Dziś końca dobiegła jedna z niepisanych wrocławskich tradycji. Choć już za niespełna godzinę mija termin złożenia deklaracji podatkowej PIT za 2016 r., pracownicy poczty mieli dziś spokojny wieczór, a przed północą ludzie nie czekali w długiej kolejce ciągnącej się przez Świdnicką i Rynek...

Od kilku lat wielu wrocławian zostawiało złożenie deklaracji podatkowej na ostatnią chwilę. Co roku w ostatnim dniu składania PIT-ów kolejka przed pocztą w Rynku mierzyła kilkadziesiąt metrów i sięgała aż do Feniksa. Dziś było zupełnie inaczej. O godz. 22 panie pracujące w trzech okienkach obsługujących podatników nie miały zbyt wiele do roboty. Przez kilkanaście minut w urzędzie podatkowym pojawiły się zaledwie cztery osoby z zeznaniami.

- Bardzo późno dostałam rozliczenie z pracy, później wypadły święta, majówka i nie było kiedy tego dostarczyć. Dobrze, że ta poczta czynna jest dłużej niż pozostałe - mówiła pani Beata, którą spotkaliśmy na poczcie, gdy uzupełniała brakujące podpisy na deklaracji podatkowej. - Słyszałam, że w poprzednich latach były kolejki, nastawiałam się zresztą na to, że chwilę postoję, a tu taka niespodzianka - dodaje.

Za niezłożenie deklaracji podatkowej w terminie, a więc do północy grozi mandat od 200 do 4000 zł, a więc w wysokości jednej dziesiątej dwukrotnego minimalnego wynagrodzenia - obecnie 2000 zł brutto.