Trzymając pieniądze na ROR nie tylko nie zarabiamy, ale tracimy. A Polacy na takich kontach i w skarpetach mogli zamrozić nawet 15 miliardów złotych.

Ci, którzy  trzymają swoje oszczędności na kontach osobistych lub w domu, wyrzucają pieniądze w błoto – stwierdza dosadnie Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera.

Ponad połowa nie chce zarabiać

Z wyliczeń tej firmy wynika, że trzymając 10 tys. zł na lokacie, po roku otrzymaliby ok. 486 zł odsetek. Dodatkowo pieniądze, które nie są pomnażane, pożera inflacja. Powoduje ona, że po 5 latach wartość tych oszczędności spada aż o 1 413 zł.

Tymczasem aż 44 proc. Polaków trzyma swoje oszczędności na kontach osobistych, które zwykle nie przynoszą żadnych odsetek. Natomiast 11 proc. trzyma pieniądze w domu (wg. badania Fundacji Kronenberga).
– Wiele osób postępuje w ten sposób od lat, nie zdając sobie sprawy z tego, ile mogliby zyskać zmieniając swoje przyzwyczajenia – tłumaczy Jarosław Sadowski. 

Inflacja pożera oszczędności

Wszystko wokół drożeje, czego miernikiem jest publikowany przez Główny Urząd Statystyczny wskaźnik inflacji.  W październiku wynosił on 3,4 proc.,  co oznacza, że ceny w porównaniu do analogicznego miesiąca ubiegłego roku wzrosły średnio o 3,4 proc.
– Rok temu za 1000 zł mogliśmy kupić określoną ilość towarów – mówi Michał Banach, ekspert banku BGŻOptima. – Teraz na to samo musimy wydać 1034 zł. A zatem trzymane w domu oszczędności z miesiąca na miesiąc są coraz mniej warte i pozwalają na zakup coraz mniejszej ilości dóbr.

Natomiast Jarosław Sadowski pokusił się o wyliczenie, ile stracimy w ciągu 5 lat. Jeśli założymy, że inflacja wynosi 3 proc. rocznie, to  po 5 latach trzymania 10 000 zł w domu ich wartość spadnie do 8 587 zł, czyli aż o 14 proc. Wzrost cen zredukował więc oszczędności aż o 1413 zł.

Lepsze będzie konto oszczędnościowe

– Warto uwzględnić jeszcze to, co ekonomiści nazywają utraconymi korzyściami – mówi Michał Banach.
Jeśli przedsiębiorca ciężko się rozchoruje i będzie zmuszony na jakiś czas zamknąć biznes, to straci to, co mógłby w tym czasie zarobić. Przychody, które go ominą, będą właśnie utraconymi korzyściami. Podobnie jest z pieniędzmi. Jeśli nie zarabiają, to w pewnym sensie tracą, bo łatwo mogłyby przynosić dochód.  Wspomniane 1000 zł ulokowane w banku na 6 proc., po roku, po odjęciu podatku Belki, dałoby nam kwotę 1048,6 zł.  Nie wkładając tych pieniędzy do banku,  stracilibyśmy więc w ciągu roku 48 zł 60 groszy.  


Ile tracą Polacy

Gdyby pieniądze Polaków trzymane w skarpetach i na nieoprocentowanych rachunkach wpłacić na lokatę z oprocentowaniem 6 proc., to po roku przyniosłaby ona 729 mln zł odsetek. Tyle w sumie co roku tracą Polacy rezygnujący z lokat, czy kont oszczędnościowych.

Przyczyny, dla których Polacy trzymają oszczędności w domu i na kontach osobistych są różne. Część boi się skorzystać z produktów, z których wcześniej nie korzystali lub w ogóle nie zna innych produktów, poza kontami i lokatami. Dla przykładu  wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że na koncie oszczędnościowym uzyskają dużo wyższe odsetki niż na ROR, i że pieniądze mogą z niego wypłacić w każdej chwili. 

W banku jest bezpiecznie

Dla tych, którzy trzymają pieniądze w domu, nierzadko istotna jest kwestia bezpieczeństwa. Nie mają oni zaufania do systemu bankowego. Nie zdają sobie oni jednak sprawy z tego, że w Polsce działa Bankowy Fundusz Gwarancyjny. W przypadku upadłości banku zwraca on klientom ich pieniądze zgromadzone na rachunkach czy lokatach wraz z należnymi odsetkami do kwoty 100 000 euro, czyli ok. 411 000 zł. Posiadacze mniejszych oszczędności nie mają więc powodów do obaw.
– Osoby, które podjęły decyzję, że jednak zaktywizują swoje pieniądze, nie powinny czekać z tym zbyt długo – mówi Michał Banach. – Bo Rada Polityki Pieniężnej zaczęła już obniżać stopy procentowe. A zaraz w ślad za nią pójdą banki i zetną oprocentowanie depozytów.
Lokaty na 6 proc. mogą więc szybko zniknąć z bankowej oferty.