Jak samorządy walczą o poprawę jakości powietrza w Polsce? Kto je w tym wspiera? - zapis debaty dla Strefy Biznesu.

Polska znajduje się na czołowych miejscach w zestawieniach  państw z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem w UE.  Jak można zaradzić temu problemowi? 

dr hab. inż. Artur Badyda (Politechnika Warszawska): Europejska Agencja Środowiska wskazuje Polskę jako kraj w czołówce państw o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu w UE. Szczególnie ten problem występuje w dużych miastach - to  efekt dużej liczby samochodów w nich, pod tym względem także jesteśmy jednymi z liderów europejskich.

Innym sektorem, który przyczynia się w dużej mierze do zanieczyszczenia naszych miast, są gospodarstwa domowe, lokalne kotłownie, ciepłownie - on odpowiada za największą część zanieczyszczeń pyłowych i emisję węglowodorów aromatycznych. Ważnym szkodnikiem jest także przemysł energetyczny - choć on ma jednak mniejszy wpływ na zanieczyszczenie środowiska niż dwa wcześniej wymienione sektory. Generalnie zanieczyszczenie powietrza to poważny globalny problem. Według szacunków WHO powoduje on zgony 3,5 mln osób rocznie. Dotyczy to głównie krajów słabo rozwiniętych lub rozwijających się, ale w Polsce też są tego ofiary - szacuje się, że rocznie z powodu brudnego powietrza przedwcześnie umierają 42 tys. Polaków. To 12 proc. wszystkich zgonów w Polsce. A licząc odsetek tych zgonów w stosunku do populacji całego kraju, jest to jeden z najwyższych wskaźników w całej UE.  

Roman Głaz (Departament Ochrony Powietrza, Ministerstwo Środowiska): Liczby, które przytoczył pan Artur Badyda są dyskusyjne, sam niedawno słyszałem o statystyce mówiącej, że w Polsce z powodu zanieczyszczeń powietrza umiera rocznie 25 tys. osób. Ale nawet gdyby to było 10 tys. osób to i tak jest to o 10 tys. za dużo. Faktem jest, że mamy przekroczone normy jakości powietrza w kraju - i faktem jest, że mało się o tym mówi. Być może dlatego, że ten problem jest mało widoczny, bowiem mówimy o małych koncentracjach substancji zanieczyszczających w powietrzu mierzonych w mikrogramach  na metr sześcienny. Ale nawet tak mała ilość szkodzi - tu mamy podobną zasadę jak w przypadku narkotyków. Jako ministerstwo staramy się zatem z tym walczyć. Polska jest pokryta siecią stacji monitorujących jakość powietrza, które nadzoruje Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. To pozwala nam ocenić sytuację w każdej części kraju. Ale oczywiście to nie wystarczy, potrzebny jest jeszcze program naprawczy aktualnej sytuacji. Od 2004 r. realizujemy ponad 50 różnych programów naprawczych. Kluczowy jest przede wszystkim sektor bytowo-komunalny oraz transportowy, szczególnie temu pierwszemu poświęcamy najwięcej uwagi. I mamy świadomość niedostatków, rzeczywiście wyraźnej poprawy sytuacji nie widać. Dlatego minister środowiska we wrześniu tego roku przedstawił „Krajowy Program Ochrony Powietrza” - strategiczny dokument przedstawiający kierunki koniecznych działań. Ich zastosowanie powinno nam pozwolić osiągnąć restrykcyjne normy powietrza zalecane przez WHO.

Dariusz Szymczak (Departament Ochrony Klimatu, NFOŚiGW): Najważniejszym zadaniem naszego funduszu jest zapewnienie finansowania programów poświęconych poprawie jakości powietrza. Korzystamy z subwencji z Unii Europejskiej, ale mamy także własne rozwiązania. Właśnie uruchomiliśmy program „Poprawa jakości powietrza”. Zakłada on, że marszałkowie  województw będą otrzymywać bezzwrotne kredyty w wysokości do 50 proc. kosztów podjętych przez nich działań. Innym naszym programem, za pomocą którego wspieramy inwestycje wpływające na poprawę jakości powietrza, jest program „Kawka”. Wdrażamy go od 2013 r. Fundusze, które rozdysponowujemy w jego ramach, są przeznaczone na wymianę źródeł ciepła na niskoemisyjne bądź na przyłączenia domów do miejskich systemów ciepłowniczych. Oczywiście, finansujemy takie działania tylko na obszarach, na których zanotowano przekroczenia norm jakości powietrza. Budżet tego programu to 400 mln zł. W jego ramach do tej pory udało nam się zlikwidować ponad 34 tys. indywidualnych palenisk i kotłów, przez co nastąpiła wyraźna redukcja emisji pyłów PM10 do atmosfery. Wreszcie trzeci nasz program - o wartości 300 mln zł - pomagający dbać o czystość powietrza polega na dofinansowaniu transportu publicznego:  stopniową wymianę jego taboru na pojazdy niskoemisyjne, a także działania infrastrukturalne, jak np. budowa buspasów, ścieżek rowerowych czy montowanie nowoczesnych systemów sterowania ruchem. 

