Platforma Obywatelska nie zdradziła szczegółów programu, ruch Kukiz’15 wzbogaci najbogatszych, .Nowoczesna zuboży najbiedniejszych, najcelniej z programem wyborczym trafia PiS. Nierealne do spełnienia obietnice Zjednoczonej Lewicy i partii KORWiN - wynika z raportu CenEA. Realizacja obietnic wyborczych w zakresie podatków i świadczeń społecznych, które proponują przed wyborami polityczne ugrupowania, miałaby określony wpływ na budżet państwa i stan portfeli obywateli. Kto by zyskał, kto stracił i ile by to kosztowało państwo?

Opierając się na raporcie przedwyborczym sporządzonym przez apolityczne Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA, można wysnuć zaskakujące wnioski. CenEA wykluczyła ze swojej symulacji program Platformy Obywatelskiej ze względu na brak niezbędnych danych. - Brak szczegółowej informacji w przypadku tak znaczących zmian w systemie podatkowym uniemożliwia ich weryfikację – mówi dr hab. Michał Myck, dyrektor centrum.

Fundacja zwróciła się o udostępnienie szczegółów zarówno do komitetu wyborczego PO, jak i do ministra finansów, ale prośby zostały zignorowane, co według dr hab. Mycka podważa wiarygodność głównego elementu programu rządzącej partii. Natomiast Prawo i Sprawiedliwość oraz .Nowoczesna odpowiedziały na pytania fundacji związane z jej wątpliwościami i poddały swoje programy analizie. 

Fundacja wyliczyła, ile wprowadzenie danego programu będzie rocznie kosztowało państwo i, powołując się na budżet z 2014 roku, obliczyło jaki to byłby procent całego budżetu. Kolejnym istotnym elementem, na którym oparła się fundacja, jest metoda decylowa. Polega ona na podziale społeczeństwa według poziomu zamożności, by potem określić jaki procent całkowitego dochodu trafia do danej grupy. Taka metoda dzieli obywateli na dziesięć grup.  Wnioski, które grupy na programach jakich partii zyskałyby najwięcej, dają wiele do myślenia.

Głównymi elementami zmian proponowanych przez PiS jest dodatek rodzinny w wysokości 500 zł miesięcznie na dziecko oraz podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł. Program jest wycelowany w najbiedniejszy elektorat, do którego czterech pierwszych grup decylowych trafiałoby po kilkanaście procent dochodów. Nie jest to zastrzyk finansowy dla biednych na miarę programu Zjednoczonej Lewicy (ZL), dzięki której ci zyskaliby blisko dwa razy tyle. Jednak roczny koszt wprowadzenia obu programów to odpowiednio: 44,9 mld zł – PiS i 97,6 – ZL. Program Zjednoczonej Lewicy oszacowano na 79,5 mld zł rocznie, nie uwzględniając dodatkowego kosztu premii obywatelskiej - 18,1 mld zł rocznie - której wypłata jest uzależniona od tempa wzrostu gospodarczego. - Patrząc na kwoty, którymi po wprowadzeniu takiego programu, zostałby obciążony budżet państwa, jest on praktycznie niemożliwy do zrealizowania – mówi dr hab. Myck. 


Największe reformy zapowiada partia KORWiN, ale w tym przypadku proponowanych zmian nie można przełożyć na konsekwencje finansowe dla gospodarstw domowych. Propozycja minimalnej stawki VAT oraz likwidacja PIT i NFZ pochłonęłaby aż 207,9 mld zł, czyli ponad 60 proc. całkowitego budżetu państwa!

Z kolei PSL proponuje emeryturę i rentę minimalną w wysokości 1200 zł, co nie wzbogaci nikogo w znaczny sposób. Bardzo zaskakuje za to analiza programu Pawła Kukiza, który jawi się jako człowiek, który szczególnie chce pomóc najbardziej potrzebującym, ale zupełnie co innego wynika z raportu. Likwidacja PIT, jedna stawka składki ZUS i NFZ oraz 0 proc. VAT na podstawowe produkty, sprawia po pierwsze – 67,4 mld zł obciążenia dla rocznego budżetu państwa, a po drugie - wzbogaca najbogatszą z dziesięciu grup decylowych aż o 10,9 proc.! 

Najbogatsza, dziesiąta grupa decylowa po zmianach wprowadzonych przez .Nowoczesną, zyskałaby tylko 3,3 proc. Za to najbiedniejsi straciliby - 4,4 proc. i jest to jedyny przypadek z całego zestawienia. Wie to Ryszard Petru, który zaproponował podniesienie i ujednolicenie stawki VAT na poziomie 16 proc., przez co zdrożałyby: żywność, leki i energia. Stąd warta 3,5 mld zł rekompensata, poprzez stworzenie programu wsparcia socjalnego. To sprawia, że głosując na .Nowoczesną biedny obywatel niczego nie zyskuje, a może stracić gdy Petru nie wywiąże się z obietnicy socjalnej.


- Bez dużych wpływów, realizacja obietnic będzie trudna do spełnienia – mówi dr hab. Myck, szef fundacji.