Wprowadzenie nowego prawa w znacznym stopniu zmienia reguły działalności polskich producentów branży elektronicznych papierosów, którzy od niedawna muszą spełnić szereg wymagań zapisanych w Ustawie Tytoniowej. Dotyczą one nie tylko samych e-papierosów, ale przede wszystkim płynów do ich napełniania.

Podstawową zmianą, wynikającą z nowelizacji ustawy, której przepisy weszły w życie we wrześniu tego roku, są ograniczenia wobec e-liquidu – płyn ten może być obecnie produkowany w pojemnikach zapasowych o maksymalnej pojemności 10 ml i zawartości nikotyny do 20 mg/ml. Podmioty działające w branży mają ponadto obowiązek podania na opakowaniu e-liquidów wykazu wszystkich składników wyrobu w porządku malejącym według masy.

Oznacza to, że konsumenci otrzymają więcej informacji dotyczących produktu, z którego korzystają, a zawartość nikotyny w produkcie będzie limitowana. Tym bardziej, że ustawodawca zobligował producentów i importerów do przeprowadzania szczegółowych badań wyrobów oraz podawania danych toksykologicznych składników płynu, jak również substancji wydzielanych podczas "palenia" e-papierosa.

– Choć z perspektywy ekonomicznej dbanie o bezpieczeństwo produktu generuje spore koszty, mogące sięgać nawet kilku tysięcy złotych za badaną próbkę e-liquidu, jesteśmy przekonani, że ma to na celu dbanie o interes konsumentów. Jest to związane z obowiązkiem specjalistycznych badań nie tylko samego płynu, ale także aerozolu wytworzonego podczas podgrzania. W naszym przypadku całkowite koszty w związku z nowymi przepisami sięgają nawet kilkuset tysięcy złotych – mówi Justyna Lipowicz, Prezes LIPRO e-Liquid Production.


Obowiązkowe zgłoszenia produktów

Każdy producent i importer musi zgłosić swoje produkty na specjalnej platformie internetowej ECAS (System Uwierzytelniania Komisji Europejskiej). W Polsce podmiotem nadzorującym Ustawę Tytoniową jest Inspektor ds. Substancji Chemicznych. Obowiązki producenta związane z rejestracją są restrykcyjne - w zgłoszeniu, oprócz szczegółowych informacji dotyczących składów produkowanych wyrobów, należy wskazać dane toksykologiczne składników i wydzielanych substancji również po podgrzaniu e-liquidu. Każdy producent zobowiązany jest także do składania corocznych sprawozdań dotyczących wielkości sprzedaży w podziale na marki i rodzaje produktu oraz preferencji różnych grup konsumentów, form sprzedaży wyrobów i streszczeń badań rynkowych.

Oprócz obowiązku uzupełniania panelu zgłoszeniowego o bardzo szczegółowe dane dotyczące działalności przedsiębiorstwa, firmy ponoszą także wysokie opłaty. Producent lub importer musi zapłacić za zgłoszenie każdego produktu kwotę w wysokości przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku za ubiegły rok, ogłaszanego w drodze obwieszczenia przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego.


– Obecnie kwota za rejestrację jednego produktu wynosi 4120,15 zł i jest ona mnożona o ilość wariantów smakowych i mocy e-liquidów (zawartości nikotyny), które dana firma zamierza sprzedawać. Dodatkowym utrudnieniem jest termin zgłoszenia - co najmniej 6 miesięcy przed dniem planowego wprowadzenia produktu na rynek. Jedynym ułatwieniem jest fakt, że w trakcie procesu legislacyjnego projektu Ustawy Tytoniowej, przedsiębiorcom udało się obniżyć opłatę zgłoszeniową. Średnie firmy zapłacą 50 proc. kwoty wyjściowej, a mikro i małe 30 proc. – wyjaśnia ekspert.

Sprzedaż, promocja i reklama. E-papierosy na cenzurowanym

Dla rynku e-papierosów istotne są zmiany związane nie tylko z samą sprzedażą produktów, ale także obostrzeniami związanymi z ich promocją i reklamą. Nowe przepisy wprowadzają bowiem całkowity zakaz obrotu produktami na odległość, np. w Internecie, jak również udostępnianie e-papierosów osobom nieletnim i zakaz palenia w miejscach publicznych. Zabrania się handlu produktami w szkołach i placówkach oświatowo-wychowawczych oraz obiektach sportowo-rekreacyjnych, podmiotach leczniczych, punktach samoobsługowych (z wyjątkiem sklepów wolnocłowych) oraz wszelkich automatach.

W przypadku promocji i reklamy zakazane są m.in. takie działania, jak: publiczne rozdawanie elektronicznych papierosów i e-liquidów, organizowanie degustacji, premiowanej sprzedaży, konkursów oraz promocji. Zabrania się rozpowszechniania komunikatów reklamowych z wizerunkiem marki papierosów elektronicznych, e-liquidów i ich producentów oraz symboli z nimi związanych. Producenci oraz importerzy mają całkowity zakaz sponsorowania imprez kulturalnych, oświatowych, zdrowotnych i sportowych. Za złamanie przepisów dotyczących sprzedaży, promocji i reklamy grozi grzywna do 200 tys. złotych lub nawet kara ograniczenia wolności albo obie te kary łącznie.

– Wprowadzone zmiany w Ustawie Tytoniowej mają na celu poprawę bezpieczeństwa i jakości w obszarze e-palenia – uważa Justyna Lipowicz. – Producenci muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości i dostosować do nowych przepisów. Jest to pierwszy akt prawny, który harmonizuje rynek e-papierosowy i potrzeba czasu, aby przedsiębiorstwa dostosowały się do wprowadzonych zapisów. W przyszłości sprawi to jednak, że zaufanie do szeroko rozumianego rynku elektronicznych papierosów powinno wzrosnąć – dodaje.

Polski rynek e-papierosów nieustannie się rozwija i według prognoz Euromonitor International do 2030 roku możliwy jest nawet 17-krotny wzrost sprzedaży e-papierosów na świecie. Jak na biznes, który rozkwitł na początku tego dziesięciolecia, możemy mówić o rynku, który wzbudza coraz większe zainteresowanie nie tylko po stronie klientów, ale i również organów państwowych. Tzw. dyrektywa tytoniowa uchwalona w kwietniu 2014 roku przez Parlament Europejski i nowelizacja polskiej ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych z września br. jest na to dowodem.