Opłaca się obsługiwać zadłużenie zgodnie z umową lub restrukturyzować je zgodnie z prawem.

Prezydencki projekt ustawy o pomocy fran¬ko¬wi¬czom w kształcie, w jakim ostatecznie trafił do Sejmu, mocno rozczarował kredytobiorców walutowych. Do tego stopnia, że liderzy stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu wezwali osoby spłacające kredyty denominowane lub indeksowane we frankach szwajcarskich do akcji zaprzestania spłacania rat.

Trzeba wierzyć, że jest to chwilowy przejaw frustracji, bowiem takie posunięcie jest działaniem na szkodę dłużników, zwłaszcza tych, którzy obecnie są w trudnej sytuacji i mają kłopot z obsługą zadłużenia. Poza wszystkimi innymi argumentami potwierdzającymi taką ocenę kluczowe znaczenie ma okoliczność, że prawo przyznające – lub mające przyznać w przyszłości – pomoc w spłaceniu kredytu walutowego adresowane jest wyłącznie do osób, które starają się realizować zobowiązania wynikające z przyjętych na siebie zobowiązań.

– Namawianie do przerwania obsługi kredytu jest namawianiem do wykluczenia się z możliwości wykorzystania wypracowywanych propozycji – tłumaczy Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. I podkreśla, że inicjatorzy takiej akcji narażają kredytobiorców na wiele dodatkowych kłopotów, które wiążą się z utratą wiarygodności finansowej przez niesolidnego dłużnika. – Banki muszą przestrzegać prawa. Osobę, która przestanie obsługiwać swoje za-dłużenie, muszą więc zgłosić do wpisania na listę dłużników, bo jest to obowiązkiem prawnym –podkreśla Pietraszkiewicz.

Znalezienie się na liście dłużników nie tylko utrudnia zaciąganie nowych zobowiązań czy nawet zawieranie umów z usługodawcami w rodzaju operatora telefonii komórkowej czy kablówki, a nawet np. dostawcy energii do mieszkania, ale przede wszystkim ogranicza do minimum możliwości ubiegania się o pomoc. Warto w tym miejscu przypomnieć, że od połowy lutego osoby spłacające kredyty mieszkaniowe – zarówno walutowe, jak i w złotych – które znalazły się w trudnej sytuacji finansowej, mogą skorzystać z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców (FWK). Gwarantuje im to Ustawa z dnia 9 października 2015 r. o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy. Jednak jednym z fundamentalnych jej założeń jest reguła, w myśl której wsparcie nie może być przyznane, jeżeli umowa kredytu mieszkaniowego została wypowiedziana.

Przypomnijmy ponadto, że ustawa ta daje możliwość zawieszenia nawet na półtora roku spłaty rat kredytu mieszkaniowego do 1500 zł miesięcznie (w tym czasie bank otrzymuje pieniądze z FWK). Uprawnione są do tego nie tylko osoby bezrobotne, ale też o niskich dochodach: obecnie do 634 zł w przypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego i do 514 zł w odniesieniu do gospodarstw wieloosobowych. Ponadto – niezależnie od wysokości dochodów i spłacanych rat –_w przypadku gdy obsługa długu związanego z kredytem mieszkaniowym przekracza 60 proc. miesięcznych dochodów gospodarstwa domowego.
Kredytobiorca frankowy w kłopotach, zamiast narażania się na trafienie na listę niewiarygodnych finansowo dłużników, być może powinien więc najpierw rozważyć możliwość skorzystania z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, podobnie jak inne osoby mające kłopoty ze spłatą wszelkich kredytów mieszkaniowych, niekoniecznie rozliczanych w szwajcarskiej walucie. Tym bardziej że skorzystanie z niego nie wyklucza z grona beneficjentów planowanych przepisów prezydenckiej ustawy przewidującej zwrot spreadów.

Jan Borski
redakcja@polskatimes.pl