Do Sejmu trafił prezydencki projekt ustawy o emeryturach, który popiera PiS. Poprzednich zmian broni PO, którą wspiera .Nowoczesna. Swoje pomysły ma PSL. Z kolei Kukiz '15 chce diametralnej zmiany systemu.

Nie ma wątpliwości, że ustawa o emeryturach i rentach wymaga zmiany. Obywatele nie są zadowoleni z reformy przeprowadzonej przez koalicję PO-PSL, podwyższającej wiek emerytalny do 67 lat dla kobiet i mężczyzn. Z drugiej strony nierozważne cofnięcie tej zmiany może zrujnować finanse publiczne. Poprawkę do ustawy zgłasza PSL, któremu zależy na możliwości przejścia na emeryturę po 40 latach "składkowego" stażu pracy.

Nowoczesna wolałaby utrzymać obecny stan i wspiera niejako PO, która broni swojej "niewygodnej" reformy. Kukiz 15' chce z kolei poważnej i szerokiej dyskusji, ale nie nad wysokością wieku emerytalnego, a nad całym systemem. Przyjrzyjmy się najpierw projektowi ustawy, zaproponowanemu przez prezydenta Andrzeja Dudę, którego pierwsze czytanie w Sejmie odbyło się w środę. Zasadnicza zmiana to powrót do poprzedniego poziomu wieku emerytalnego, który obowiązywał do 31 grudnia 2012 r., czyli 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Projekt zakłada również minimalny okres składkowy - 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn - po którym przysługiwałaby wcześniejsza emerytura. W prezydenckiej ustawie zapisano "prawo do emerytury, a nie obowiązek przejścia na emeryturę", co w praktyce ma dawać Polakom możliwość wyboru. Przepisy miały wejść w życie już od 1 stycznia 2016 r. Poprzedniej reformy broni jednak Platforma Obywatelska, a wtóruje jej .Nowoczesna. Podczas sejmowej debaty posłanka PO Izabela Leszczyna mówiła o rozpoczęciu demontażu finansów publicznych. Z kolei Joanna Augustynowska w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press tłumaczyła, że prezydencki projekt jest krzywdzący dla kobiet, które miałyby znacznie niższe emerytury. Dlatego Nowoczesna przeciwstawia się diametralnym zmianom i jest za utrzymaniem obecnego stanu.

Polskie Stronnictwo Ludowe, które przyłożyło rękę do poprzednich zmian, ma kolejny pomysł. Był on już rozważany w listopadzie, a dotyczy możliwości przejścia na emeryturę bez względu na wiek, ale za to po 40 latach "składkowego" stażu pracy. Co ciekawe podczas posiedzenia komisji polityki społecznej i rodziny, jej przewodnicząca Beata Mazurek zapowiedziała, że PiS chce podjąć prace nad projektem PSL i jeśli będzie to możliwe włączyć go do prezydenckiej ustawy. - Pozostałe partie nie poparły tego projektu, a PiS wstrzymał się od głosu. Procedowanie zakończyło się więc w niszczarce - przypomniał poseł PSL Krystian Jarubas w rozmowie z AIP. - Jednak PiS wie, że to jest dobry projekt, ale nie może poprzeć go oficjalnie na samym początku. Dlatego mamy ten zabieg z odrzuceniem, a potem i tak mam nadzieję, poprze nasze poprawki - dodał z uśmiechem. Tłumaczył, że jest wiele zawodów, w których ludzie wykonują ciężką, fizyczną pracę.


- Dotyczy to rolników, mechaników, ślusarzy i wielu innych. Tym ludziom musimy dać prawo wyboru - podkreślił Jarubas. - W środę minister Kowalczyk powiedział prawdę odnośnie do projektu prezydenckiego, gdzie wskazał, że świadczenia emerytalne mogą być niższe nawet o 30 proc. PiS obiecywał trochę inną rzeczywistość w trakcie kampanii - dodał przekornie.

Jest jeszcze wersja "antysytemowców". Klub Kukiz' 15 opowiada się za diametralną zmianą systemu. - Celowo skierowaliśmy prezydencki projekt do prac w komisji, by móc rozpocząć debatę nad zmianą całego systemu emerytalnego. Proponujemy wprowadzenie emerytury obywatelskiej, która byłaby takim zabezpieczeniem minimum i reformę systemu w taki sposób, by nie był zależny od zmieniającej się wciąż demografii - wyjaśnił AIP rzecznik Kukiz'15 Jakub Kulesza. - Trzeba go zmienić w całości. Inaczej będziemy mieli albo głodowe emerytury, albo będziemy pracować do śmierci, albo będziemy mieć tak wysokie opodatkowanie, że nasza gospodarka będzie przeżywać regres - podsumował.