Wsparcie dla Rybackiego Sztabu Kryzysowego wyraziło wiele środowisk - także ekologiczne i rolnicze. Właściciele stawów rybnych najpierw protestowali przed Ministerstwem Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, potem przeszli przed siedzibę Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Przypomnijmy, że rekompensaty wodno – środowiskowe, które hodowcy ryb otrzymywali od 2010 roku zostały wycofane decyzją ministra Marka Gróbarczyka w lutym tego roku.

Pomoc jest odpowiednikiem dopłat rolno – środowiskowych, jakie dostają rolnicy. Te pieniądze, jak mówią rybacy, przeznaczali utrzymanie środowiska naturalnego, na pokrycie strat związanych ze zniszczeniami, jakie powodują żerujące na stawach dzikie ptaki i zwierzęta.

Właściciele stawów szacują, że pożerane przez czaple, mewy, kormorany, orły, bociany, czy kaczki, ryby stanowią około 50 procent całorocznej produkcji. Rybacy śródlądowi pierwszy raz protestowali 16 marca w Warszawie. Udało im się wtedy spotkać z ministrem Markiem Gróbarczykiem, jednak rozmowy nie przyniosły przywrócenia rekompensat.