Biznes z ludzką twarzą to wypełnianie pewnych zobowiązań wobec społeczeństwa z punktu widzenia prowadzenia działalności komercyjnej, która zarabia na siebie. Dobrym przykładem takiego działania jest VOTUM S.A. Wrocławska spółka giełdowa zajmująca się uzyskiwaniem odszkodowań ma w swojej grupie kapitałowej Polskie Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej (PCRF). Ten podmiot leczniczy działa od 2008 roku w Krakowie, ale trafiają do niego pacjenci z całego kraju, a także z zagranicy. Skąd taki pomysł

- Powstanie ośrodka było efektem spotkania właściwych ludzi we właściwym czasie. Mam tu na myśli obecny zarząd w osobach: Pawła Adamkiewicza, odpowiedzialnego merytorycznie za rehabilitację oraz Przemysława Szczygłowskiego zajmującego się finansami  - mówi Dariusz Czyż, prezes VOTUM S.A.  

Prezes wyjaśnia, że gdy w 2007 roku VOTUM S.A. podejmowała decyzję o zakupie nieruchomości w Krakowie pod ośrodek, model biznesowy przedsięwzięcia wynikał z oczekiwań klientów.

Zgłaszali oni potrzebę opieki nie tylko od strony prawnej w zakresie windykacji roszczeń od ubezpieczycieli, ale także szczególnie ci najbardziej poszkodowani, pomocy związanej z ich rehabilitacją.

- W tym czasie nie było w Polsce ośrodka, który kompleksowo mógłby się zająć terapią naszych klientów i przywracaniem ich do roli społecznej, rodzinnej, do zdrowia - dodaje prezes Czyż.

Obowiązek ponoszenia przez sprawcę szkody kosztów leczenia i rehabilitacji, i to z góry, wynika z przepisów kodeksu cywilnego. Gdy rodził się pomysł stworzenia ośrodka rehabilitacyjnego kalkulacja była prosta. Leczenie w ośrodku krakowskim będzie finansowane ze środków ubezpieczycieli. Jeśli VOTUM będzie oczekiwać od firm ubezpieczeniowych pokrywania kosztów rehabilitacji na adekwatnym do jakości poziomie, to może z czasem zauważą one, iż efektywne przywrócenie do sprawności pacjenta, powoduje, że nie będą musiały przez wiele lat płacić rent, świadczeń z tytułu utraconych dochodów itd.


­- Niestety, towarzystwa nie zauważyły, że jest to ograniczenie ich długoterminowych zobowiązań. Są co prawda takie, które dobrowolnie płacą za turnusy rehabilitacyjne, ale w większości przypadków środków należnych za leczenie musimy dochodzić przed sądami powszechnymi i zazwyczaj nie mamy z tym większych problemów - dodaje Dariusz Czyż.

Na jakich zasadach

Paradoks działania VOTUM polega na tym, że firmie walczącej o odszkodowanie dla klienta, powinno zależeć, aby w dniu rozstrzygnięcia sprawy przed sądem, poszkodowany był w takim stanie,  jak po wypadku komunikacyjnym. Wtedy można walczyć o wyższe kwoty odszkodowania.

Filozofia wrocławskiej spółki jest jednak inna, zdrowie jest ważniejsze niż ewentualne środki, które można dla klienta pozyskać z tytułu zadośćuczynienia za ból i cierpienie. Dlatego firma udziela swojemu klientowi pomocy rehabilitacyjnej na możliwie najwcześniejszym etapie, zaraz po podpisaniu umowy o reprezentowanie jego interesów. Ale do PCRF przyjmowani są też pacjenci komercyjni niekorzystający z usług VOTUM S.A.

Dlaczego akurat Kraków

O tym, że wysokospecjalistyczny ośrodek rehabilitacyjny stworzony został w Krakowie zadecydowała kadra. W stolicy Małopolski powstał pierwszy w naszym kraju gabinet rehabilitacji funkcjonalnej.

- Byłem uczestnikiem pierwszych międzynarodowych kursów z zakresu rehabilitacji funkcjonalnej. Stworzyłem pierwszy w Krakowie gabinet rehabilitacji funkcjonalnej, byłem w tym zakresie pionierem w Polsce - mówi Paweł Adamkiewicz, który kieruje Centrum i jest pracownikiem akademickim. - Rehabilitacja funkcjonalna różni się w znacznym stopniu od tego, co pacjent dostawał w ramach ochrony zdrowia. To zupełnie inny wymiar w czasowym podejściu do pacjenta i kompleksowości terapii - mówi Adamkiewicz.

Polskie Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej powstaje jako spółka w 2007 roku. Wtedy też kupiony zostaje budynek w Krakowie. Wpływ na decyzje ma jego bardzo dobry stan techniczny i położenie obiektu - dojazd do centrum Krakowa zajmuje ok. 15 minut, do Wrocławia - ok. 2,5 godz. Pierwsi pacjenci trafiają do ośrodka w lipcu 2008 roku. Rozbudowa i pełne dostosowanie do potrzeb pacjentów to lata 2011-2013. Obiekt ma 2,5 tys. mkw. Na parterze jest część gabinetowa, w przyziemiu basen, na piętrze pokoje dla pacjentów stacjonarnych i ich opiekunów.

Do PCRF trafiają głównie pacjenci z uszkodzeniami neurologicznymi. Ośrodek ma już na swoim koncie kilkadziesiąt wybudzeń pacjentów ze śpiączki. Sukcesy w tej dziedzinie przynoszą placówce szacunek środowiska medycznego oraz rosnące zainteresowanie pacjentów.

