Rząd chce zabrać z OFE ok. 120 mld zł z oszczędności emerytalnych Polaków i w ten sposób naprawić finanse publiczne.

 Jednocześnie chce im dać możliwość wyboru odnośnie do pozostania w OFE lub przeniesienia się w całości do ZUS.

Tak jak można było przypuszczać już pod koniec czerwca, gdy minister Rostowski przedstawił trzy rozważane warianty zmian w funkcjonowaniu systemu emerytalnego, ostateczna propozycja rządu, zaprezentowana przez premiera Tuska, jest ich połączeniem. Mamy więc zarówno umorzenie obligacji posiadanych przez OFE (ok. 121 mld zł) i przeniesienie tych pieniędzy do ZUS oraz wybór, czy pozostać w ZUS i OFE, jak obecnie, czy całość składki emerytalnej kierować do ZUS. Przy czym i tak, przez okres ostatnich 10 lat przed przejściem na emeryturę, kapitał zgromadzony w OFE stopniowo miałby być przekazywany do ZUS. Koniec końców, wszystko i tak trafi więc ostatec znie do ZUS.

Ewentualne zmiany wejdą w życie raczej nie wcześniej niż na początku przyszłego roku.

Na wybór ZUS/OFE czy tylko ZUS będziemy więc mieli czas najpewniej nie krótszy niż do końca pierwszego kwartału 2014 roku. Co zaskakujące, o chęci zachowania status quo trzeba będzie specjalnie powiadomić (prawdopodobnie ZUS), bo w przeciwnym wypadku automatycznie zostaniemy przeniesieni do ZUS. Logiczniejsza (ale trudniejsza do zaakceptowania przez rząd) procedura powinna wyglądać odwrotnie, tj. złożenie deklaracji powinno być wymagane tylko wówczas, gdy chce się dokonać zmiany obecnie funkcjonującego porządku. Rząd liczy jednak na inercję obywateli.

Z zapowiedzi wynika ponadto, że zmianie miałyby ulec zasady funkcjonowania OFE. Przede wszystkim, co akurat jest chyba jedynym pozytywnym przekazem, o połowę obniżona zostałaby maksymalna prowizja od wpłacanych do OFE składek. Zmniejszona miałaby też zostać opłata za zarządzanie funduszem, ale nie wiadomo w jakim stopniu. Zmianie mają też ulec limity inwestycyjne. Na pewno wiadomo tyle, że OFE nie mogłyby już inwestować w obligacje skarbowe, ani wszelkie inne gwarantowane przez skarb państwa papiery dłużne, np. obligacje drogowe.

Do OFE miałoby trafiać 2,92 proc. podstawy naliczania składki emerytalnej, czyli wynagrodzenia za pracę brutto. Obecnie jest to 2,8 proc. Jeszcze na początku 2012 roku do OFE trafiało 7,3 proc. Jednak w wyniku zmiany w systemie, wprowadzanej również przez rząd Donalda Tuska, została ona ograniczona w ten sposób, że do OFE przekazywanych było tylko 2,3 proc., zaś pozostałe 5 proc. trafiało na specjalne subkonto w ZUS. Wraz z upływem czasu proporcje te miały ulegać zmianom. Obecnie do OFE trafia 2,8 proc., a na subkonto w ZUS 4,5 proc. W przyszłym roku miało to być odpowiednio 3,1 proc. i 4,2 proc., w latach 2015-16 3,3 proc. i 4 proc., i od roku 2017 miałyby zostać na docelowym poziomie 3,5 proc. i 3,8 proc. Jak widać, proponowane obecnie 2,92 proc. oznaczałoby ograniczenie składki przekazywanej do OFE. Pocieszeniem może być tylko to, że w efekcie zablokowania OFE możliwości inwestowania  obligacje skarbowe, które stanowią ok. 40 proc. wartości i ch portfela inwestycyjnego, większa część składki mogłaby być przekazywana na zakup akcji i innych, potencjalnie bardziej dochodowych instrumentów finansowych.

waszczyk   Komentarz - Bernard Waszczyk, Open Finance


Dopóki o losie pieniędzy gromadzonych w ZUS-ie i OFE będą decydowali politycy, a nic nie wskazuje na to, żeby miało się to kiedykolwiek zmienić, dopóty nie będziemy mogli poczuć się ich właścicielami, a zatem nie będziemy mogli być w 100 proc. pewni wysokości przyszłej emerytury. Bez względu na to, jak dalej potoczą się losy proponowanych przez rząd zmian w systemie emerytalnym (wiele kontrowersji budzi pomysł umorzenia obligacji w portfelach OFE i można zakładać, że będzie to przedmiotem skargi do Trybunału Konstytucyjnego), wniosek może być tylko jeden – w kwestii emerytury lepiej nie oglądać się na państwo, a zwyczajnie zadbać o nią samemu, oszczędzając np. w ramach indywidualnego konta emerytalnego (IKE) czy indywidualnego konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE), czy w dowolny inny sposób. Tylko wówczas zachowuje się kontrolę nad własną przyszłością.

 

Źródło: Open Finance