Opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny dane pokazują, że stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 8,5 proc. W porównaniu z analogicznym okresem w zeszłym roku oznacza to spadek o 1,7 p.p. Zdaniem eksperta te dane na pierwszy rzut oka mogą cieszyć, bo bezrobocie systematycznie spada i osiąga historycznie niskie poziomy. Niestety dobra sytuacja na rynku pracy nie przekłada się na wzrosty zatrudnienia, ze względu na lawinowy wzrost wakatów w gospodarce.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że bez pracy jest 1,38 mln Polaków. Na przestrzeni ostatniego miesiąca odnotowaliśmy spadek liczby osób bezrobotnych o 13,7 tys. Jest to o tyle istotne, że z reguły w okresie zimowym stopa bezrobocia wzrastała. Dzisiejsze dane to dopiero trzeci taki przypadek od 1990 roku, kiedy mamy do czynienia ze spadkiem bezrobocia w lutym. Jest to głównie efekt dobrej koniunktury na rynku pracy, która związana jest z rekordowymi poziomami zapotrzebowania na pracowników.

Z naszego raportu „Barometr Rynku Pracy” wynika, że już 32 proc. firm planuje rekrutacje w najbliższych miesiącach i jest to najwyższy wynik od 7 edycji badań. W połączeniu z nadejściem wiosny i pojawianiem się prac sezonowych możemy spodziewać się dalszej poprawy na rynku pracy.

Dzisiejszy wynik może cieszyć, ale ostatnie dane Eurostatu wskazywały, że w Polsce nie odnotowujemy wzrostu zatrudnienia. Oznacza to, że spadek bezrobocia jest w dużej mierze wynikiem emigracji i negatywnych zmian demograficznych. Głównym winowajcą stają się niedobory kadrowe, które powodują, że liczba nieobsadzonych miejsc pracy rośnie aż o 22 proc. w ciągu roku. Już teraz w wielu branżach firmy mają problemy ze znalezieniem kandydatów, a dla wielu to hamulec do dalszego rozwoju. Dlatego potrzebne są dziania aktywizujące zarówno długotrwale bezrobotnych jak i rzeszę osób biernych zawodowo. Z analiz Work Service wynika, że poza rynkiem pracy przebywa w tej chwili 2 mln Polaków, którzy mogliby stanowić potencjał kadrowy. Innym rozwiązaniem są ułatwienia w zatrudnieniu obcokrajowców. To oni mogą być ratunkiem dla polskiej gospodarki, w której zaczyna brakować rąk do pracy.