Z danych przedstawionych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że zatrudnienie w średnich i dużych przedsiębiorstwach wzrosło o 4,5 proc. r/r. Natomiast wynagrodzenia w ciągu roku poprawiły się o 4,9 proc. i wyniosły 4501,5 zł. Rosnąca różnica między popytem a podążą pracowników wymusza na pracodawcach zmiany w dotychczasowej polityce dotyczącej zatrudniania nowych osób – rośnie liczba etatów, coraz częściej firmy korzystają ze wsparcia agencji zatrudnienia i jednocześnie zwiększają intensywność pracy, co przekłada się na wzrost wynagrodzeń.

Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób w lipcu 2017 r. wyniosło 6 022,1 tys. osób – poinformował dziś w komunikacie Główny Urząd Statystyczny. To więcej o 4,5 proc. w stosunku do danych z ubiegłego roku.

Na rynku pracy widzimy niesłabnący popyt na pracowników. W lipcu w Urzędach Pracy odnotowano ponad 135 tys. wakatów. Rosnące trudności rekrutacyjne wymuszają na pracodawcach kolejne działania, które powstrzymają z jednej strony odpływ pracowników, a z drugiej będą próbą przyciągnięcia nowych. Jednym ze sposobów jest oferowanie coraz stabilniejszych form zatrudnienia. W ciągu ostatnich 3 lat o ponad 600 tys.

zwiększyła się liczba osób, które dostały kontrakt bezterminowy. Jednocześnie o 1/6 wzrosła liczba pracowników, którzy znaleźli zatrudnienie dzięki agencjom zatrudnienia, a wobec braków na rodzimym rynku pracy skokowo rośnie zainteresowanie pracownikami z Ukrainy. Z danych MRPiPS wynika, że w I półroczu tego roku wydano 948 tys. oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi. To wynik o połowę większy niż w analogicznym okresie 12 miesięcy temu

GUS poinformował również o przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniu brutto w lipcu. W sektorze przedsiębiorstw było ono wyższe o 4,9 proc. r/r i wyniosło 4501,5 zł.

Zmiany na rynku wymuszają na pracodawcach zwiększanie intensywności pracy oznacza to, że coraz częściej pracownicy zostają po godzinach. W ten sposób firmy doraźnie rozwiązują deficyty kandydatów na rynku. Dłuższy czas pracy będzie jednak prowadził do jeszcze większej presji ze strony pracowników na podniesienie wynagrodzeń. Wyższe pensje będą bowiem rekompensatą za większą intensywność. Już teraz, jak pokazują dane Narodowego Banku Polskiego, liczba średnio przepracowanych godzin jest największa od 2008 roku. Ale czas pracy preferowany przez samych pracowników maleje. Rosnąca różnica może być więc dodatkowym impulsem zwiększającym dynamikę wzrostu płac, które w ciągu ostatniej dekady zwiększyły się o ponad 55 proc.

Obejrzyj wideo
60 sekund biznesu: Zdrowa żywność musi kosztować