Zakończyła się zbiórka na leczenie 34-letniej Swietłany, obywatelki Mołdawii, która - wskutek upadku z czwartego piętra - odniosła poważne obrażenia. Prokuratura mówi m.in. o "gwałcie wspólnie i w porozumieniu z inną osobą", którego ofiarą padła 34-latka.

Aktualizacja, godz. 17.35

W środę zorganizowano specjalną konferencję, na której pojawił się m.in. wiceprezydent Gdańska Piotr Kowalczuk, Julia Szawłowska - pełnomocnik pani Swietłany (Centrum Wsparcia Imigrantek i Imigrantek w Gdańsku), Tomasz Stefaniak - zastępca dyrektora Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, Wiesława Wiktorska - Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Gdańsku czy Maciej Bukowski - Konsul Honorowy Mołdawii.

Podczas konferencji Julia Szawłowska odczytała list od 34-latki, w którym kobieta m.in. dziękowała osobom, które wpłaciły pieniądze na jej operację i rehabilitację.

Z kolei wiceprezydent Piotr Kowalczuk, zwrócił się m.in. do wojewody pomorskiego z apelem o jak najszybsze przyznanie statusu czasowego pobytu poszkodowanej kobiecie.

Więcej obejrzyj w materiale video:

Aktualizacja, godz. 14.07

- Pani Swietłana będzie mogła skorzystać z ubezpieczenia dobrowolnego - powiedział "Dziennikowi Bałtyckiemu" Mariusz Szymański, rzecznik gdańskiego NFZ. - Oczywiście ono nie działa wstecz, tylko do przodu - zaznaczył.

Podkreślił, że 34-latka będzie mogła skorzystać z takiej formy ubezpieczenia pod warunkiem, że otrzyma kartę pobytu. - A za jej wydanie odpowiedzialny jest wojewoda. W momencie, w którym pani Swietłana będzie tą kartą dysponować, dalszy przebieg jej leczenia, np. jej rehabilitacja, będzie finansowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

***
Śledczy prowadzą w jej sprawie postępowanie - jak do tej pory zarzuty usłyszała jedna osoba. To mężczyzna, któremu grozi do 15 lat więzienia. Prokuratura mówi m.in. o "gwałcie wspólnie i w porozumieniu z inną osobą", którego ofiarą padła 34-latka. Tymczasem w związku z zakończeniem zbiórki na rzecz przebywającej obecnie w szpitalu poszkodowanej, zaplanowano na środę, 12.07.2017 r., specjalną konferencję.

We wtorek przedstawiciele Fundacji Gdańska, która zajmowała się zbiórką darowizn na rzecz 34 latki, poinformowała o zebranej sumie. - Na ten moment została osiągnięta kwota ponad 253 000 zł, która pokryje koszty związanie z leczeniem, rehabilitacją i wsparciem dla p. Svietlany. Założona kwota podstawowa oraz kwota nadwyżki, które zostały przekazane przez darczyńców, zostaną celowo wydatkowane na działania poprawienia zdrowia i sytuacji p. Svietlany. Dziękujemy bardzo za każde zaangażowanie i nieocenioną pomoc - pisali przedstawiciele Fundacji.

Czytaj też: 14-latka z Pomorza padła ofiarą gwałtu. "Mamo, ja naprawdę potrzebuję pomocy"

Poszkodowaną kobietę - w formie darowizny - wsparło prawie 2,5 tys. osób.

Tymczasem jak mówi prok. Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, postępowanie związane z wydarzeniami, których ofiarą padła 34-letnia Swietłana z Mołdawii jak na razie znajduje się na etapie przedstawienia zarzutów jednej osobie, która jest tymczasowo aresztowania. Tragiczne wydarzenia rozegrały się pod koniec maja tego roku.

Z relacji prokuratury wynika, że 34-latka przyjechała do Polski w celach zarobkowych, do prac sezonowych.

- Znalazła się w towarzystwie mężczyzny, który ją zgwałcił, a także pozbawił wolności zamykając w mieszkaniu - mówi prok. Grażyna Wawryniuk.

Tłumaczy, że 34-latka, chcąc się ratować, spróbowała ucieczki przez okno, które znajdowało się na czwartym piętrze. - Kobieta wypadła z 4 piętra, doznała bardzo poważnych obrażeń ciała, które zagrażały jej życiu - mówi prok. Wawryniuk.

Czytaj również: W taksówce jadącej z Sopotu miało dojść do próby gwałtu

Ostatecznie do zatrzymania mężczyzny doszło 28 czerwca. - Przedstawiono mu dwa zarzuty: jeden dotyczący gwałtu z pozbawieniem wolności i narażeniem na spowodowanie obrażeń ciała, co zagrożone jest karą do 12 lat więzienia. Drugi dotyczy gwałtu na poszkodowanej wspólnie i w porozumieniu z innym mężczyzną. Za to przestępstwo grozi do 15 lat pozbawienia wolności - mówi prok. Wawryniuk. - Podejrzany nie przyznał się do żadnego z zarzutów - dodaje.

Jak do tej pory jednak nie udało się zatrzymać drugiej osoby, która miała być zamieszana w brutalny proceder. Służby zaznaczają, że prowadzone są w tej sprawie intensywne działania.

Tymczasem 34-latka, w związku z obrażeniami, trafiła do szpitala. To jednak nie wszystko. Śledczy uznali, że powinni włączyć się do sprawy również na płaszczyźnie pozakarnej i pomóc kobiecie. - Pokrzywdzona przyjechała do Polski w celach zarobkowych, a padła ofiarą okropnego przestępstwa. Nie miała ubezpieczenia na terenie Polski, nie miała ubezpieczenia na terenie Mołdawii, nie miała ubezpieczenia na terenie Unii Europejskiej. Nie miała także pieniędzy na pokrycie kosztów już odbytego leczenia, a wymaga dalszej opieki lekarzy, w tym leczenia operacyjnego. To poważne koszty - mówi prok. Wawryniuk.

Prokurator tłumaczy, że w związku z tym prokuratura 30 czerwca skierowała pismo do gdańskiego oddziału NFZ z prośbą o rozważenie możliwości finansowania dalszego leczenia 34-letniej Swietłany. - Wystąpiliśmy także do wojewody pomorskiego o wyrażenie zgody na jej pobyt czasowy na terenie Polski. To umożliwiłoby czasowo przejęcie kosztów leczenia przez Skarb Państwa.