Wybory amerykańskie, ale porzekadło może być polskie; strachy na lachy, tak lakonicznie można by określić reakcję rynków, w tym zwłaszcza polskich inwestorów, na wynik wyborów prezydenckich w USA.

Donald Trump zostanie kolejnym prezydentem Stanów Zjednoczonych, największej gospodarki na świecie. Światowe rynki finansowe od dawna bały się takiej możliwości i jeszcze wczoraj wieczorem wydawało się, że rynki zadecydowały, że to jednak Clinton będzie kontynuować politykę prowadzoną przez Barracka Obamę.

Stało się jednak odwrotnie i Donald Trump w znacznym stopniu pokonał Hilary Clinton w biegu o fotel prezydencki w Stanach Zjednoczonych.

Rynki spodziewając się wygranej Clinton zareagowały dosyć gwałtownie. Wzrost cen złota znacząco powyżej 1300 USD za uncję, niemal do poziomu 1340 USD za uncję. Przecena amerykańskiego dolara, ale przede wszystkim silna deprecjacja meksykańskiego peso. Waluta ta była uznawana za barometr wyborów w Stanach Zjednoczonych, ze względu na negatywny stosunek Donalda Trumpa w stosunku do Meksyku. Zapowiadał on m.in. chęć budowy muru na granicy z Meksykiem celem powstrzymania nielegalnej imigracji, czy renegocjację umów handlowych w ramach porozumienia NAFTA. Meksykańskie peso traciło w pewnym momencie nawet 13 proc. w stosunku do amerykańskiego dolara i było to największe osłabienie od kilkudziesięciu lat. Spadkami zareagowały również azjatyckie parkiety. Japoński indeks Nikkei 225 stracił ponad 5 proc. i nie lepiej było na chińskich rynkach. Europejskie indeksy otworzyły się lukami spadkowymi i ze względu na ryzyko związane z prezydenturą Trumpa traciły waluty gospodarek EM, w tym polski złoty.

Rynki nie lubią zmian, dlatego zareagowały negatywnie na Donalda Trumpa. Z drugiej strony reagują już z dozą pewnego spokoju i nadziei, że Donald Trump będzie innym prezydentem, niż kandydatem. Spadki na światowych parkietach oraz na rynkach terminowych w Stanach Zjednoczonych zaczęły być niwelowane. Dolar amerykański odrabia straty wobec euro, czy japońskiego jena. Początkowe spadki cen z rynku ropy również drastycznie się zmniejszyły, natomiast cena złota cofnęła się poniżej 1300 USD za uncję. Trump w swoim przemówieniu był bardzo spokojny, co może wskazywać na możliwe odnowienie pozytywnego sentymentu na rynkach.
Co ciekawe niewielka zmienność miała miejsce na szwajcarskim franku, co prawdopodobnie było związane z interwencją na rynku walutowym przez Narodowy Bank Szwajcarii. Interwencje mają miejsce prawdopodobnie przy poziomie 1,0750 dla pary EURCHF. Zmienność na polskim złotym jest ograniczona. Odporność złotego na ryzyko jest spora ze względu na małe powiązania polskiej i amerykańskiej gospodarki. Wydaje się, że rynki mogły przereagować, podobnie jak było to w przypadku Brexitu.
Michał Stajniak, Analityk Rynków Finansowych XTB