Do kin wchodzi amerykański film „Azyl”. To historia dyrektora zoo w Warszawie i jego żony, Jana i Antoniny Żabińskich, którzy podczas II wojny światowej uratowali nawet 300 osób.

Co jakiś czas Hollywood interesuje się polską historią. Najczęściej jednak palce maczają w tym Polacy, jak było chociażby z „Pianistą” Romana Polańskiego , dziełem o kompozytorze Władysławie Szpilmanie, który próbował przetrwać w okupowanej Warszawie po ucieczce z getta czy „Zabić księdza” Agnieszki Holland - film o zabójstwie księdza Jerzy Popiełuszki. Tym bardziej cieszy więc film „Azyl” (tytuł oryginalny to „The Zookeeper’s Wife”) - film o małżeństwie Żabińskich, którzy podczas okupacji niemieckiej ratowali Żydów w warszawskim zoo.

To prawdziwie międzynarodowa produkcja. Reżyserka Niki Caro jest Nowozelandką, a scenarzystka Angela Workman Amerykanką, podobnie jak Diane Ackerman, autorka książki „Azyl”, na którym Workman oparła scenariusz (Ackerman z kolei posiłkowała się wspomnieniami Żabińskiej z 1968 r. zatytułowanymi „Ludzie i zwierzęta”). Z USA pochodzi też Jessica Chastain, odtwórczyni głównej roli Antoniny Żabińskiej. To obecnie jedna z najzdolniejszych i najbardziej rozchwytywanych amerykańskich aktorek, która w dorobku ma już dwie nominacje do Oscara: za „Służące” i „Wroga numer jeden”. - Przeczytałam dziennik Antoniny. Byłam w warszawskim domu Żabińskich. Widziałam fortepian, na którym grała, by sygnalizować ukrywającym się Żydom czy mogą wyjść ze swojego schronienia. To było bardzo przejmujące - mówiła amerykańska aktorka w jednym z wywiadów, cytowana przez „Rzeczpospolitą”.

CZYTAJ TAKŻE: Piękne i groźne

W filmie zagrali również Belg Johan Heldenbergh (aktor wcielił się w rolę dyrektora zoo Jana Żabińskiego) oraz urodzony w Barcelonie popularny niemiecki aktor Daniel Brühl, który zagrał żołnierza III Rzeszy zakochanego w Żabińskiej. Sam film nakręcono nie w Warszawie, ale w czeskiej Pradze, a aktorzy mówią w języku angielskim (w Polsce będzie można jednak obejrzeć w kinach również wersję z polskim dubbingiem).

Jednak mimo tej międzynarodowej ekipy oraz braku Polaków w obsadzie, sama historia jest stuprocentowa polska. „Azyl” to bowiem prawdziwa historia Jana i Antoniny Żabińskich (film koncentruje się na postaci Chastain), dyrektora warszawskiego ogrodu zoologicznego i jego żony, którzy podczas okupacji niemieckiej uratowali od 100 do 300 Żydów, a także członków Szarych Szeregów, działaczy podziemia. Dokładna liczba ludzi, którzy zawdzięczają życie Żabińskim, nie jest znana. Szefostwo warszawskiego zoo zapisali się w historii jako wojenni bohaterowie - w 1965 r. para została odznaczona medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” przyznawanym ludziom, którzy w czasie wojny ratowali Żydów.

Historia Żabińskich to idealny materiał na hollywoodzki film. Ogród zoologiczny w polskiej stolicy był w okresie międzywojennym prawdziwą perłą i jednym z najlepszych tego typu placówek w Europie. Mieszkały w nim tak oryginalne wtedy gatunki, jak afrykańskie psy, likaony i konie Przewalskiego, urodziła się tez tutaj słonica Tuzinka, czyli 12. słoń urodzony w niewoli. Willa Żabińskich na terenie zwierzyńca (nazwana Willą pod Zwariowaną Gwiazdą) zwana była arką Noego - rodzina mieszkała bowiem razem ze zwierzętami: hieną, szympansicą. Zwierzęta chodziły samopas po domu, a stałym kompanem syna dyrektorstwa, Rysia, był borsuk. Misją Żabińskich było ratowanie zwierząt zagrożonych wyginięciem, a także chorych czy opuszczonych. - Mama komunikując się ze zwierzętami, stawała się jednym z nich - mówiła w wywiadzie w Radiu dla Ciebie córki Żabińskich, Teresa Żabińska-Zawadzki.

Wszystko zmieniło się 3 września 1939 r., kiedy bomba uderzyła w warszawską placówkę, wprost w wybieg niedźwiedzi. Po ataku w ogrodzie zoologicznym wybuchł chaos, przerażone zwierzęta uciekły z klatek, a nawet wybiegły z terenu zoo wprost na ulice Pragi. Część zwierząt, których nie udało się ujarzmić, została tego dnia zastrzelona przez polskich żołnierzy: niedźwiedzie, tygrysy, lwy i słoń.