Klienci VOTUM zainteresowani terapią w Krakowie przechodzą wstępną ocenę i konsultację ze specjalistami PCRF, pod kątem możliwości leczenia. Dla nich najważniejszy jest czas, do PCRF przyjmowani są niezwłocznie po odbyciu procedury kwalifikacyjnej. W zakresie finansowania terapii klient może liczyć na wsparcie VOTUM oraz Fundacji VOTUM, która również pomaga osobom poszkodowanym w wypadkach komunikacyjnych.

Czym różni się Centrum od innych placówek?

Struktura działania Polskiego Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej podyktowana jest modelem terapii medycznej i rodzinnej. Maksymalna liczba pacjentów stacjonarnych to 28 osób. Każdy z nich przyjeżdża tu z opiekunem, co ma ogromne znaczenie terapeutyczne.

 Paweł Adamkiewicz wyjaśnia, że obecność kogoś bliskiego dla pacjenta jest bardzo ważna w procesie leczenia nie tylko ze względów psychologicznych. Pacjenci PCRF to przeważnie osoby w stanie ciężkim. Ich terapia polega na nauce podstawowych czynności życia codziennego, jak ubieranie, przyjmowanie posiłków, a w dalszej perspektywie transfery, pionizacja i chód.

Opiekun musi się więc nauczyć wielu czynności, by móc w domu zapewnić choremu fachową opiekę.

Ośrodek przypomina nieco hotel, z tym, że pokoje są w pełni dostosowane do potrzeb niepełnosprawnych. Pacjent i jego opiekun mieszkają razem i wspólnie uczestniczą w rehabilitacji. Stan zdrowia każdego pacjenta jest dokumentowany na początku i na końcu pobytu w ośrodku.  Chodzi nie tylko o zarejestrowanie postępów terapii i opracowanie dalszego programu leczenia. Często dokumentacja przedstawiana jest w sądzie podczas dochodzenia roszczeń na rzecz poszkodowanego.

Indywidualne koszty leczenia w krakowskim ośrodku wynoszą od ok. 10-25 tys. zł. Wszystko zależy od przypadku.

Inaczej prowadzony jest pacjent ortopedyczny a inaczej pacjent z urazem wielonarządowym. Długość turnusu wynosi minimalnie 4 tygodnie.

- Jest to optymalny czas, żeby wykazać jakikolwiek postęp na poziomie struktur i funkcji ciała. Dla każdego pacjenta przygotowywana jest indywidualna oferta procesu leczenia i rehabilitacji, w oparciu o wypełniony wniosek i rozmowę kwalifikacyjną. Na 28 pacjentów jest 30 terapeutów, podczas gdy w placówkach NFZ co najwyżej 4. Pacjentowi zapewnia się minimum 4 godziny terapii dziennie - dodaje Paweł Adamkiewicz.

- Gdy zaczynaliśmy współpracę z VOTUM S.A. trafiało do nas sporo pacjentów, w 2-3 lata po wypadku. Zmiany były utrwalone i trudno było uzyskać spektakularne efekty. Po rozbudowie przyjmujemy pacjentów bezpośrednio z oddziałów intensywnej terapii - wyjaśnia Paweł Adamkiewicz.  

Dodaje, że Centrum jest w stanie pomóc każdemu pacjentowi z problemami ortopedycznymi, bólowymi, neurologicznymi, dzieciom po wypadkach komunikacyjnych.

- Jesteśmy budzikiem dla dorosłych. Niewiele osób wie, że w naszym kraju koszty wybudzania pacjenta NFZ opłaca przez maksymalnie 12 miesięcy i to tylko w przypadku osób, które nie ukończyły 18 lat. Pacjentami PCRF są również osoby z zaburzeniami żywienia, które na skutek niskiego BMI nie kwalifikują się do terapii psychiatryczno-psychologicznej, czyli chorzy na bulimię i anoreksję- mówi Adamkiewicz.  

Z myślą o nich w styczniu 2015 roku PCRF VOTUM powołało Fundację „Wiem, jak jem”.  Pomaga ona założyć subkonto dla konkretnych osób, które chcą leczyć bardzo poważne zaburzenia żywieniowe, niekoniecznie w krakowskim ośrodku. Zebrane środki przeznaczane są także na edukację.

Czy to się opłaca

W Polskim Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej pracuje ok. 60 osób na etacie i stale współpracujących.

- Na razie jeszcze nie zarabiamy na ośrodku, mamy jeszcze obciążenia związane z jego rozbudową. Spłacamy kredyt komercyjny. Dla nas utrzymanie ośrodka oznaczało wydatek kilkunastu milionów złotych. Z punktu czysto komercyjnego można byłoby się zastanawiać, czy to dobra inwestycja szybkości zwrotu w czasie, ale dla nas to rodzaj misji - mówi Dariusz Czyż. - Chodzi nam o kompleksowość obsługi tego najbardziej poszkodowanego pacjenta o element edukacji, by pacjent wiedział, jak powinien być prowadzony po wypadku komunikacyjnym. A my chcemy taką rolę spełniać - dodaje Dariusz Czyż.

Prezes podkreśla także potrzebę edukowania ubezpieczycieli. Mówi, że pewne elementy rehabilitacji pojawiają się w ofercie ubezpieczycieli, którzy wzorowali się na krakowskim ośrodku np. program rehabilitacji PZU.


- Z punktu widzenia modelu biznesowego ten ośrodek stanowi uzupełnienie naszej oferty. Długoterminowe budowanie wartości ośrodka. To element naszej misji kapitałowej - wyjaśnia Dariusz Czyż.