Trump i Xi Jinping skradli ostatni, makroekonomiczny show. Państwo Środka po raz kolejny może się pochwalić całkiem przyzwoitą koniunkturą w przemyśle. Wynik ten z pewnością wpłynie na pierwsze spotkanie prezydenta USA z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej. O włos od historycznych maksimów znajduje się natomiast giełda indyjska, a sektor przemysłowy w strefie euro również nie pozostaje w tyle.

Chiny nie zaskoczyły. Kolejny już miesiąc z rzędu Państwo Środka może się pochwalić całkiem przyzwoitą koniunkturą w przemyśle. Owszem, i tym razem obyło się bez „fajerwerków”, ale… nikt chyba się ich nie spodziewał. Spokój w chińskiej gospodarce, jak wielokrotnie podkreślaliśmy, jest niezwykle ważny dla utrzymania makroekonomicznej równowagi na świecie. Tym samym jest jednym z warunków koniecznych dla kontynuacji hossy na globalnych rynkach. Teoretycznie więc - dobra nasza, praktycznie – znowu ten Trump. 6. i 7. kwietnia na Florydzie odbędzie się pierwsze spotkanie prezydenta USA z Xi Jinpingiem, przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej. Przywódcy mają dyskutować m.in. o wymianie handlowej.

Trump w czwartek na Tweeterze stwierdził, że spotkanie z Chinami będzie „bardzo trudne” i dość enigmatycznie napisał, że ze względu na duże deficyty w handlu zagranicznym i utratę miejsc pracy, firmy amerykańskie muszą być przygotowane na znalezienie alternatyw. Chiński wiceminister spraw zagranicznych Zheng Zeguang był znacznie bardziej powściągliwy i optymistyczny – jego zdaniem obie strony oczekują udanego spotkania, tak by można było ustalić właściwy kierunek dla stabilnej poprawy stosunków dwustronnych. Tak czy inaczej będzie ciekawie. Może w końcu się dowiemy, czego dokładnie Trump oczekuje od Chin? Co zamierza w związku z tym zrobić? Na ile „twarda” będzie jego retoryka? Oraz czy Chińczycy widzą szanse na ustępstwa? Czeka nas pasjonujące zakończenie tygodnia.
W cieniu Trumpa warto wspomnieć, że o włos od historycznych maksimów znajduje się giełda indyjska. Atak inwestorów na szczyty ma bardzo duże szanse na powodzenie, tym bardziej, że z perspektywy makroekonomicznej po wymianie banknotów sytuacja wróciła już do normy. Co więcej, wysokie poparcie dla partii Modiego nie tylko gwarantuje stabilność polityczną, ale daje szanse na dalsze, gruntowne reformy tamtejszej gospodarki

Europa w euforii i przebudzenie Turcji

Rozpędził się sektor przemysłowy strefie euro. PMI znajduje się na poziomie najwyższym od niemal 6 lat. Warto zwrócić uwagę na wzrost opóźnienia w dostawach. To klasyczna sytuacja w której popyt znacząco przewyższa podaż. Siłą rzeczy takie niedopasowanie przekłada się na wzrost presji inflacyjnej i płacowej oraz wymusza zatrudnianie nowych pracowników. O ile nie będziemy mieli jakichś negatywnych niespodzianek ze strony Trumpa lub Chin, które mogłyby trwale zaburzyć porządek w globalnej gospodarce, euro powinno się umacniać, a giełdy strefy euro - rosnąć.

Mimo, że marcowe dane PMI dla naszej gospodarki okazały się nieco słabsze od oczekiwań i gorsze od odczytu lutowego, kondycja polskiego sektora przemysłowego nie budzi większych obaw. Perspektywy również wyglądają obiecująco - w kolejnych miesiącach oczekujemy dalszego przyspieszania krajowej gospodarki, silnie wspieranej środkami z perspektywy unijnej oraz znakomitą koniunkturą makro m.in. we wspomnianej strefie euro. Jeśli sprawa OFE zostanie rozwiązana w zapowiadany przez Ministerstwo Rozwoju sposób i, do znudzenia, Trump nie zabije ducha hossy, krajowy rynek akcji powinien do końca roku zarobić jeszcze kilka ładnych procent.

Dwa słowa o Turcji. W marcu PMI dla tamtejszego sektora przemysłowego wzrósł do 52,3 pkt (z 49,7 pkt w lutym), wspinając się tym samym na najwyższy poziom od lutego 2014 r. Teoretycznie można byłoby to uznać za całkiem niezły moment do akumulacji tamtejszych aktywów, gdyby nie fakt, że 16 kwietnia będziemy mieli referendum w sprawie wprowadzenia systemu prezydenckiego. To jego wynik przesądzi o zachowaniu się tamtejszej giełdy i waluty. Jeśli Erdoganowi uda się zaspokoić autorytarne zapędy, a na ulice nie wyjdą tłumy niezadowolonych obywateli, możemy się spodziewać euforii na rynkach. Jeśli prezydent przegra – dalszy scenariusz zdarzeń jest znacznie trudniejszy do przewidzenia. Jedno jest pewne – warto obecnie obserwować Turcję.

USA i Ameryka Łacińska – Początek gospodarczej samby?

Amerykańska gospodarka ma się bardzo dobrze i marcowy PMI stanowi kolejne potwierdzenie tej tezy. W kontekście USA, jak cały rynek czekamy na decyzje Trumpa, w szczególności na ustawę obniżającą podatki.

W Brazylii przełom w danych - PMI wdrapał się na 25-miesięczne maksima i znalazł się blisko neutralnego poziomu 50 pkt. Po raz pierwszy od dwóch lat firmy zwiększały produkcję i zatrudnienie. W komentarzu do danych Pollyanna De Lima, ekonomistka Markitu zwraca uwagę na poprawę sentymentu wśród przedsiębiorców. Jej zdaniem jeśli nastroje w dalszym ciągu będą się poprawiać, firmy uwierzą, że recesja się skończyła, jest duża szansa, że gospodarka napędzana inwestycjami dynamicznie odbije.

Obejrzyj wideo:

Elżbieta Bieńkowska: Wszystkie kraje UE powinny stosować podatek według tej samej formuły