Jak zauważa dr Maria Andrzej Faliński, ekspert rynku detalicznego, najmniej majętne osoby nie mają nawyku poszerzonego kupowania. Z reguły nabywają tylko to, co jest dla nich niezbędne, w dolnym przedziale cenowym. Promocje lub ich brak niewiele zmieniają. Natomiast, obniżone ceny zwykle budzą podejrzliwość najuboższych konsumentów. Obawiają się, że kryje się za tym podstęp – ukryta wada lub najgorsza jakość, na którą szkoda wydawać pieniędzy. Szczególnie dotyczy to przedmiotów trwałego użytku, np. butów lub odzieży. Ponadto, ludzie niezamożni raczej nie są czytelnikami gazet konsumenckich i nie analizują komunikatów marketingowych. Nie rozumieją ich albo nie ufają im, a najczęściej – jedno i drugie.

W badaniu, przeprowadzonym na zlecenie AdRetail, na pytanie, czy dokonując zakupów, korzystasz z promocji, przecząco odpowiedziało 38 proc. internautów, których dochód rozporządzalny na osobę jest niższy, niż 1 tys. zł. Co piąty ankietowany, reprezentujący ten status finansowy, stwierdził, że raczej nie kupuje towarów po obniżonych cenach. Z reguły nabywa je 31 proc. najuboższych konsumentów. Tylko 11 proc. z nich przyznało, że wykorzystuje dostępne w sklepach rabaty. Natomiast, wśród tych, których dochód rozporządzalny na osobę mieści się już w przedziale 1001-2 tys. zł, 21 proc. nie korzysta z promocji, 35 proc. – raczej tego nie robi, 20 proc. – zwykle kupuje towary po obniżkach. W końcu 24 proc. badanych osób, deklarujących ten poziom finansów, przyznaje, że wykorzystuje okazje zakupowe.

– Wyniki badania potwierdziły to, że osoby najmniej majętne niezwykle rzadko korzystają z promocji. Kupują przeważnie najtańsze artykuły, które wcale nie są obejmowane akcjami rabatowymi. Co więcej, promocyjne produkty mogą być droższe od tych, jakie zwykle wybierają klienci, deklarujący najniższe dochody. Warto zwrócić uwagę na to, że bardzo dużo obniżek dotyczy towarów średniej i wyższej jakości. Dlatego, moim zdaniem, głównie mogą nabywać je konsumenci z zasobniejszymi portfelami – wyjaśnia Michał Rosiak z Grupy AdRetail.

Prawie zamożni

Zdaniem ekspertów, dzięki obniżkom cen klienci, dysponujący wystarczającym budżetem, mogą nabywać więcej artykułów z tzw. wyższej półki cenowej. Ponadto, zasobniejszy portfel nie zachęca do rozrzutności. Wręcz przeciwnie, jak wynika z obserwacji eksperta, zamożniejsi konsumenci zazwyczaj są świadomi szerokich możliwości oszczędzania swoich pieniędzy. I właśnie te osoby często należą do grona użytkowników mobilnych. 78 proc. ankietowanych o dochodach w przedziale 3-7 tys. zł deklaruje bowiem posiadanie smartfona lub tabletu. Za pomocą tych narzędzi konsumenci szukają informacji o ofertach promocyjnych. Oczywiście, niektóre decyzje podejmują pod wpływem emocji, np. gdy buty ich ulubionej marki są objęte zniżką, przy łącznej sumie zakupów powyżej 500 zł.

– Osoby, które określa się jako prawie bogate, z reguły cechują się silną motywacją do podnoszenia swojego stanu posiadania i bycia za to docenianym przez otoczenie. Posiadane środki mogą oszczędzać albo zamieniać je na towary i usługi. Jeśli wybierają drugą opcję, często są przekonane o tym, że społeczne postrzeganie ich statusu jest dużo lepsze. Nie wypada przecież chwalić się stanem konta bankowego. Natomiast, posiadanie ekskluzywnych przedmiotów jest jak najbardziej widoczne. Z takim nastawieniem, szczególnie łatwo korzystać z okazji promocyjnych – stwierdza dr Faliński.

Promocje bez znaczenia

W przypadku konsumentów, których dochód rozporządzalny na osobę jest na poziomie 7001-10 tys. zł, połowa deklaruje, że w ogóle nie korzysta z promocji, 14 proc. raczej tego nie robi, 34 proc. natomiast potwierdza dokonywanie zakupów po rabatach. Skłonności do kupowania produktów po obniżonych cenach nie wykazuje z kolei aż 59 proc. ankietowanych, deklarujących dochód rozporządzalny na osobę w wysokości ponad 10 tys. zł. 13 proc. z nich raczej nie korzysta z promocji, 23proc. z reguły kupuje przecenione artykuły i tylko 5 proc. zdecydowanie przyznaje się do nabywania towarów w promocji.

– To oczywiste, że po osiągnięciu wysokiego pułapu finansowego, różnica pomiędzy zakupami w kwocie 200 i 400 zł przestaje mieć znaczenie. Pieniądze, które można zaoszczędzić dzięki rabatom są niewielkie, z perspektywy tych osób. Natomiast, należy pamiętać o tym, że szukanie i śledzenie promocji to często spora inwestycja czasu. Ten zasób jest znacznie cenniejszy, bo bardziej ograniczony dla ludzi majętnych i często mocno zapracowanych. Ilość wydanych pieniędzy stanowi zdecydowanie ważniejszą kwestię dla konsumentów ze średnim zarobkami, którzy chętnie poświęcą nawet kilka godzin po to, żeby zyskał na tym ich portfel – podsumowuje Rosiak.