O skutkach wprowadzenia składek ZUS do umów o dzieło w rozmowie z Magdaleną Witek z doradztwa personalnego firmy Sedlak & Sedlak.

- Składki ZUS-owskie płacone od wszystkich umów. To dobry pomysł?

- Problem jest bardziej skomplikowany. Z jednej strony wysokie podatki oraz składki na ubezpieczenia społeczne to według pracodawców główna bariera stojąca na drodze do formalnego zatrudniania. Przyczyniają się bowiem do wzrostu kosztów pracy. Im większa jest różnica między całkowitymi kosztami pracy, a wysokością dochodów z pracy (po opodatkowaniu), tym zatrudnienie w szarej strefie staje się bardziej atrakcyjne. Z drugiej strony należy brać pod uwagę fakt, że umowy o dzieło oraz umowy zlecenie są często nadużywane przez pracodawców i stosowane w sytuacjach, kiedy powinna obowiązywać umowa o pracę.

- W kogo najbardziej uderzy pomysł?

- W pierwszej kolejności w pracodawców, którzy często stosują taką formę zatrudnienia. Jeśli nie będzie ich stać na ponoszenie wyższych pozapłacowych kosztów pracy, to skutkiem może być wzrost bezrobocia lub poszerzenie się szarej strefy, czyli  pracodawcy, aby ograniczyć koszty, będą zatrudniać „na czarno” lub nie będą zatrudniać wcale. Ponieważ takie rodzaje umów dotyczą często młodych ludzi - zwłaszcza tych, którzy łączą pracę z nauką - to oni mogą najdotkliwiej odczuć skutki tej decyzji. Umowy o dzieło lub umowy zlecenie często pojawiają się przy okazji prac sezonowych lub dorywczych, które w już tej chwili bywają niesformalizowane.

- Ale likwidacja umów śmieciowych może też przynieść młodym ludziom korzyści.

- Tak, bo w tej chwili w najmniej stabilnej sytuacji są osoby zatrudnione na podstawie umowy o dzieło. Nie zobowiązuje ona pracodawcy do opłacania żadnych składek, więc nie  zapewnia ubezpieczenia chorobowego, macierzyńskiego czy rehabilitacyjnego. W przypadku tych umów nie obowiązują również przepisy dotyczące wynagrodzeń minimalnych, nadgodzin, okresów wypowiedzenia oraz urlopów. Wszystkie te czynniki wpływają na brak poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa u pracowników. Zatrudnieni w ten sposób wiedzą, że mogą być zwolnieni w dowolnym momencie. Zatem likwidacja umów śmieciowych sprawi, że młodzi zyskają większe poczucie bezpieczeństwa zatrudnienia.

- O ile pracodawcy zechcą dalej zatrudniać młodych ludzi. Mogą przecież w ogóle z nich zrezygnować.

- Taką możliwość, niestety, też trzeba brać pod uwagę. Mało tego, pracodawcy mogą w ogóle zrezygnować z przyjmowania dodatkowych pracowników. Taka sytuacja doprowadziłaby do ponownego wzrostu odsetka bezrobotnych w grupie wiekowej 15-24. Stąd lepszym rozwiązaniem dla młodych ludzi może okazać się jakakolwiek umowa niż jej alternatywa, a więc  - brak zatrudnienia.