Obywatele Ukrainy stanowią najliczniejszą grupę imigrantów zarobkowych w Polsce. Ukraińcy zazwyczaj redukują braki pracownicze w gospodarstwach domowych, a także w sektorze budowlanym, rolniczym, transporcie czy handlu.

- Zaskoczyła nas siła oddziaływania imigracji ukraińskiej. Musimy sobie uzmysłowić, że przez to, iż Polacy wyjeżdżają na dłużej (czyli na rok i więcej lat), to ilość pieniądza, która jest transferowana do Polski wcale nie rośnie, ona zaczyna się stabilizować, ponieważ Polacy osiedlają się na stałe w Wielkiej Brytanii, Niemczech, czy innych krajach europejskich- tłumaczy w rozmowie z AIP Krzysztof Inglot, Work Service.

W tej chwili Ukraińcy stanowią ponad 60 procent ubezpieczonych w naszym kraju pracowników lub przedsiębiorców zza granicy. Przedsiębiorcy chętnie zatrudniają osoby ze wschodu. Mówią, że to dla nich jedyna szansa na znalezienie pracownika.

- 2,6 mld zł transferują pracownicy z Ukrainy na Ukrainę. To jest ta ilość wypływu pieniędzy z Polski. To pokazuje, ze ten milion osób z Ukrainy nie ma w tej chwili w Polsce przyjaznej oferty, nie ma możliwości pobytu dłużej. Nie ma łatwości w otrzymaniu karty stałego pobytu. Przez to nie jesteśmy w stanie zatrzymać tych ludzi, żeby się osiedlali, kupowali mieszkania, budowali centra życiowe i żeby ściągali do siebie rodziny. To jest dla nas niekorzystne- mówi Inglot.

W zatrudnianiu osób z Ukrainy pomaga prawo. Firmy mogą korzystać z uproszczonej formy zatrudnienia, polegającej na rejestracji oświadczenia o zamiarze powierzenia pracy. Nie jest potrzebne zatem pozwolenie na pracę.

- Musimy zrobić wszystko, żeby z jednej strony przyciągnąć kolejny milion pracowników z Ukrainy i dojść do 2 milionów imigracji w 2017 i 2018 roku. Z drugiej strony musimy dążyć do tego, żeby te osoby nie przyjeżdżały na pół roku, tak jak w tej chwili robią to na oświadczenia. Tylko, żeby przyjeżdżały na minimum, rok, dwa czy trzy lata do Polski- podsumowuje ekspert.