Wydajemy coraz więcej na leki i suplementy diety

Polipragmazja - takim terminem określa się zjawisko nieracjonalnego zażywania jednocześnie wielu leków. To ryzykowne, bo im więcej farmaceutyków na raz przyjmuje pacjent, tym większe ryzyko wystąpienia działań niepożądanych. Polacy wydają coraz więcej pieniędzy na leki dostępne bez recepty i suplementy diety. Ale zamiast pomóc, mogą sobie zaszkodzić.

- W przypadku przyjmowania kilku lub więcej leków, niezwykle ważne jest przestrzeganie zaleceń lekarza.

Samodzielna modyfikacja schematu leczenia, a więc dokładanie sobie leków, zamienianie ich na inne, zażywanie suplementów na własną rękę może mieć fatalne następstwa - podkreśla magister farmacji Anna Pliś-Grymanowska, naczelnik wydziału gospodarki lekami Narodowego Funduszu Zdrowia w Rzeszowie.

Jeżeli korzystamy z porad kilku specjalistów, to każdy z nich powinien wiedzieć o lekach, zleconych przez innego lekarza! Nie zapominajmy też poinformować doktora o lekach, które bierzemy na własną rękę, bo są na przykład dostępne bez recepty. Istotne znaczenie mogą mieć także witaminy czy inne suplementy diety.

Leczeniu na własną rękę i nadużywaniu leków oraz suplementów ma przeciwdziałać kampania edukacyjna Narodowego Funduszu Zdrowia.

- Chcemy, by rosła świadomość pacjentów. Przyjmowanie jednocześnie dwóch leków sprawia, że ryzyko wystąpienia działań niepożądanych wynosi 13 procent. Przy pięciu sięga ono już 58 procent, a przy siedmiu wynosi aż 82 procent - ostrzega Anna Pliś-Grymanowska.

O tym, jak chętnie kupujemy leki dostępne bez recepty świadczą między innymi dane Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Farmaceutycznego.

Po sprawdzeniu kilkunastu aptek okazało się, że leki na receptę stanowiły niespełna 40 procent wszystkich sprzedanych środków.

Tymczasem jeszcze 5-6 lat temu leki na receptę stanowiły aż 80 procent.

Specjaliści nie mają wątpliwości, że za taką zmianę odpowiadają reklamy.

Gdy pojawia się jakaś nowa szybko widać wzrost zainteresowania zachwalanym specyfikiem. - Pacjentom wydaje się, że to co jest w reklamie jest lepsze i na pewno pomoże. Wpadają w pułapkę reklamy, a ich zdrowie na pewno nie ulega poprawie - podkreśliła w ostatniej z rozmów Teodora Słoń, lekarz internista z Radomia.