak samo, ale mnie w nim nie było, czułam się, jakby wszystko działo się poza mną, jakbym była tylko obserwatorem, nie uczestnikiem wydarzeń - mówi Anna Jakubowska, mama Kuby. - Chodziłam do sklepu, z kimś rozmawiałam, wykonywałam codzienne czynności, jak robot, jakby mój umysł był całkowicie wyłączony.

Właśnie mija miesiąc od początku pobytu Kuby w szpitalu. Jego mama towarzyszy mu niemal każdego dnia, w tych nielicznych chwilach, gdy Anna opuszcza szpital, z Kubą zostaje jego tata. Akceptacja tego stanu rzeczy nie była łatwa. Z nową sytuacją rodzina oswajała się powoli.

Małgorzata Fornalczyk dobrze zna szpitalne realia. Jej córka Ola trafiła na oddział hematologii przy ul. Szpitalnej z powodu wznowy choroby. - Po czterech i pół roku od wyleczenia okazało się, że wyniki Oli gwałtownie się pogorszyły, choroba zaatakowała po raz drugi - mówi mama czternastolatki. - Znowu jesteśmy w tym samym szpitalu. Tym razem strach jest zdecydowanie większy, bo mam świadomość, jak ciężkie chwile nas czekają.

O potrzeby mam dzieci chorych na raka zadbała Drużyna Szpiku. Wolontariusze porwali 25 kobiet z oddziału hematologii i onkologii dziecięcej Szpitala Klinicznego im. Jonschera UMP i oddali je w ręce specjalistów od urody.

Anna, Małgorzata i dwie pozostałe mamy trafiły do salonu Hair Bazaar Studio, wyjątkowego miejsca przy ul. Krysiewicza w Poznaniu. Takich wyjątkowych miejsc, które wzięły udział w akcji Drużyny Szpiku, jest w Poznaniu pięć. W każdym z nich kilka mam chorych dzieci przeszło metamorfozy. Zyskały nie tylko nowe fryzury, makijaże czy paznokcie, ale też chwile wytchnienia, odpoczynku, oderwania się od szpitalnej rzeczywistości.

To tylko część artykułu.

Więcej przeczytasz w naszym serwisie plus: Metamorfozy Mam: Niewielka zmiana może dać wielką siłę