Jeśli każdy odrobi swoją lekcję, to można liczyć, że będziemy za kilka lat oddychać lepszym i zdrowszym powietrzem – mówi Cezary Przybylski, marszałek województwa dolnośląskiego

Panie Marszałku, ostatnio wiele mówi się o smogu w dolnośląskich miastach. Jak Pan ocenia skalę problemu?
To problem globalny i tak należy go traktować. Niestety, dotyka również naszych miast. W wielu z nich przekraczane są dopuszczalne normy zanieczyszczeń powietrza, głównie pyłu.
W najgorszej sytuacji są Nowa Ruda, Legnica, Wrocław, Wałbrzych i Świdnica, przy czym w sezonie grzewczym dotyczy to w zasadzie wszystkich większych miejscowości.

Z czego to wynika?
Jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku głównym powodem zanieczyszczenia powietrza były przemysł i transport. Dzisiaj największy udział w emisji szkodliwych substancji mają gospodarstwa domowe.
To efekt użycia przestarzałych pieców, ale też w wielu przypadkach nieodpowiedzialnych zachowań mieszkańców spalających w swoich piecach rzeczy, które nigdy nie powinny tam trafić. Często są to plastikowe butelki, gumy i inne odpady, które w efekcie spalania wydzielają trujące i szkodliwe substancje.

Jak można temu zapobiegać? I kto powinien to robić?
To trudne pytanie, bo rozwiązanie tego problemu ma wiele aspektów. To przede wszystkim kwestia świadomości. Musimy zdawać sobie sprawę, że spalenie plastikowej butelki to tak naprawdę wyprodukowanie rakotwórczych substancji, którymi trujemy siebie i sąsiadów. Ale to też sprawa regulacji systemowych i prawnych oraz finansowych. A zająć się tym musimy wszyscy – od przysłowiowego Kowalskiego, przez władze gmin, powiatów, województw, aż po rząd i parlament, który też ma tu swoje zadanie do spełnienia.

Co do regulacji prawnych, Wrocław i Legnica poprosiły o przyjęcie uchwały „antysmogowej”. Co Pan na to?
Gminy najlepiej wiedzą, jakich instrumentów potrzebują, żeby zadbać o zdrowie swoich mieszkańców. Wnioskując o wprowadzenie dodatkowych ograniczeń dotyczących pieców, czy też spalanych w nich paliw rozpoczęły pewną procedurę, której efektem będzie przyjęcie uchwały „antysmogowej” przez Sejmik. Nie chcemy jednak działać zbyt pochopnie.

Jakie zostaną zatem podjęte kroki?
W tej chwili analizujemy sytuację w Małopolsce i Krakowie, gdzie wprowadzono już podobną uchwałę. Rozpoczynamy też szczegółowe konsultacje z samorządami, które wyraziły potrzebę wprowadzenia takich zakazów. Będziemy też rozmawiać z pozostałymi, o których wiemy, że mają problem smogu. To od tych rozmów będą zależały dalsze kroki i propozycje. Na pewno żadne rozwiązania nie będą podjęte bez szerokich konsultacji społecznych. Chcemy, żeby w tej sprawie wypowiedzieli się eksperci, organizacje pozarządowe, samorządowcy i sami mieszkańcy. Zakładamy, że do końca roku taki dokument powstanie. Oczywiście, podobnie jak w Małopolsce, postaramy się opracować odpowiednie programy wsparcia dla tych, których nie stać na zmianę systemu ogrzewania lub wymianę pieca. Tutaj konieczna będzie aktywność gmin i – na co mam nadzieję – wsparcie rządu.

Na jakie wsparcie będzie można zatem liczyć?
Mamy do dyspozycji ogromne środki unijne na walkę z tak zwaną niską emisją. To w sumie ponad 290 mln euro. Na pewno w części będzie można skorzystać z tych pieniędzy.
Istnieją też inne programy, które pozwalają na otrzymanie wysokiego dofinansowania, jak choćby KAWKA, z którego można dostać 70 procent wartości takiego pieca. Będziemy jednak zabiegać, aby problem smogu i koniecznej wymiany pieców został objęty dodatkowym wsparciem rządowym. To problem zdecydowanie globalny i nie wyobrażam sobie, żeby ministerstwa i agendy rządowe zajmujące się ochroną środowiska pozostały tu bierne.

Jest szansa, że powietrzena Dolnym Śląsku się poprawi?
Musi. Jesteśmy do tego zobowiązani nie tylko przepisami unijnymi, ale przede wszystkim troską o nasze zdrowie. Gminy są zobowiązane przez Program Ochrony Powietrza do poważnych inwestycji w tym zakresie do 2023 roku. We Wrocławiu ten plan do końca 2014 roku wykonano w 6 procentach i to jeden z lepszych wskaźników w regionie. Dla porównania, w Legnicy zrealizowano jedynie 0,5 proc. Wierzę, że w następnych latach, wraz z nowymi środkami unijnymi, ten proces przyspieszy. Konieczne są też zmiany w ustawodawstwie krajowym.
Jakąś cegiełką będzie także nasza uchwała. Musimy też budować wspomnianą wcześniej świadomość. Jeśli każdy odrobi swoją lekcję, to można liczyć, że będziemy za kilka lat oddychać lepszym i zdrowszym powietrzem