Wino to szlachetny napój, z wielowiekową tradycją uprawy. Wiele krajów słynie z bardzo wysokiej jakości win, nie tylko Francja czy Hiszpania

Wina morawskie, mołdawskie, niemieckie rieslingi czy węgierskie tokaje od dawna pracowały na swoją markę. Polska takiej renomy nie ma.
– Chociaż tradycje winiarskie sięgają na Dolnym Śląsku średniowiecza, współczesne pierwsze winiarnie powstawały w latach 1980-1990, a intensywny rozwój zaczął się po 2000 roku – mówi Rafał Wesołowski, właściciel Winnicy Wzgórza Trzebnickie. Właśnie w okolicy Trzebnicy w przyszłym roku będzie obchodzone 800-lecie upraw winorośli.

Zakładanie winnicy
Na Dolnym Śląsku, według statystyki Dolnośląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, mamy dziewięć znanych winnic. Przy zakładaniu uprawy winorośli równie ważna jest lokalizacja, co ciepły klimat. Polski klimat jest wystarczający – odpowiedni dla uprawy winorośli.

Warto zainwestować w porady enologa, który pomoże uniknąć błędów na starcie.
– Czym wyżej usytuowana winnica, tym lepsza jakość wina – mówi Rafał Wesołowski.
Stworzenie winnicy to droga inwestycja, na założenie 1 ha trzeba wydać w przybliżeniu 50-200 tys. zł.
– To ryzykowne i kosztowne przedsięwzięcie – stwierdza Lech Jaworek, właściciel Winnicy Jaworek, leżącej w Miękini (gm. Miękinia).
– Potrzeba dużo czasu i nakładów finansowych. Upłynie około pięciu lat od momentu założenia winnicy do wyprodukowania pierwszej butelki wina – dodaje Ryszard Gut z Winnicy Świdnickiej istniejącej w Makowicach (gm. Świdnica).
– Wystarczy ocenić warunki meteorologiczne, glebowe i klimatyczne oraz wybrać odpowiednie gatunki winorośli i można produkować wino. W Czechach i w Niemczech od dawna z dużym powodzeniem wytwarza się wina. Jesteśmy przecież w tej samej strefie klimatycznej, u nas też można – mówi Ilona Migacz, przedstawicielka Winnicy Adoria, położonej w Zachowicach (gm. Kąty Wrocławskie).

Trzeba postawić na innowacyjność
Istotną sprawą jest dobór szczepów – takich, które są najlepiej przystosowane do miejscowych warunków glebowych i klimatycznych.
Ceny szczepów w hurcie wahają się między 5 a 7 zł za sztukę. Pan Ryszard z Winnicy Świd-nickiej zaczynał od około stu odmian. W tej chwili z podstawowych odmian ma: Pinot Grigio, Pinot Noir, Pinot Blanc, Gewürz-traminer, Riesling, Chardonnay, trochę Merlota i Saint Laurent. A także mieszańce międzygatunkowe, takie jak z czerwonych win: Regent, Rondo, Léon Millot czy krymski Gołubok; z białych Sauvignon Blanc, Muskat Odes-ki, Hibernal. To właśnie w rezystentnych mieszańcach upatruje możliwości oczarowania innych krajów.
– Mamy duży potencjał, ale regionów z wielowiekową tradycją nie dogonimy. Mieszańce są szansą dla naszego winiarstwa. Powinniśmy stawiać na innowacyjność – mówi pan Ryszard.

Produkt regionalny
Wina wytwarzane lokalnie są cennym produktem. Ludzie coraz chętniej stawiają na artykuły regionalne.
Prawie wszystkie winnice mają certyfikat Europejskiej Sieci Dziedzictwa Kulinarnego Dolnego Śląska i budują markę naszego regionu.
Winnica Jaworek produkuje Wino Śląskie, które w 2007 r. zostało wpisane na Listę Produktów Tradycyjnych. Ponadto od kilku lat wygrywa różne konkursy winiarskie.

Sprzedaż i dystrybucja
Uprawa winorośli jest w zasadzie tematem nowym. Ruszyła z impetem wraz z nowelizacją ustawy o organizacji rynku wina (DzU z 2011 r. nr 120, poz. 690), która ułatwiła sprzedaż wyrobów winiarskich mniejszym producentom. Każdy, kto zakłada winnicę, musi znaleźć własny rynek zbytu. Najlepiej rynek lokalny. Przy produkcji wina należy pamiętać o tym, że trzeba je rozlać do butelek i zaprojektować etykiety. Dolnośląscy winiarze kupują butelki w Czechach, ponieważ jest o połowę taniej niż w Polsce, gdzie butelka kosztuje ok.1,50 zł.
Rafał Wesołowski z Winnicy Trzebnickiej uprawą winorośli zajmuje się od siedmiu lat. Produkuje 13 tys. butelek rocznie, a w przyszłości będzie wytwarzał 30 tys.
– Wino jako produkt regionalny powinno z łatwością sprzedawać się w pobliskich restauracjach – mówi pan Rafał.


Ceny win kształtują się od 40 do 60 zł. Jego produkty mają już znaną markę, mimo to jest małe zainteresowanie restauracji z okolicy. Za to we Wrocławiu sprzedaje wina do kilku znanych sklepów i hoteli.

Z kolei Ryszard Gut stawia na sprzedaż bezpośrednią. – U nas goście kupują wino dosłownie z kieliszkiem w dłoni – śmieje się.
Lech Jaworek także sprzedaje lokalny trunek na miejscu, w czasie degustacji oraz w niektórych sklepach i restauracjach.
Winnica Adoria Mike’a Whitneya, Kalifornijczyka, który na swoją ojczyznę wybrał Polskę, sprzedaje wina cztero- i pięciogwiazdkowym hotelom, a także liniom lotniczym, dla klas premium. Ta marka jest rozpoznawalna w całej Polsce, ale nie tylko. Chętnie kupowana jest przez obcokrajowców na lotniskach w strefach bezcłowych, gdzie stoi na półkach obok win francuskich, włoskich i hiszpańskich.
– Nasze wina konkurują w kartach restauracyjnych z innymi znanymi markami. Goście chwalą wina z Adorii. Ostatnio mieliśmy nawet zapytanie ofertowe z Chin – opowiada Ilona Migacz.

Enoturystyka
Ważnym elementem prowadzenia winnic jest dodatkowa działalność związana z turystyką winiarską. Polacy zmieniają upodobania smakowe – częściej i chętniej piją wina, a także zaczynają bardziej je doceniać. Wpływa to na rozwój enoturystyki. Gospodarze oprowadzają gości po winnicach, opowiadają o konkretnych szczepach i oczywiście zachęcają do degustacji swoich produktów. Dużą popularnością cieszą się święta wina, festiwale winiarskie i winobrania, które odbywają się właśnie teraz, pod koniec września i na początku października.

Rafał Wesołowski mówi o planach, jakie ma grupa producencka, którą stworzyli właściciele ośmiu dolnośląskich winnic. Chcą z wykorzystaniem środków unijnych wybudować dużą winiarnię, przy której powstanie 5-6 winnic. Można tam będzie nie tylko próbować win, ale także poznawać tajniki jego produkcji, historię uprawy, albo wziąć udział w warsztatach z sommelierem. Ten kompleks będzie ważnym punktem.

Martyna Dębska