Nie wszystkie firmy jednak godzą się na tak długie świętowanie. Bo przedłużające się weekendy, to dla nich duży problem.

W tym roku czeka nas 13 dni świątecznych, wolnych od pracy. Tylko trzy z nich wypadają w niedzielę (Trzech Króli, Wielkanoc, Zesłanie Ducha Świętego). Jeśli uwzględnimy weekendy, będziemy odpoczywać przez 114 dni, a do przepracowania zostanie nam łącznie 251 dni. Kalendarz w tym roku jest dla nas niezwykle łaskawy, bo wiele świąt przypada we czwartek czy wtorek. Wystarczy więc wziąć dzień, dwa lub trzy dni urlopu, by zapewnić sobie naprawdę długą przerwę od pracy.

Warto wypisywać z głową
Duże możliwości na zorganizowanie dłuższego odpoczynku stwarza nam pierwszy majowy weekend.

Pierwszy maja przypada w środę, a 3 maja w piątek. Wystarczy więc wziąć jeden dzień urlopu (w czwartek, 2 maja), by zyskać pięć wolnych od pracy dni. Natomiast jeśli weźmiemy trzy dni urlopu (jeszcze 29 i 30 kwietnia), będziemy mogli odpoczywać aż przez dziewięć dni. Podobna sytuacja powtórzy się w grudniu. Biorąc jeden dzień urlopu (w piątek, 27 grudnia) zyskamy pięć wolnych dni. Natomiast jeśli wypiszemy sobie trzydniowy urlop (również na poniedziałek i wtorek – 23 i 24 grudnia), będziemy mogli odpoczywać aż przez dziewięć dni. A jeśli weźmiemy jeszcze wolne 30 i 31 grudnia, wówczas zyskamy aż 12 dni wolnych od pracy.

Natomiast nie będziemy musieli w ogóle wypisywać urlopu, by uzyskać dwa przedłużone weekendy w listopadzie. Wszystkich Świętych (1 listopada) przypada bowiem w piątek, a Święto Niepodległości (11 listopada) w poniedziałek.

Problem pracodawców
Pracownicy z takiej sytuacji mogą się tylko cieszyć, pracodawcy przeciwnie. – Bo to co jest dobre dla pracowników, niekoniecznie musi być dobre dla firm – zauważa Jan Mikołuszko, prezes firmy Unibep z Bielska Podlaskiego.
Przyznaje, że dla firm takich jak Unibep, w których pracownicy muszą pracować w delegacjach,  sztucznie wydłużane weekendy są dużym problemem. Bo pracownicy zawsze w takiej sytuacji chętnie biorą urlopy, by dłużej pobyć w domu.
– Ponadto takie długie weekendy skutkowały także tym, że ludzie nie chcieli później wykorzystywać urlopów wypoczynkowych – tłumaczy Mikołuszko. – Teraz zaczęliśmy rygorystycznie przestrzegać realizacji planów urlopowych. Urlopy planujemy dużo wcześniej i – oczywiście –  liczba osób, które mogą sobie przedłużyć weekend, np. w maju czy w grudniu, jest ograniczona.

Gospodarka traci
Duża liczba dni wolnych od pracy nie służy również naszej gospodarce, która traci z tego powodu miliardy złotych.
– Bo dobrobyt ogólnonarodowy powstaje właśnie w procesie produkcji – zauważa prof. Henryk Wnorowski, ekonomista, dziekan wydziału ekonomii i zarządzania Uniwersytetu w Białymstoku.  – A jeśli nie produkujemy, to go nie wytwarzamy.
Jak dodaje, z ekonomicznego punktu widzenia, biorąc pod uwagę fakt, że ciągle jesteśmy gospodarką goniącą, powinniśmy więcej pracować – Choć, z drugiej strony, trzeba mieć świadomość, że handel też wytwarza wartość dodaną – mówi Henryk Wnorowski. – A w długie weekendy zazwyczaj więcej kupujemy.
Dodaje, że na dłuższych weekendach zyskują pracownicy, bo mogą wówczas odpocząć.
– Dzisiejsze tempo życia dostarcza wielu stresów i takie okresy, kiedy ludzie mogą i zregenerować siły są także potrzebne – twierdzi prof. Wnorowski. – Wypoczęty pracownik powinien pracować wydajniej.