Specjalne strefy ekonomiczne działają w Polsce od ponad 20 lat. Dotychczas powstało w nich ponad 200 tys. miejsc pracy, a łączne nakłady inwestorów sięgnęły 100 mld zł. Ponieważ skutecznie przyciągają zagranicznych i polskich inwestorów ulgami finansowymi, ich działalność została przedłużona do 2026 roku.

Na Dolnym Śląsku działają trzy specjalne strefy ekonomiczne: wałbrzyska, legnicka i kamiennogórska. Swoje podstrefy mają również w innych województwach.
I tak Wałbrzyska Strefa Invest-Park obejmuje prawie 1300 ha terenów, przyciągnęła prawie 200 inwestorów, których łączne nakłady przekroczyły 20 mld zł i którzy stworzyli prawie 45 tys. miejsc pracy.  
Z kolei legnicka strefa obejmuje ponad 1700 ha terenów, działa w niej niemal 50 przedsiębiorstw, które zainwestowały prawie 7,5 mld zł i zatrudniły ponad 12 tys. osób.  

Najmniejsza z naszych stref specjalnych, kamiennogórska, dysponuje ponad 400 ha terenów, działa w niej prawie 50 firm, które zainwestowały 2,2 mld zł i stworzyły 7,3 tys. miejsc pracy.
Niemal każdy miesiąc przynosi informacje o nowych inwestycjach i inicjatywach przedsiębiorstw działających w strefach. Spośród zagranicznych inwestorów aktywne są m.in. japońska firma Sanden oraz szwedzki Elektrolux.   

Japończycy dostali czwarte zezwolenie
Prawie 13,4 miliona złotych zainwestuje firma Sanden Manufacturing Poland w Polkowicach. Firma w tej części Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej istnieje od 12 lat i do tej pory zainwestowała tutaj już 633 mln zł i zatrudniła ponad 700 osób. Teraz stworzy kolejnych, około 20, miejsc pracy.
Polkowicki Sanden zajmuje się produkcją kompresorów. Rocznie powstaje ich około 1,6 miliona. Stąd kompresory trafiają do europejskich montowni największych producentów samochodów m.in. Volkswagena, GM, Forda, Volvo, Jaguara czy McLarena.

Teraz w Polkowicach powstanie także centrum logistyczne na potrzeby europejskich spółek korporacji.
– W początkowej fazie rozwoju centrum będzie miało ok. 6,5 tys. mkw. powierzchni. Planowana jest też dalsza rozbudowa o kolejne 3 tys. mkw. To stąd będzie realizowany przesył towarów m.in. do naszych oddziałów w Niemczech i we Francji – mówi Tomasz Karwatka, dyrektor finansowy Sanden Manufacturing Poland.

O lokalizacji w LSSE zadecydowało dogodne położenie strefy, rozwinięta komunikacja i infrastruktura przemysłowa, a także dostęp do wyspecjalizowanych kadr.
– Zarząd firmy od dawna przyglądał się wielu lokalizacjom pod budowę centrum logistycznego w Europie. Decyzja o kolejnej inwestycji w Polkowicach to efekt m.in. dobrej współpracy z nami tutaj, w regionie, ale także misji gospodarczych do Japonii, w których uczestniczyliśmy m.in. z Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych. To tam mieliśmy okazję spotkać się z władzami koncernu i zachęcić ich do rozwijania działalności firmy właśnie na terenie Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Takie bezpośrednie kontakty procentują konkretnymi inwestycjami i czwarte zezwolenie dla firmy Sanden Manufacturing Poland jest tego świetnym przykładem – mówi Rafał Jurkowlaniec, były prezes Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Polkowicka część legnickiej strefy ekonomicznej jest jedną z najprężniej rozwijających się. Zadowolenia z tego faktu nie kryją przedstawiciele urzędu gminy Polkowice.
 – Atutem inwestycyjnym Polkowic jest też budowa drogi S3, która zakończy się do 2018 roku. Dostępność komunikacyjna tej części Dolnego Śląska jest ogromną przewagą i argumentem dla wyboru tego miejsca pod kolejne inwestycje. Zaufało nam już wielu przedsiębiorców i wierzymy, że kolejni inwestorzy w Polkowicach to tylko kwestia czasu – mówi Renata Dembek, zastępca burmistrza Polkowic.

Firma Sanden, która odebrała w kwietniu czwarte zezwolenie na prowadzenie działalności w strefie, oprócz realizacji kolejnych inwestycji, jest też aktywnym partnerem klastrów działających w LSSE: motoryzacyjnego i edukacyjnego. W roku szkolnym 2015/2016 45 uczniów z Polkowic odbyło praktyki w zakładzie SMP, gdzie zapoznawali się z pracą technika elektryka, mechanika, informatyka, technika BHP i logistyka.

Electrolux podnosi pensje i otwiera się na ludzi
Warsztaty z robotyki dla młodzieży, otwarcie klasy patronackiej w szkole zawodowej i wspieranie imprez organizowanych w mieście oraz pomoc potrzebującym. To tylko część pomysłów na integrację fabryki kuchenek Electrolux z lokalną społecznością.

Na początku kwietnia dyrektor fabryki Electroluksa Piotr Kuś i prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska podpisali w tej sprawie porozumienie.
– Współpraca będzie dotyczyć dwóch dziedzin: oświaty i działalności społecznej – opisywała prezydent Świdnicy. – To również chęć przełamania stereotypu, że Electrolux to firma z zagranicznym kapitałem, która nie integruje się z miastem i zatrudnia ludzi o niskich kwalifikacjach. Osobiście przekonałam się, że tak nie jest i zależy mi, by świdniczanie również mieli taką okazję – dodała pani prezydent.

Piotr Kuś podkreślał, że firma, która obecnie zatrudnia ponad 1200 osób i wciąż chce się rozwijać, musi mieć świadomość, że miasto i mieszkańcy są jej bardzo potrzebni. – Dziś mamy w Świdnicy rynek pracownika i by tych pracowników pozyskiwać, musimy wychodzić do ludzi, informować ich, że jesteśmy firmą, która daje możliwość rozwoju i stabilnego zatrudnienia – mówił.
Dodał też, że od stycznia pensje w fabryce są wyższe i dziś najniższa to dwa tysiące brutto plus premia.

– Wciąż poszukujemy pracowników. Zapraszamy do nas. Zatrudniamy zarówno ludzi młodych, jak i tych w wieku 50 plus z różnym wykształceniem i na różne stanowiska – podkreślał dyrektor świdnickiej fabryki.

W fabryce Electrolux, podobnie jak w innych firmach w wałbrzyskiej strefie specjalnej, zaczyna brakować rąk do pracy. Dlatego firma posiłkuje się pracownikami z Ukrainy. Obecnie pracuje ich w fabryce stu. W związku z rozbudową będzie poszukiwać do pracy elektryków, monterów, kontrolerów jakości i pracowników do obsługi pras. Niezbędni będą też inżynierowie po politechnice, bo firma inwestuje w coraz nowocześniejsze technologie.

Ewa Chojna, Małgorzata Moczulska
Współpraca: (JM)