Polacy niechętnie spisują „ostatnią wolę”. Robi to jedna osoba na dziesięć. Komplikujemy tym życie naszej rodziny.

Trzydziestoletni Piotr C. pracował jako przedstawiciel handlowy, zarabiając ok. 10 - 12 tys. zł brutto miesięcznie. Dwa lata młodsza od niego żona Joanna po urodzeniu dziecka zdecydowała się zostać na urlopie wychowawczym.

Małżonkowie zaciągnęli kredyt hipoteczny na mieszkanie  - do spłaty pozostało ok. 350 tys. zł. Wspólnie dorobili się także samochodu (wartego ok. 30 tys. zł), a Piotr dostał w darowiźnie od rodziców nieruchomość wartą ok. 250 tys. zł. (To był jego majątek osobisty).

Niestety, Piotr C. zmarł nagle, pozostawiając żonę i 2-letnie  dziecko. Nie sporządził testamentu. Zostawił też nieco oszczędności.

- W tej sytuacji do dziedziczenia z ustawy, czyli wg reguł określonych w Kodeksie cywilnym, uprawnieni byli w częściach równych (po jednej) żona oraz niepełnoletnie dziecko - mówi Jakub Więckowicz, aplikant radcowski przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Warszawie.  

Zobacz: Co szkodzi polskim przedsiębiorcom?

Spadkobiercy (zgodnie z art. 922 §1 Kodeksu cywilnego) dziedziczą ogół praw i obowiązków. Do spadku zatem wchodził cały majątek osobisty spadkodawcy oraz ułamek (1/2) wspólnego majątku dorobkowego małżonków (druga połowa pozostaje jako własność żyjącego małżonka).

Niestety, do spłaty pozostały długi spadkowe, w szczególności zaciągnięty kredyt. Brak zdolności kredytowej nie pozwolił wdowie na dalszą spłatę kredytu, a bank zażądał natychmiast całej kwoty. Nawet wcześniej podjęty przez Joannę C. zamiar sprzedaży nieruchomości, które odziedziczyła w spadku (w tym nieruchomości, którą zmarły mąż otrzymał jako darowiznę od swoich rodziców) okazał się niemożliwy do szybkiej realizacji.

- Spadek odziedziczyło też niepełnoletnie dziecko, a w takiej sytuacji na wszelkie czynności przekraczające zakres zwykłego zarządu (w tym sprzedaż nieruchomości celem szybkiej spłaty długów) wymagana jest zgoda sądu rodzinnego - tłumaczy Jakub Więckowicz.

Zobacz: Nowe prawo w sprawie zakupów online i door-to-door

Sąd opiekuńczy nie zgodził się na sprzedaż nieruchomości, której współwłaścicielem jest dziecko zmarłego, w celu pokrycia długów spadkowych.

- I tym razem brak testamentu zabezpieczającego żonę i syna oraz brak zabezpieczeń finansowych spowodował, iż sytuacja prawna i finansowa rodziny stała się bardzo trudna - kończy prawnik.