Firmy parabankowe gwarantują bezpieczeństwo ulokowanych w nich pieniędzy. Jednak bardzo trudno jest sprawdzić rzetelność takich gwarancji.

Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku banków, firm ubezpieczeniowych czy domów maklerskich. Zgodnie z prawem one bowiem muszą odkładać cześć pieniędzy do funduszy gwarancyjnych.

- W ostatnim czasie bardzo dużo mówi się o firmach parabankowych gwarantujących wysokie oprocentowanie - podaje Jarosław Sadowski, analityk firmy Expander. - Ci, którzy zdeponowali tam swoje oszczędności drżą w obawie czy uda im się odzyskać pieniądze.

Tymczasem ci, którzy swoje oszczędności powierzyli bankom, firmom ubezpieczeniowym czy domom maklerskim mogą spać spokojnie. Prawo zmusza je bowiem do odkładania pieniędzy w różnego rodzaju funduszach gwarancyjnych.

Bezpieczeństwo pieniędzy zdeponowanych w bankach zapewnia Bankowy Fundusz Gwarancyjny. - Dzięki niemu przeciętna osoba ma pewność, że w przypadku upadłości banku w ciągu 20 dni roboczych odzyska wszystkie swoje pieniądze i to wraz z należnymi odsetkami - wyjaśnia Sadowski. - Nieco gorzej mają klienci zamożni. BFG zwraca bowiem nie więcej niż równowartość 100 000 euro (ok. 406 000 zł).

Fundusz może gwarantować zwrot tak wysokich kwot dlatego, że wpłat do niego muszą dokonywać wszystkie banki, także spółdzielcze. Jeśli składki upadającego banku są niewystarczające do pokrycia roszczeń klientów, to BFG może wykorzystać pieniądze odłożone przez inne banki. Dodatkowo składki wpłacone do BFG procentują powiększając kapitały bezpieczeństwa, gdyż mogą być lokowane np. w bezpiecznych papierach wartościowych takich jak obligacje emitowane przez NBP. Warto też dodać, że pieniądze zwrócone klientom przez fundusz nie przepadają, lecz są odzyskiwane (przynajmniej częściowo) z masy upadłościowej banku.

W przypadku upadłości firmy ubezpieczeniowej roszczenia klientów spłaca natomiast Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.  -Jego gwarancje są jednak niższe niż te w BFG - tłumaczy Sadowski. - Wypłaca on bowiem jedynie połowę sumy ubezpieczenia, nie więcej jednak niż równowartość 30 tysięcy euro. Na wypadek upadku domu maklerskiego został natomiast stworzony tak zwany system rekompensat. Gwarantuje on zwrot wszystkich środków do wysokości 3 tysiecy euro i 90 procent nadwyżki ponad tą kwotę, ale nie więcej niż 22 tysiące euro.

We wszystkich przypadkach kwoty przewyższające wysokość gwarancji nie przepadają. - Można je odzyskać, ale z masy upadłościowej - przekonuje Sadowski. - Nie zdarza się bowiem, że upadająca firma nie ma żadnego majątku. Zwykle jest on jednak zbyt mały, aby pokryć wszystkie zobowiązania. Tymczasem lokując pieniądze w parabanku musimy się liczyć z tym, że w przypadku upadłości nie pomoże nam żaden fundusz gwarancyjny. To czy odzyskamy swoje pieniądze będzie zależało tylko od tego, czy majątek firmy wystarczy na pokrycie zobowiązań wobec klientów i innych wierzycieli.