Ponad 514 tys. osób wystarczyłoby 1 tys. zł, aby zniknąć z Rejestru Dłużników lub nie psuć swojej historii kredytowej w BIK. Kolejne 441 tys. ma między 1 tys. a 2 tys. zł zaległości z tytułu kredytów i różnego rodzaju rachunków. Z pewnością części tych osób w uwolnieniu się od długów pomoże program 500 plus, który rusza 1 kwietnia.

Z najnowszych danych pochodzących z baz Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej wynika, że Indeks Zaległych Płatności Polaków wzrósł z 62,8 do 65,4 pkt. Wskaźnik pokazuje ile osób na 1 tys. dorosłych obywateli ma niespłacone w terminie kredyty, rachunki, pożyczki i alimenty. Wzrósł, bo liczba nierzetelnych dłużników od sierpnia do grudnia 2015 r. zwiększyła się o 79 tys., do 2 056 528 osób.

O blisko 2,3 mld zł (do 42,76 mld zł) podniosła się też suma zadłużenia. Choć liczby robią ogromne wrażenie, to wbrew pozorom nie każdy dłużnik jest od razu winny wierzycielom setki tysięcy złotych. Ponad 514 tys. osób ma zaległości nie wyższe niż 1 tys. zł. Kolejne 441 tys. zwleka ze zwrotem kwot między 1 tys. zł a 2 tys. zł. Oznacza to, że prawie połowa nierzetelnych dłużników obecnych w BIG InfoMonitor i BIK ma kłopot ze zwrotem do 2 tys. zł.


– Patrząc na powyższe dane spodziewamy się, że program 500 plus, który poprawi sytuację finansową najuboższych rodzin, pomoże im spłacić przynajmniej część, a może nawet i całość zaległości – mówi Mariusz Hildebrand, wiceprezes BIG InfoMonitor. – Oczywiście nie każdy, kto ma niespłacone długi, jednocześnie posiada co najmniej dwójkę niepełnoletnich dzieci, czy też dochody na osobę w rodzinie nieprzekraczające 800 zł, uprawniające do pomocy już na pierwsze dziecko. Można jednak zakładać, że program 500 plus wpłynie na liczbę osób nieradzących sobie ze zobowiązaniami. Chociaż trzeba też brać pod uwagę, że część dłużników nad spłatę zaległości przedłoży wydatki na konsumpcję. O ocenę pierwszych efektów będzie można się pokusić już pod koniec kwietnia lub maja – dodaje Mariusz Hildebrand.

e

fot. BIG InfoMonitor

Faktem też jest, że nie wszystkie niewysokie zaległości wynikają z braku pieniędzy na ich uregulowanie. Zdarza się też, że część osób do niewielkich kwot opóźnianych wpłat po prostu nie przywiązuje większej wagi. Bagatelizuje je lub nawet nie ma świadomości ich istnienia, zapominając o wezwaniach do zapłaty na nie robiące większego wrażenia sumy. Nie jest to dobra praktyka, ponieważ wszelkie zaległości od kwoty 200 zł na minimum 60 dni od terminu płatności mogą trafić do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i przeszkodzić w zakupach na raty, zaciągnięciu kredytu lub pożyczki czy w zakupie usług na abonament. Z kolei w BIK opóźnienia spłaty przekładają się na złą historię kredytową i utrudniają wzięcie kolejnego kredytu.

Osoby, które uregulują zobowiązania odnotowane w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor, są z niego skreślane w ciągu 14 dni. Nie pozostaje też w rejestrze ślad po tym, że ktoś miał zaległość. W BIK jest trudniej, bo negatywna informacja o kliencie podawana jest w momencie, gdy ten nieterminowo spłaca kredyt, jak również jeszcze przez 5 lat po całkowitej spłacie kredytu, którego dotyczyły opóźnienia. Wydłużanie czasu, w którym opóźnia się całkowite rozliczenie z bankiem, sprawia, że wydłuża się też okres ujawniania negatywnej historii kredytowej.