Wydała Pani nową książkę w formie poradnika dla osób wiecznie przebywających na diecie

Czy jako psychodietetyczka, na co dzień pracująca z takimi osobami, zauważyła Pani, że takie poradniki z ćwiczeniami czy zadaniami do wykonania faktycznie pomagają zmienić podejście i sposób myślenia o odchudzaniu?

Tak oczywiste, aby zmienić swoje życie, musimy zacząć od zmiany naszego sposobu myślenia. Jednak uwolnienie się od destrukcyjnych przekonań i niekorzystnych nawyków żywieniowych jest dla wielu z nas trudniejsze, niż mogłoby się wydawać.

Tego typu poradniki mogą być dobrym początkiem. Na rynku jest wiele pozycji jak schudnąć w 7 dni, jaką dietę stosować, ale wydaje mi się że mało mówi się o tym co to z nami robi, jakie są negatywne konsekwencje nieustającego odchudzania, dlaczego zajadamy emocje i w ogóle jak to zmienić. Tego typu poradnik może być dobrym początkiem uświadomienia sobie problemu. Trudności w zmianie często polegają na braku zrozumienia mechanizmów stojących za naszymi przekonaniami, w które wierzymy. Ćwiczenia, które proponuję mogą pomóc je zmienić. Czasami jednak to nie wystarczy, bo potrzebna jest głębsza praca ze specjalistą.

Jeden z rozdziałów poświęciła Pani terminom, od których zakładamy, że od jutra przejdziemy na dietę. Dlaczego ludzie wybierają takie „magiczne” daty, aby zacząć coś nowego? I dlaczego często okazuje się, że to wcale nie jest pomocne?

Dlatego, że ciągle mają nadzieję, że kolejna dieta cud i nowy początek w końcu coś zmieni w ich życiu. Często nie jesteśmy świadomi, że wpadliśmy w mechanizm błędnego koła, o którym zresztą pisze w przewodniku. Błędne koło to nieustające popełnianie tego samego błędu czyli używania tej samej strategii w myśleniu i zachowaniu oraz nieskutecznej metody w próbie poradzenia sobie z problemem. Przykładowo żeby schudnąć przechodzę na kolejną restrykcyjną dietę, która działa tylko wtedy kiedy ją stosuję. Oprócz tego że wpędza mnie w poczucie winy, negatywne myślenie i frustrację nie sprawi że schudnę na zawsze. Ponadto dziś wraz z dietą sprzedaje nam się obietnicę szczęścia, dlatego tak nieustająco się odchudzamy. Karmimy się tą iluzją i zapominamy, że szczęście nie zależy wyłącznie od tego jak wyglądamy. Jeśli chcemy być szczupli i zdrowi musimy zmienić nawyki i każdego dnia żyć dobrze, a nie raz na jakiś czas.

Dużym problemem, który porusza Pani w poradniku, jest objadanie się, aby zapomnieć o niepowodzeniach. Ma to związek z towarzyszącymi nam emocjami. Jak dużo czasu i nakładu pracy potrzeba, aby zacząć te emocje kontrolować i zrozumieć, że jedzenie nie jest rozwiązaniem?

Na początku trzeba to zobaczyć i sobie uświadomić, że w ogóle taki problem istnieje. Czasami, ze mechanizmem stoi bardzo poważny problem. Jedzenie staje się trochę tabletką przeciwbólową, która nie rozwiązuje przyczyny , a to wymaga już dłuższej pracy terapeutycznej. Często jednak jest to kwestia złego nawyku. Ponieważ jedzenie jest przyjemne i łatwo dostępne staje się taką pokusą zaspokajania naszych emocjonalnych potrzeb. Zły nawyk możemy zmienić zaledwie w ciągu kilku tygodni. Nawyki to czynności automatyczne na których codziennie polegamy. Cały proces nawyku jest trzystopniową pętlą, na którą składa się wskazówka, czyli wyzwalacz – zwyczaj oraz nagroda. Wskazówką może być stres, zwyczajem staje się czekolada a nagrodą jest ukojenie. Tym, co możemy zmienić i co zmienić należy, jest jedynie zwyczaj, czyli coś, co zamiast czekolady, będzie dawało tę samą nagrodę. Jeśli zdobędziemy kontrolę nad pętlą nawyku, możemy zmusić te niekorzystne skłonności do odwrotu.

Zaciekawił mnie też fragment o tym, żeby nie iść na imprezę głodnym. Ja zawsze wychodziłam z odwrotnego założenia, aby „zostawić sobie miejsce” na imprezowe przysmaki. Czy często spotyka się Pani z takim błędnym myśleniem?

Bardzo. To jest podstawowy błąd. Tak samo jak nie chodzimy na zakupy głodni bo „głodny kupuje byle co”. Dotyczy to również różnego rodzaju imprez. Istnieje wtedy ryzyko, że będziemy chcieli najeść się na zapas i często kończy się to dużym przejedzeniem oraz brakiem kontroli.

Jedna z rad, którą można przeczytać w poradniku, brzmi „Najlepszy sposób zachowania wagi to nie jeść, kiedy się nie chce i przestać jeść, gdy jeszcze ma się chęć do zjedzenia”. Zwłaszcza ta druga część dla wielu osób może być trudna. Jak pohamować tę chęć?

Nasz żołądek ma trzy ustawienia; głód, najadłem się, ale mogę więcej i przejadłem się. Aby zachować szczupłą sylwetkę należy zawsze pilnować się tego drugiego czyli najadłem się ale mogę więcej. Jest to oczywiście trudne do pohamowania, ale trzeba trenować. To wymaga dużej uważności na siebie podczas jedzenia. Dlatego tak ważne jest, aby posiłki spożywać powoli, bez rozpraszania uwagi typu telewizor, internet czy książka i słuchać sygnałów z ciała. Dlaczego francuski nie tyją ? bo właśnie dokładnie stosują te zasady. One celebrują jedzenie.

Książka jest skierowana przede wszystkim do kobiet, ale czy zdarzają się też obsesyjnie odchudzający się mężczyźni? Czy ich podejście do diety jakoś różni się od tego kobiecego?

Nie wiem jak mają inni specjaliści, ale ja mam małe doświadczenie w pracy z panami. Choć statystycznie panowie mają większy problem bo aż 42 % w Polsce mężczyzn ma nadwagę a zaledwie 28 % kobiet, to jednak nam kobietom bardziej zależy na wyglądzie, dlatego częściej sięgamy po poradniki, diety i różne nowinki. Jeśli już jakiś Pan zdecyduje się na pracę to raczej podchodzi do tego bardzo zadaniowo, panie są pod ty względem bardziej emocjonalne. Co wcale nie uważam, że jest złe. ;-)

Zamów już dziś!

O autorce:

Elżbieta Lange – psychodietetyk, coach zdrowia, prowadzi warsztaty "Świadome odchudzanie - detoks ciała i duszy", odchudzała bohaterki programu TVN Style "Sablewskiej sposób na…". Gość programów radiowych i telewizyjnych m.in. „Pytanie na Śniadanie” i „Dzień Dobry TVN”.
W swojej pracy uświadamia kobietom, że nie tylko to co i jak jedzą ma wpływ na ich nadwagę. Uważa, że większość diet odchudzających nie działa, jeśli nie uporamy się z emocjami i złymi nawykami, które są przyczyną problemów z odżywianiem.