Wejście w życie GST (Goods and Service Tax) oceniane jest w Indiach jako najbardziej rewolucyjna zmiana podatkowa od odzyskania niepodległości. W związku z tym pojawia się coraz więcej pytań dotyczących skutków wprowadzenia nowych regulacji. Co zmienią nowe przepisy? Czy gospodarka skorzysta na podatkowej rewolucji?

Dotychczasowy system podatkowy

Indie są krajem, w którym system podatkowy jest dość mocno skomplikowany, chociaż role rządu centralnego i rządów stanowych są w nim jasno określone. Do budżetu centralnego spływają środki z takich podatków jak: cło, podatek dochodowy, podatek od usług czy podatek akcyzowy. Oprócz tego, przepisy zezwalają władzom stanowym na nakładanie podatku od dochodów z rolnictwa, podatku od wartości dodanej, akcyzy stanowej, czy daniny od dochodów z gruntów. Poza tym władze stanowe mają możliwość pobierania podatku od nieruchomości, a także innych danin nakładanych na różnego rodzaju usługi.

Oznacza to, że oprócz jasno określonych obowiązków podatkowych na rzecz budżetu centralnego, właściwie każdy stan może nakładać swoje.

Oczywiście lokalni politycy chętnie z tego prawa korzystali. W efekcie bardzo często dochodziło do podwójnego opodatkowania. To również powodowało, że do tej pory w Indiach właściwie istniał podwójny system podatkowy, który różnił się w zależności od regionu. Nowe regulacje mają tę sytuację zmienić.

Szczegóły GST

Jedną z najpoważniejszych kwestii podczas prac nad wprowadzeniem nowej daniny był poziom stawki podatkowej. W trakcie negocjacji i ustaleń wersji było kilka. Finalnie wprowadzonych zostanie pięć podstawowych stawek: 0%, 5%, 12%, 18% i 28%. Póki co podatkiem nie będzie obciążona ropa naftowa, a także produkty naftowe. Również zakup i sprzedaż papierów wartościowych nie zostanie nową daniną objęty.

Oczywiście, jak to bywa w przypadku tak ogromnych przemian, jest pewna grupa, która na zmianach zyska i ta, która na tym straci. Zestawienie największych „przegranych” i „wygranych” przedstawiają poniższe dwie tabele.

Analizując dwie powyższe tabele można odnieść wrażenie, że władze podczas prac nad stawkami podatkowymi miały m.in. na celu „poprawienie” konkurencyjności dóbr i usług wytwarzanych lokalnie.

Co jeszcze zmienią nowe przepisy?

Pierwszą podstawową zmianą będzie likwidacja podwójnego opodatkowania towarów kupowanych w innym stanie. System podatkowy stanie się bardziej przejrzysty (skala zagmatwania podatkowego w Indiach jest jedną z przyczyn niskiego zainteresowania krajem przez inwestorów zagranicznych). Powstanie zjednoczony rynek dóbr i usług, wzrośnie wymiana handlowa między regionami - będzie dużo łatwiejsza, dużo szybsza i efektywniejsza. Unikanie opodatkowania stanie się trudniejsze ponieważ powstanie obowiązek rejestrowania transakcji. M.in. z tego powodu powinna także zmniejszyć się szara strefa.

Ponadto powinna się zwiększyć efektywność produkcji – w tej chwili indyjscy kierowcy ciężarówek około 60% czasu pracy pozostają poza drogą, załatwiając różnego rodzaju formalności, związane głównie z kwestiami podatkowymi. Skrócenie czasu dostaw spowoduje mniejsze zapotrzebowanie na zapasy, obniży koszty niezdatnych do użycia produktów, a także obniży koszty magazynowania. To będzie ogromny impuls rozwojowy dla handlu wewnętrznego i rynku usług transportowych.

Jak zmiany wpłyną na gospodarkę?

Pierwszym, najbardziej widocznym efektem będzie wzrost dochodów budżetu centralnego, bowiem dotychczas daniny od wartości dodanej trafiały do władz lokalnych. To przede wszystkim istotny zastrzyk środków na poczet, wielokrotnie zapowiadanych, projektów infrastrukturalnych (już w tym roku fiskalnym Modi zdecydował się zwiększyć deficyt budżetowy, aby pozyskać więcej środków na infrastrukturę). Oczywiście wzrosną także ceny produktów i usług, które do tej pory były opodatkowane niższą stawką. Indyjskie przedsiębiorstwa będą zmuszone do rejestrowania transakcji – rozpoczną się kontrole „skarbowe” na większą skalę niż dotychczas. To również szansa dla pracowników na wyjście z szarej strefy (władze w Indiach szacują, że około 90% pracowników zatrudnionych jest nieformalnie). Nie bez znaczenia jest także zunifikowanie rynku – dzięki temu powinien zmniejszyć się czas dostaw (w tej chwili w kierowcy w Indiach tracą ponad 60% czas na postoje związane z kontrolami i wnoszeniem opłat), poprawi się efektywność produkcji. To także szansa na rozwój handlu wewnętrznego.

Oczywistym jest, że pozytywnych efektów w dłuższym horyzoncie dla gospodarki będzie wiele. Nie obejdzie się jednak bez negatywnych skutków. Po pierwsze prognozuje się, że przedsiębiorcy wykorzystają zmiany do podniesienia cen. Po drugie wiele małych firm może upaść, gdy będą musiały zatrudnić pracowników legalnie. Po trzecie, krótkoterminowo, spadnie zyskowność mniejszych przedsiębiorstw, z uwagi na zwiększenie kosztów „księgowości”. Ostatecznie zmiany są tak ogromne, że nawet bank centralny nie jest w stanie oszacować ich skutków w krótkim terminie – to przyczyna, dla której bank centralny nie chce dalej obniżać stóp procentowych, mimo zaskakująco niskiej inflacji.

Mogą być problemy

Niestety reforma wydaje się nie być przygotowaną w 100%. Wiele firm będzie musiało w bardzo szybkim tempie zaadoptować nowe systemy księgowe, a pracownicy będą musieli być odpowiednio przeszkoleni. Wielu mniejszych przedsiębiorców nie ma pomysłu, jak do reformy „podejść”, bo panuje niemały chaos informacyjny. Jeszcze kilka dni temu trwały ostatnie ustalenia.
W perspektywie kilku miesięcy reforma podatkowa może wprowadzić spory chaos w indyjskiej gospodarce, doprowadzić do upadłości wiele małych firm, ograniczyć konsumpcję i produkcję przemysłową oraz spowodować wzrost inflacji. W dłuższym terminie nikt nie ma wątpliwości, że będzie ona potężnym impulsem dla gospodarki. Powinna pobudzić zarówno rynek wewnętrzny, jak i większe i zainteresowanie Indiami inwestorów zagranicznych.

OBEJRZYJ WIDEO:
Budżet prawie bez deficytu, ale jak sobie poradzi z niższym wiekiem emerytalnym