Pogodna, sympatyczna i świetnie ubrana budzi sympatię i podziw gdziekolwiek się pojawi. Swobodnie porusza się nie tylko na salonach, ale i na ulicy, a pewnością siebie księżna Kate góruje od początku nad tragicznie zmarłą Dianą.

Bardzo szybko żona księcia Williama nabrała dworskich manier i zarazem przypadła do gustu zwykłym Brytyjczykom oraz ludziom na świecie. Elegancka, opanowana i niezwykle miła w obyciu przypomina Wyspiarzom księżnę Dianę.

Żeby zrozumieć, kim jest i co robi kobieta poprzez ocenę garderoby, którą nosi, to strój, w jakim księżna Kate wysiadła w 2014 na lotnisku w nowozelandzkim Wellington, można uznać za symboliczny wyraz jej intencji.

Pojawiła się na schodach samolotu bez śladu trudów 27-godzinnej podróży. Nienaganne skrzyżowanie stewardesy linii Virgin Atlantic i Mary Poppins. Czerwony zapinany pod szyję dwurzędowy płaszczyk, czarne szpilki i dziecko na ręku. Taki strój mówił o wytworności i klasie, ale też pragmatycznym podejściu właścicielki. W czasie wizyty księżnej Cambridge udało się zachować równowagę. Bez wysiłku radziła sobie z wymaganiami stawianymi parze książęcej w trakcie pierwszej tak długiej podróży, a rolą matki. Było to jej pierwsze tego typu doświadczenie.

Wizyta w Nowej Zelandii oraz Australii trwała trzy tygodnie. Dzięki niej księżna ugruntowała swoją pozycję jako starszy rangą członek rodziny królewskiej. Potrafiła wywrzeć wrażenie swoim zmysłem estetycznym, gdy chodzi o wyczucie mody, ale ujęła też tłumy jako oddana matka. A wszystko to w ciągłym ruchu między oficjalnymi kolacjami, udziałem w wydarzeniach sportowych i zabawach dla dzieci.

W jednym z pierwszych dni wizyty pojawiła się na spotkaniu w czarnej sukni od Jenny Packham ozdobionej broszą w kształcie błyszczącego srebrnego liścia paproci - narodowego symbolu Nowej Zelandii. Następnego dnia wystąpiła w tanim blezerze od Zary, górze w paski i dżinsach. Po zaciętej walce [jej załoga] wygrała z [załogą] księcia w regatach jachtowych. Wcześniej udało się jej wciągnąć go do zabawy z miejscowymi dzieciakami.

Pierwszego dnia miała na sobie wspomniany płaszczyk od Catherine Walker. Do tego czerwony elegancki toczek. To „wizualny ukłon” w stronę księżnej Diany.

Księżna Windsoru szybko wczuła się w nową rolę. Wielu za jej wdzięk porównuje ją wciąż do księżnej Diany Tim Rooke/REX/Shutterstock/EAST NEWS

Być może nie chodziło o przypadkowy zbieg okoliczności. Zmarła tragicznie księżna Walii, podczas swojej wizyty w Australii księciem 1983 r. razem z księciem Karolem i maleńkim wówczas Williamem, nosiła podobny płaszczyk. Tyle że z mniejszą liczbą guzików

Kate emanuje tym samym wdziękiem i osobistym urokiem, którym hipnotyzowała tłum księżna Diana. Ma świetny z nim kontakt. Gdzie się pojawi, czujemy iskrę energii. Nie mówiąc już o czułym instynkcie opiekuńczym, który pokazała podczas wizyty w nowozelandzkim hospicjum dla dzieci Rainbow Place w Hamilton.

Jednak podczas gdy młoda Diana byłą osobą nieśmiałą, podatną na zranienie i oddaloną [emocjonalnie] od księcia Karola, 3 Kate emanuje poczuciem pewności siebie, jakie zyskuje u boku męża. William najwyraźniej daje jej wsparcie.

Kim naprawdę będzie księżna? Ma trudne zadanie. Żyjemy w czasie „pełzającego” republikanizmu i niechęci podatników [do łożenia na rodzinę królewską]. Jak jednocześnie wyważyć dwie role - lojalnej królewskiej przedstawicielki Zjednoczonego Królestwa oraz zwykłej mamy? Powiedzmy uczciwie - idzie jej dobrze.

Tuż po wylądowaniu w Nowej Zelandii, stojąc w mżawce przed siedzibą rządu w Wellington, potrafiła sprawić, że obecna tam grupa uczniaków zapomniała o nieśmiałości i zaczęła zanosić się serdecznym śmiechem. Onieśmielonych chłopców, którzy przyszli na spotkanie spytała, co zamierzają robić podczas przerwy wielkanocnej. Nie odpowiedzieli. Księżna widząc ich nieśmiałość puściła do nich oko - Rozumiem, że to tajemnica najwyższej wagi. Chłopców natychmiast opuściło napięcie.