Jak wygląda sprawa dbałości o czyste powietrze od strony samorządów? Czujecie wsparcie w tej kwestii?

Tomasz Pietrusiak (Departament Środowiska, Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego): Dużo mówi się o tym, jak fatalnej jakości powietrze jest w Krakowie, ale mało wspomina się o tym, że to nie tylko konsekwencja tego, że wiele domów ciągle ogrzewa się za pomocą indywidualnych kotłowni, ale także lokalizacji miasta. Kraków znajduje się w niecce, która powoduje, że każdego roku mamy ponad sto dni bezwietrznych. Od kilku lat prowadzimy systematyczne prace nad poprawą sytuacji. Już zakończyliśmy inwentaryzację wszystkich pozostałych palenisk. Są ich jeszcze 24 tys. - choć od 1990 r. wymieniliśmy na niskoemisyjne już 25 tys. pieców. Nasz urząd marszałkowski rozwija kilka programów służących poprawie jakości powietrza w całej Małopolsce. Jednym z nich jest „Krakowski alarm smogowy” - akcja, która ma pomóc zbudować cały system instytucji oraz mieszkańców, którzy wspólnie działają na rzecz uwolnienia Krakowa od smogu. Już mamy sygnały, że inne miasta też są zainteresowane tym programem, szukają lokalnie finansowania kampanii służących obniżeniu poziomu zanieczyszczenia powietrza u nich. Do naszego programu dołączają miasta ze Śląska, przygotowuje się do uruchomienia go u siebie Kalwaria Zebrzydowska. Jest szansa, że niedługo będzie się mówić o „Polskim alarmie smogowym”. Innym programem, który prowadzimy w Małopolsce, jest projekt LIFE służący poprawie jakości powietrza w całym naszym województwie. Przewiduje on cały pakiet działań w tym zakresie, m.in. finansowanie ekodoradców przez sześć lat, z których porad mogą korzystać gminy, czy opracowanie planów koniecznych działań w gminach, takich jak termomodernizacja budynków czy likwidacja palenisk. Kolejnym działaniem w ramach tego projektu jest edukacja ekologiczna, także prowadzona przez naszych ekodoradców. Następnym - przygotowanie lekarzy, nauczycieli, strażaków, księży, czyli najbardziej opiniotwórczych osób w lokalnych środowiskach, które także będą wspierać działania na rzecz powietrza. Oni również będą szkoleni przez naszych ekodoradców, by później być w stanie tłumaczyć innym, że powinni zacząć myśleć także o tym, jak poprawić jakość powietrza. Program LIFE przewiduje też współpracę ze szkołami podstawowymi, na przykład w jego ramach organizujemy konkurs dla podstawówek, sprawdzając, która z nich jest w stanie zebrać najwięcej zużytych baterii. Generalnie LIFE zachęca lokalne społeczności do tego, by aktywnie angażowały się walkę o lepszą jakość powietrza. Jeśli w jakiejś miejscowości zawiąże się grupa, która przedstawi ciekawy pomysł temu służący, to w ramach tego programu zapewnimy im finansowanie ich działań.

Ewa Przybyło (burmistrz Rabki-Zdroju): A my wspólnie z Muszyną i Szczawnicą dołączyliśmy do akcji „Alarm smogowy” po to, by do nas przyjechały mobilne stacje monitorujące czystość powietrza. Bo my się pomiarów nie boimy, także zimą, gdy dla większości są one najbardziej kłopotliwe. Jeśli bowiem okazałoby się, że rzeczywiście przekraczamy normy przewidziane dla uzdrowisk, to lepiej, byśmy wiedzieli to jak najszybciej, by móc reagować. Dla nas „Krajowy Program Ochrony Powietrza” jest szansą na lepsze powietrze. Znam przykłady gmin, które zainwestowały kilka milionów złotych w baterie słoneczne - ale na jakość powietrza w żaden sposób to się nie przełożyło. To pokazuje, jak ważną rolę odgrywają ekodoradcy, którzy mogliby doradzić, jakie narzędzia najlepiej stosować, by poprawić jakość powietrza. Oddzielną sprawą jest kwestia tego, w jaki sposób mierzymy zanieczyszczenie powietrza. U mnie w Rabce nie ma takiej  stacji, poziom zanieczyszczenia mierzą nam urządzenia ulokowane w Suchej Beskidzkiej i Nowym Sączu. Na ile te wyniki mogą być reprezentatywne dla Rabki-Zdroju? Dlatego uważam, że w każdym uzdrowisku należy zamontować stację monitorującą. 

Partnerem debaty
jest Ministerstwo Środowiska