Kierowcy z zadowoleniem przyjęli informację o odebraniu funkcjonariuszom straży miejskiej i gminnej prawa do stosowania fotoradarów. Z początkiem roku, na skutek wejścia w życie sejmowej ustawy prawo o ruchu drogowym i ustawy o strażach gminnych, mobilne urządzenia zostaną przekazane policji. Nadzór nad fotoradarami stacjonarnymi być może przejmie Inspekcja Transportu Drogowego.

W samym 2014 roku straż miejska i gminna wystawiła 751 tys. mandatów na łączną sumę 130 mln zł. Pieniądze zasilały głównie budżety gmin w których urządzenia się znajdowały. Najwyższa Izba  Kontroli wskazała w swoim raporcie, że zaangażowanie strażników gminnych i miejskich w obsługę fotoradarów w wielu wypadkach nie jest podyktowane służbą na rzecz bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a chęcią pozyskiwania pieniędzy do gminnej kasy.

Rekordziści z tzw. „zagłębia radarowego”, znajdującego się między Bydgoszczą, Koszalinem i Słupskiem zarabiali rocznie nawet po kilka milionów złotych - w Białym Borze (woj. zachodniopomorskie) dochody z mandatów, wystawionych na podstawie zdjęcia z fotoradaru, to aż 1/3 budżetu gminy.
Od 1 stycznia 2016 r. część budżetów niektórych gmin znacznie się uszczupli. Tego dnia weszły przegłosowane przez Sejm, pod koniec lipca ub. roku, zmiany w ustawie prawo o ruchu drogowym i ustawie o strażach gminnych. Tym  samym strażnicy miejscy i gminni stracili prawo do korzystania z urządzeń – stacjonarnych i mobilnych – rejestrujących prędkość. 7 sierpnia Senat poparł nowelizację ustawy, a pod koniec miesiąca podpisał ją prezydent Andrzej Duda. Ustawa nie określa jednak co ma się stać ze stacjonarnymi fotoradarami. Część z nich ma zostać zaślepionych przy drogach lub trafić do magazynów. Niektóre gminy chcą zlicytować urządzenia na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Trwają także negocjacje straży miejskiej i gminnej z Inspekcją Transportu Drogowego, którą wskazuje się jako instytucję najbardziej uprawnioną do przejęcia fotoradarów. Nie tylko posiada ona takie urządzenia na swoim wyposażeniu, ale wciąż posiada uprawnienia do ich stosowania. Jak dotąd nikt jednak oficjalnie nie wskazał tej instytucji jako organu upoważnionego do przejęcia urządzeń.
W związku z tym w połowie grudnia ub.r. Główny Inspektorat Transportu Drogowego zrobił pierwszy krok i wystosował pismo do komendanta Warszawskiej Straży Miejskiej Zbigniewa Leszczyńskiego. Prosi w nim o rozważenie możliwości przekazania do GITD stacjonarnych urządzeń rejestrujących, które nadal będą wykorzystywane do sprawowania nadzoru nad ruchem drogowym.
Kilka dni później komendant odpowiedział, że przejęcie nie wszystkich, a jedynie niektórych urządzeń rejestrujących (16 z 27) przez GITD „jest rozwiązaniem błędnym i wadliwym” z punktu widzenia poprawy bezpieczeństwa. Zapewnił jednocześnie, że jest gotowy przekazać Głównemu Inspektoratowi Transportu Drogowego wszystkie użytkowane przez strażników miejskich stacjonarne urządzenia rejestrujące.
Jednak samo GITD także nie wykorzystuje ich należycie. Z raportu NIK, przeprowadzonego w lipcu 2014 roku, wynika, że kontrole nagminnie prowadzone były poza obszarami wskazanymi przez policję jako szczególnie niebezpieczne. Tylko od czerwca 2011 roku do września 2013 roku Inspektorat nie nałożył 72 tys. kar o szacunkowej wartości ok. 19,5 mln zł. Blisko 40 proc. sprawców ujawnionych przez Inspekcję Transportu Drogowego przypadków niestosowania się do ograniczeń prędkości nie zostaje za to ukaranych, a tym samym nie dostaje też punktów karnych i unika innych konsekwencji.
Jak informuje straż miejska zgodnie ze stanowiskiem MSWiA wszczęte, ale niezakończone przed 1 stycznia 2016 r. sprawy, zostaną przekazane do dalszych czynności policji, więc zaległe mandaty będą musiały być zapłacone. Policja uspokaja natomiast samorządy, które obawiają się wzrostu liczby wypadków, na skutek zmniejszenia liczby fotoradarów. Funkcjonariusze podkreślają, że na drogach w dalszym ciągu pozostaje niemal połowa fotoradarów należących do drogówki i Inspekcji Transportu Drogowego.