Inwestycja w 100 najlepszych whisky przyniosłaby w ostatnich czterech latach 137,5 proc. zysku.

Whisky produkowana jest w Szkocji od 500 lat, ale dopiero od 2007 roku stała się ona prawdziwym przedmiotem inwestycji. Wówczas to w USA zmieniono prawo w taki sposób, że whisky może być sprzedawana przez domy aukcyjne. Jeszcze w 2008 r. sprzedano na aukcjach zaledwie 1500 butelek whisky słodowej (najcenniejszy rodzaj whisky). W zeszłym roku było to już 8500.

Wyobraźnię inwestorów pobudzają imponujące zyski.

Whisky Highland, firma zajmująca się wyceną whisky, podaje, że w ostatnich czterech latach inwestycja w 10 najszybciej zwiększających wartość whisky przyniosłaby ponad 300 proc. zysku, a 100 najlepszych dałoby 137,5-procentową stopę zwrotu. Michel Kappen, były bankier, który stworzył specjalnie dla inwestorów platformę obrotu World Whisky Index, ostrożnie szacuje, że średni roczny zysk z inwestycji w te trunki to przynajmniej 12 proc.

- W Szkocji działa obecnie ponad 100 destylarni, które eksportują rocznie whisky za około 4 miliardy funtów - podaje Piotr Suchodolski, z firmy Wealth Solutions. - Ale whisky inwestycyjna to zaledwie niewielki ułamek całego rynku tego trunku. Do kupowania w roli lokaty nadaje się jedynie najwyższej jakości whisky, tzw. single malt, którą produkuje się w określonej destylarni z jednego konkretnego rodzaju słodu jęczmiennego (większość popularnych, tanich whisky to whisky blended, czyli mieszanka wielu destylatów z różnych wytwórni). Spośród whisky single malt najcenniejsze są te najstarsze. I nie wynika to ze snobizmu.

Cena starej, dobrej whisky rośnie i będzie rosnąć, bo jest jej coraz mniej. - Z inwestycyjnego punktu widzenia warto kupować jedynie limitowane edycje. W miarę jak kolejne butelki będą wypijane, cena pozostałych będzie rosnąć. Należy jednak pamiętać, że jest to inwestycja długoterminowa - mówi Paweł Morozowicz, zarządzający portfelami alkoholi inwestycyjnych w  Wealth Solutions