Tego samego dnia powitał ją maoryski bojownik - w tej roli chorąży nowozelandzkich sił powietrznych George Mana. Podszedł do księżnej półnagi w tradycyjnym stroju okrywającym tylko biodra i przyrodzenie. Kate wymieniła tradycyjne powitanie - pocieranie się nawzajem nosami - z członkiem starszyzny maoryskiej. Po chwili wybuchła śmiechem i skwitowała spotkanie jednym słowem - Super!

Księżna nie omieszkała przypomnieć, że była kapitanem drużyny hokeja i lubiła rywalizację sportową. Świętowała pokonanie w wyścigu jachtów dokoła przylądka Auckland załogi męża. Mijając jego jacht z uśmiechem mu zasalutowała.

Księżna to używając amerykańskiego slangu „yummy mummy” - atrakcyjna i ponętna mamuśka. Z dumą patrzyła jak George bawiąc się rozstawia po kątach inne maleństwa, by po chwili wtulić się we włosy mamy.

W przypadku Diany mieliśmy zupełnie odmienną sytuację. Kate i William mają tak ułożony kalendarz, by nigdy nie przebywać z dala od dziecka dłużej niż dwie noce. Diana tęskniła za Williamem, gdy podczas takiej samej wizyty musiała z dala od niego spędzić dwa razy dłuższy czas. Poza tym miała wtedy znacznie więcej obowiązków.

Jej fotografie z późniejszych oficjalnych wizyt wskazują, jak trudne musiało być dla niej przebywanie z dala od dzieci. Jedna z najbardziej pamiętnych i wymownych fotek zatrzymuje ją w momencie, gdy - już po oficjalnych spotkaniach - stojąc na pokładzie HMY Britannia szeroko otwartymi ramionami wita podbiegających do niej synków.

Kate i William zawsze podróżują ze swoją hiszpańską nianią. Książę zapewnia jednak, że w nocy wstają do dziecka.

- George jak zauważyliście jest najgłośniejszy około trzeciej nad ranem. Przysięgam, że tego ranka słyszałem jak ćwiczy haka - żartował William. „Haka” to nazwa tradycyjnych uprawianych w Nowej Zelandii prezentacji taneczno-wokalnych.

Jednak para książęca nie stroni też od całkiem naturalnych w jej wykonaniu ukłonów w stronę zwykłych ludzi. W Waitrose poszli na zakupy i wpadli na piwo w pobliskim pubie.

Podczas wizyty rodziców Williama w Australii - dwa lata po ślubie - już widać było rysy na związku książęcej pary.

Podczas wycieczki do jednego z największych monolitów świata Uluru Diana trzymała się z tyłu. W trakcie spotkań publicznych była tak wystraszona i mówiła tak cichym miękkim głosem, że zebrani musieli dobrze się nabiedzić, by ją usłyszeć. To zupełne przeciwieństwo Kate, która swobodnie gawędzi i wprost chichocze ze spotykanymi ludźmi.

Diana z czasem nabrała pewności siebie, gdy chodzi o publiczne obowiązki i swoja osobowością przesłoniła coraz bardziej niechętnego męża. William natomiast z dumą przygląda się jak jego żona wypełnia swoje książęce zobowiązania.

Książę na własnej skórze boleśnie doświadczył niebezpieczeństw i pułapek przytłaczającej wprost sławy swojej matki oraz jej późniejszych problemów osobistych. Dlatego robi, co może, by chronić Kate. Opuścił szeregi RAF i przejął oficjalne obowiązki wynikające z jego pozycji.

Wizyta w Nowej Zelandii pokazała księżną, która po prostu znakomicie wykonuje swoją robotę. I tak jest wszędzie, gdzie tylko się pojawi.

W Wellington w New Zealand Potrait Gallery William odsłonił nowy portret swojej babki królowej Elżbiety. To wymowna symbolika. Sędziwa monarchini zrezygnowała z lotów na długich dystansach. Teraz polega na młodszym pokoleniu, które ma spełniać jej misję. W dowód swojej aprobaty wobec postępowania młodej pary, królowa ofiarowała Kate wspomnianą broszę w kształcie liścia paproci, z którą pozowała do wspomnianego portretu.

Sytuacja Diany i rozpad jej małżeństwa wywołały w rodzinie królewskiej kryzys. Podkopały monarchię w czasie, gdy jej przyszłość i tak wyglądała blado. Sposób, w jaki Kate idzie w ślady królowej w kwestii stabilności małżeństwa musi wywoływać u monarchini poczucie pewności i spokoju. Domyka się krąg rozpoczęty przez Dianę. Elżbieta akceptuje jakość i zalety, jakie Kate wnosi w życie rodziny królewskiej.

Jeszcze parę lat temu widzieliśmy jej karykatury jako ambitnej modnisi i „plastikowej księżniczki”. Dziś księżną Cambridge uznaje się za równorzędną partnerkę Williama. Kobietę elegancką i z klasą - równie znakomitą w roli pierwszej damy, jak i opiekuńczej matki.

Może to właśnie ona - kobieta z klasy średniej z Bucklebury - ma największe szanse umocnić pozycję monarchii w krajach Brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Jak na razie idealnie wypełnia dworskie obowiązki i ociepla wizerunek monarchii.